I PI臉KNO... I STRASZNO...

Pewnie nie jest to do ko艅ca bezpieczne, ale kto by si臋 tym przejmowa艂 w obliczu tak dobrej zabawy. Trzeba jedynie dotrze膰 do Kaua驶i na Hawajach.

Wiecz贸r sie zbli偶a, przy...

Wiecz贸r sie zbli偶a, przy 艂o偶y, na kt贸rym le偶y konaj膮cy dzidunio, siedzi synalek i jego 偶oneczka. Jako, 偶e testament jest dla ma艂偶e艅stwa bardzo korzystny, czekaja niecierpliwie a偶 wybije ostatnia godzina. Czas leci i leci, a dziadunio ledwie zipie, ale zipie. Zona traci cierpliwo艣膰.
- Dajmy mu wiagre ... cisnienie wzrosnie, serce nie wytrzyma ...
Synalek patrzy na ni膮 chwile, mysli, po czym bierze wymienionego specyfiku sztuk 3, rozgniata, wrzuca do wody i podaje konajacemu ojcu po czym wychodzi razem z 偶ona z pokoju. Czekaja chwile i przysluch*ja sie. Po chwili zza drzwi slychac dziwne stukanie, tluczone szklo, brzek metalu, lamane drewno ... cisza. Wpadaja z nadzieje w sercu do srodka, a tam dziadunio stoi odprezony przy wybitym oknie i pali fajeczke. Do okola wszedzie trociny i potluczone szklo. Krzyczy :
Synek : Tato, Ty zyjesz ...
Staruszek : A zyje, zyje ...
Synek : A smierc ?? Nie przysz艂a ???
Staruszek : A byla, byla, ale tak ja wyp*****lilem ze uciekla...

A MARCEL MA TO GDZIE艢!

Wstawaj, wstawaj Marceleczku wstawaj, bo b臋d臋 艣piewa艂 i b臋dzie ci 藕le... Pobudka dla Marcelka.

Kowboj wszed艂 do baru...

Kowboj wszed艂 do baru i zam贸wi艂 drinka. Gdy wypija艂 swoj膮 whisky, obok usiad艂a m艂oda laska. U艣miechaj膮c si臋 do niego, zapyta艂a:
- Czy jeste艣 prawdziwym kowbojem?
- Tak! Ca艂e 偶ycie sp臋dzi艂em na ranczach pilnuj膮c stada byd艂a, karmi膮c konie i naprawiaj膮c p艂oty, a wi臋c jestem prawdziwym kowbojem. A ty kim jeste艣? - zapyta艂 kowboj.
- Jestem lesbijk膮. Ca艂y dzie艅 my艣l臋 o kobietach. Jak tylko wstaj臋 rano z 艂贸偶ka to my艣l臋 o kobietach, gdy k膮pi臋 si臋 - my艣l臋 o kobietach. Gdy ogl膮dam telewizj臋 my艣l臋 o kobietach. Zawsze my艣l臋 o kobietach.
Chwil臋 potem jaki艣 facet przysiad艂 si臋 do kowboja i pyta:
- Czy jeste艣 prawdziwym kowbojem?
Na to kowboj:
- Do tej pory tak my艣la艂em, ale przed chwil膮 zrozumia艂em, i偶 jestem lesbijk膮.

Dyrygent niezadowolony...

Dyrygent niezadowolony z perkusji sadzi z艂o艣liwostk臋:
- Jak wida膰, 偶e z cz艂owieka nie jest materia艂 na muzyka, to mu si臋 daje dwie pa艂eczki i sadza za b臋bnem.
Na co kto艣 z perkusji odpowiada:
- A jak i do tego si臋 nie nadaje, to mu si臋 jedn膮 pa艂eczk臋 odbiera i szykuje na dyrygenta.

- Kasiu, czemu jeste艣...

- Kasiu, czemu jeste艣 taka przygn臋biona?
- Moja siostra twierdzi, 偶e jestem w艣cibska.
- Powiedzia艂a ci to?
- Nie, przeczyta艂am to w jej pami臋tniku.

Spotykaj膮 si臋 dwaj jaskiniowcy...

Spotykaj膮 si臋 dwaj jaskiniowcy.
- Cze艣膰, australopitek!
- Nie jestem australopitek, tylko neandertalczyk!
- Go艣ciu! Ale艣 ty zwa偶nia艂 przez ten milion lat!

Dw贸ch prawnik贸w wesz艂o...

Dw贸ch prawnik贸w wesz艂o do pubu, zam贸wili kolejk臋, po czym wyj臋li z teczek po kanapce i zacz臋li je艣膰. Natychmiast pojawi艂 si臋 w艂a艣ciciel:
- Panowie! W tym lokalu jest taka zasada, 偶e nie spo偶ywa si臋 przyniesionego w艂asnego jedzenia.
- Oczywi艣cie rozumiemy. Przepraszamy. Jak zasada to zasada.
Nast臋pnie zamienili si臋 ze sob膮 kanapkami.