JAKI 艁EB TWARDY, TAKI I G艁UPI...

Za ma艂o pewnie wypi艂... Stanowczo za ma艂o mocy...

Stoi sobie dorodna klacz...

Stoi sobie dorodna klacz na pastwisku i skubie trawk臋. Nagle poblisk膮 autostrad膮 przeje偶dza "wypasione" auto sportowe.
Klacz odprowadza je wzrokiem do czasu a偶 tez znikna za horyzontem, po czym podnosi zamglone oczy ku niebu i wzdycha:
- Dwie艣cie koni... hmmmmm... marzenie...

Siedzi w pokoju dwoje...

Siedzi w pokoju dwoje SZYBKICH. Siedz膮, nic nie robi膮 - nuda. Pierwszy:
- Mo偶e herbat臋 zrobimy?
- Dobry pomys艂.
I nagle w pokoju wicher - czajnik wstawili na kuchenk臋, herbat臋 do szklanek wrzucili, wrz膮tkiem zalali, pobiegli do sklepu po cukier, podali do sto艂u - wszystko trwa艂o nie wi臋cej ni偶 8 sekund. Wypili, siedz膮, nic nie robi膮 - nuda. Drugi:
- Mo偶e zadzwonimy do Wacka? W贸dki przywiezie, dziewczynki jakie艣 ze sob膮 we藕mie?
- Dobry pomys艂.
I 艣miga do telefonu, podnosi s艂uchawk臋, z pr臋dko艣ci膮 d藕wi臋ku wybiera numer i m贸wi jakby strzela艂 z ka艂asznikowa:
- Wacek, przjzdzj, nudn, wdke przwz, o dziwcznch nie zpmnij!
Min臋ly 2 sekundy i rozlega sie dzwonek. Obydwoje rzucaj膮 si臋 w kierunku drzwi, otwieraj膮 b艂yskawicznie 5 zamk贸w i patrz膮, a za drzwiami nikogo, tylko powoli, ko艂ysz膮c si臋 na wietrze opada pod drzwi kartka papieru. Podnosz膮, czytaj膮:
- Poszli艣my w pi*du, jak d艂ugo k***a mo偶na czeka膰?

Czekolada robiona jest...

Czekolada robiona jest z kakaowca.
Kakaowiec to drzewo.
Drzewo to ro艣lina.
A wi臋c czekolada liczy si臋 jako sa艂atka!

Student 艂apie stopa,...

Student 艂apie stopa, zatrzymuje si臋 go艣膰 dostawczakiem, student wsiada, ruszaj膮.
jad膮 z kilometr, auto zaczyna si臋 d艂awi膰, szarpa膰, w ko艅cu ga艣nie.
Kierowca z pod fotela wyjmuje kij bejsbolowy, student zblad艂, ale kierowca wychodzi i wali po budzie samochodu, wsiada odpala i jad膮 dalej.
Sytuacja powtarza si臋 co jaki艣 czas, i w ko艅cu student nie wytrzymuje i pyta:
Panie, nie lepiej ten samoch贸d zreperowa膰 a nie wali膰 w niego kijem bez przerwy??
A kierowca odpowiada:
Z autem jest wszystko ok., tylko 偶e 艂adowno艣膰 ma 2 tony, a ja wioz臋 5 ton kanark贸w, tak 偶e trzy tony musz膮 bez przerwy lata膰.

Nowakowa um贸wi艂a mycie...

Nowakowa um贸wi艂a mycie okien. Zjawia si臋 pracownik z agencji sprz膮taj膮cej i bierze si臋 do roboty. Po godzinie dzwonek do drzwi.
鈥 Pan do kogo? 鈥 pyta kobieta.
鈥 Do mycia okien 鈥 odpowiada zmieszany m臋偶czyzna.
鈥 Ale kto艣 z waszej firmy ju偶 u mnie jest...
鈥 To w艂a艣nie ja, tylko przed chwil膮 wypad艂em z okna.

Fizyka: - Prosz臋 wyj膮c...

Fizyka: - Prosz臋 wyj膮c zeszyty i temat zapisa膰 na kartce.

Na 艂o偶u 艣mierci le偶y...

Na 艂o偶u 艣mierci le偶y 80-latek - kochany m膮偶, ojciec i dziadek. Dooko艂a zebra艂a si臋 ca艂a rodzina. 呕ona, wszystkie dzieci, wnuki oraz kilkoro prawnucz膮t. Wszyscy w milczeniu wpatruj膮 si臋 w sufit tudzie偶 w pod艂og臋, czekaj膮c na zbli偶aj膮c膮 si臋 chwil臋... Nagle cisz臋 przerywa dziadek i rzecze:
- Zdradz臋 wam sw贸j najwi臋kszy sekret... Ja naprawd臋 nie chcia艂em si臋 偶eni膰 i zak艂ada膰 rodziny. Mia艂em wszystko: szybkie samochody, pi臋kne kobiety, sporo przyjaci贸艂 i kas臋 na koncie. Ale pewnego wieczoru znajomy rzek艂 do mnie:
- "O偶e艅 si臋 i za艂贸偶 rodzin臋 bo nie b臋dzie ci mia艂, kto poda膰 szklanki wody, kiedy b臋dzie ci si臋 chcia艂o pi膰 na 艂o偶u 艣mierci."
Od tego momentu s艂owa te nie dawa艂y mi spokoju. Postanowi艂em radykalnie zmieni膰 swoje 偶ycie i o偶eni膰 si臋. Sko艅czy艂y si臋 wyskoki z kolegami na piwo. Teraz wyskakiwa艂em tylko do nocnego po gerberki dla was, dzieci moje. Wieczorne dyskoteki z dziewczynami, zamieni艂y si臋 w wieczorne ogl膮danie seriali z 偶on膮... Pieni膮dze z konta zosta艂y roztrwonione na fundusze inwestycyjne dla was kochane dzieci. Swawolne dni sprzed ma艂偶e艅stwa odesz艂y jak wiatr... I teraz, kiedy le偶臋 na 艂o偶u 艣mierci ...
- Wiecie co?
- Co? - wszyscy zdumieni wpatruj膮 si臋 w staruszka.
- Nie chce mi si臋 pi膰!