emu
psy
syn

CAŁKIEM NIETYPOWE... ALE JAKIE FAJNE!

Opad szcz─Öki u juror├│w zapewni┼é Gennady Tkachenko-Papizh za spraw─ů swojego ┼Ťpiewu jako imitacj─Ö d┼║wi─Ök├│w przyrody. W┼éa┼Ťciwy wyst─Öp zaczyna si─Ö od 2:00.

Kanar sprawdza bilety...

Kanar sprawdza bilety w autobusie. W ko┼äcu dociera do pasa┼╝era drzemi─ůcego na tyle i puka go w rami─Ö:

-Bilecik prosz─Ö!

Pasa┼╝er otwiera zaspane oczy. Marszczy brwi i odpowiada z niech─Öci─ů:

- Człowieku... Kierowca sprzedaje.

Kiedy w Polsce b─Ödzie...

Kiedy w Polsce będzie normalnie? Gdy Balcerowicz przestanie społeczeństwu rzucać Belki i Kołodki pod nogi...

Była niania dzwoni do...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Hipermarket, stoisko...

Hipermarket, stoisko z serem i w─Ödlinami.
Kolejka niemiłosiernie długa. Facet z przodu kolejki do sprzedawczyni:
- kochanieńka, poproszę kiełbasy... tej... i tej... i ooo, tej...
nie, nie tej, a ooo tej... w┼éa┼Ťnie!
Teraz sera... tego... tego... tego i ooo, tego... nie, nie tego, tak, tego... dobrze!
Ludzie z kolejki zdrowo wkurzeni, zaczynaj─ů szumie─ç:
- Panie, co Pan!!! Po┼Ťpiesz si─Ö Pan!!! Ile┼╝ mo┼╝na?!!
Facet powoli si─Ö odwraca i m├│wi:
- Pan... pan.. pan.. i ooo, pan ... nie, nie pan, đ░ pan... odpie**lcie si─Ö!!!

Chwali si─Ö jeden biznesmen...

Chwali si─Ö jeden biznesmen drugiemu:
- Wiesz, jaka sekretark─Ö zatrudni┼éem? Zrobi┼éa mi porz─ůdek w biurze, o wszystkim pami─Öta, a w ┼é├│┼╝ku jest lepsza od mojej ┼╝ony!
Min─ů┼é pewien okres, ten drugi biznesmen planuje urlop, ale chce, ┼╝eby firma chodzi┼éa jak w zegarku. M├│wi do kolegi:
- Stary. Po┼╝ycz mi tej swojej sekretarki ma miesi─ůc.
- No problem, m├│wi tamten.
Po miesi─ůcu spotykaj─ů si─Ö.
- I jak ?
- Mia┼ée┼Ť racj─Ö. Przypilnowa┼éa wszystkiego. No, mo┼╝e w jednym si─Ö pomyli┼ée┼Ť:
- W łóżku nie jest lepsza od twojej żony.

Zenon Laskowik jak wiadomo...

Zenon Laskowik jak wiadomo jest/by┼é listonoszem. Najbardziej lubi odwiedza─ç emeryt├│w. Oto jak ciesz─ů si─Ö na jego widok:
Wierz─ůcy: - O Jezu jak dobrze, ┼╝e pan przyszed┼é!
Niewierz─ůcy: - O! Jest ZUS, jak dobrze, ┼╝e pan przyszed┼é!