#it
emu
psy
syn

Baby Laughing Hysterically at Ripping Paper (Original)

Wiek XIX w Rosji. Z ma艂ego...

Wiek XIX w Rosji. Z ma艂ego miasteczka zwr贸cono si臋 do s艂awnej jesziwy w Tarnopolu o przys艂anie dw贸ch jej student贸w, 偶eby po艣lubili dwie miejscowe dziewczyny. Po drodze jeden z m艂odzie艅c贸w ponosi 艣mier膰 od Kozak贸w i miejscowy rabin musi rozstrzygn膮膰: kt贸rej z dziewczyn przypadnie ten, co prze偶y艂. Rabin przepytuje ich matki.
- Przeci膮膰 go na p贸艂!- m贸wi jedna
- Nie! My z niego rezygnujemy- m贸wi druga
- Nie! Przer膮ba膰!- pierwsza
Po czym rabin przys膮dzi艂 go tej pierwszej z uzasadnieniem: "Oto jest prawdziwa te艣ciowa"

Przy kraw臋偶niku stoi...

Przy kraw臋偶niku stoi facet i macha r臋k膮 na przeje偶d偶aj膮c膮 tax贸wke.
Taryfa si臋 zatrzyma艂a, gostek wsiad艂, a szofer zagaja:
- Idealnie 偶e艣 pan na mnie trafi艂. Zupe艂nie jak Heniek.
- Przepraszam, kto?
- Jak to kto? Heniek Kowalski. Niesamowity go艣膰, zawsze wszystko robi艂 porzadnie i na czas. Potrzebowa艂e艣 pan tax贸wki akurat wtedy, kiedy bylem wolny i tedy przeje偶d偶a艂em. Heniek taki fart to mia艂 za ka偶dym razem.
- No nie przesadzajmy... czysty przypadek.
- Dla He艅ka nie istnia艂y "przypadki". On wszystko robi艂 profesjonalnie i perfekt. Spokojnie m贸g艂by grac w tenisa albo w golfa z zawodowcami. Moglby tez bez wysi艂ku, jako gwiazda programu, 艣piewa膰 w operze albo ta艅czy膰 w balecie.
- Hmm... to musia艂 by膰 wybitnie uzdolniony cz艂owiek!
- 呕eby艣 pan wiedzia艂! Mia艂 niesamowit膮 pami臋膰, pami臋ta艂 daty urodzin i imienin wszystkich cz艂onk贸w swojej rodziny i wszystkie rodzinne rocznice. Wiedzia艂 wszystko o winach, no wiesz pan, kt贸re winko do jakiego dania, i w jakim kieliszku. W domu umia艂 wszystko naprawi膰 sam, lod贸wk臋, telewizor. Panie, nie to co ja, jak wymienia艂em bezpiecznik to na ca艂ej ulicy by艂o zaciemnienie.
- Mmm... jako艣 nie mog臋 skojarzy膰 tak wybitnej osoby...
- No, ja tez nigdy go nie spotka艂em.
- Jak to? To sk膮d pan tyle o nim wie?!
- O偶eni艂em si臋 z wdow膮 po nim...

Zima jest jak kobieta:...

Zima jest jak kobieta: pi臋knie wygl膮da na zdj臋ciach, ale w rzeczywisto艣ci wkurza ju偶 od samego rana.

- Ile idziesz do Kamili,...

- Ile idziesz do Kamili, do domu?
- Jakie艣 40 minut.
- A gdyby艣cie si臋 um贸wili w po艂owie drogi?
- To 40 minut i godzin臋 czekania pod jej cha艂up膮...

By艂o sobie trzech kumpli...

By艂o sobie trzech kumpli o ksywach: "Zadyma", "Kultura" i "Spie****aj". "Zadyma" zagin膮艂. Pozostali dwaj lekko podpici poszli na komisariat zg艂osi膰 zagini臋cie. "Spie****aj" m贸wi:
- Ja b臋d臋 rozmawia艂, mniej wypi艂em. Ty tutaj zaczekaj.
Przychodzi do funkcjonariusza a policjant pyta:
- Jak pan si臋 nazywa?
- "Spie****aj".
- Gdzie Twoja kultura?
- Za drzwiami.
- Szukasz zadymy?
- Od trzech dni.