Kt贸r臋dy nad morze?

Dw贸ch typk贸w pyta mieszka艅c贸w Szczecina, kt贸r臋dy doj艣膰 nad morze. Reakcje ludzi bezcenne!

Premier Indii przyjecha艂...

Premier Indii przyjecha艂 z wizyt膮 do Rosji. Putin postanowi艂 najpierw pokaza膰 mu Moskw臋, wi臋c zabra艂 go do limuzyny i obwozi po mie艣cie. W pewnej chwili Putin przypomnia艂 sobie, 偶e gdy by艂 z wizyt膮 w Indiach, na ulicach panowa艂 straszny brud. Postanowi艂 za偶artowa膰:
- Gdy by艂em w Indiach, zauwa偶y艂em, 偶e na ulicach le偶y pe艂no odchod贸w.
Premier Indii zawstydzi艂 si臋, ale zniewag臋 jako艣 prze艂kn膮艂. Jad膮 dalej; nagle widz膮, jak na 艣rodku Placu Czerwonego jaki艣 m臋偶czyzna kuca, zsuwa majtki i zaczyna robi膰 kop臋. Premier Indii z triumfem w oczach pokazuje t臋 scenk臋 Putinowi. Putin wkurzony, szepcze do szofera:
- Wania, zastrzel tego mato艂a, bo robi obciach ca艂ej Rosji.
Wania wychodzi z limuzyny, podchodzi do robi膮cego kop臋, zamieniaj膮 ze sob膮 kilka zda艅. Po chwili szofer wraca do limuzyny i m贸wi do Putina:
- Nie mog艂em go zastrzeli膰, to ambasador Indii.

Przychodzi gospodarz...

Przychodzi gospodarz do domu i m贸wi:
- S艂uchaj matka!!! Dokupi艂em dzisiaj 10 hektar贸w ziemi.
- Wiem.
- A sk膮d wiesz?
- Nasz ko艅 si臋 za stodo艂膮 powiesi艂.

Wchodzi Jasio na lekcj臋,...

Wchodzi Jasio na lekcj臋, rzuca tornister, k艂adzie nogi na 艂awk臋 i krzyczy:
鈥 Sieeeeema!
Widz膮c to zszokowana nauczycielka m贸wi do Jasia:
鈥 Jasiu, natychmiast podnie艣 ten tornister, wyjd藕 z klasy i wejd藕 jeszcze raz - tym razem tak grzecznie jak Tw贸j ojciec, kiedy wraca z pracy
Jasio ze spuszczon膮 g艂ow膮, podnosi tornister i wychodzi z klasy. Po chwili drzwi pod wp艂ywem mocnego kopni臋cia otwieraj膮 si臋 z hukiem, do sali wskakuje Jasio i krzyczy:
鈥 Haaaaa! K..., nie spodziewa艂a艣 si臋 mnie tak wcze艣nie!

Je偶eli boisz si臋 uty膰,...

Je偶eli boisz si臋 uty膰, wypij przed jedzeniem setk臋 w贸dki - to usuwa poczucie strachu.

Czterech emeryt贸w pojecha艂o...

Czterech emeryt贸w pojecha艂o na wakacje do Gdyni.
Spaceruj膮 po mie艣cie, nagle patrz膮: knajpa i napis: "Wszystkie drinki po 10 groszy".
Zszokowani ta informacj膮, wchodz膮 do 艣rodka.
Knajpka milutka, czy艣ciutko, du偶o miejsca, sporo ludzi.
Od progu s艂ysz膮 g艂os sympatycznego barmana:
- Witam panowie! Prosz臋, tutaj jest miejsce. C贸偶 wam nala膰?
- Prosimy cztery kieliszki Martini.
- Ju偶 podaj臋... Prosz臋, 40 groszy.
Panowie spojrzeli po sobie, zap艂acili, wypili, zam贸wili kolejn膮 kolejk臋. Znowu zap艂acili 40 groszy.
Zam贸wili jeszcze po jednym Martini i zn贸w 40 groszy.
W ko艅cu jeden nie wytrzyma艂 i pyta barmana:
- Niech pan nam wyt艂umaczy, czemu tu jest tak tanio?
- Wie pan... Sprawa wygl膮da tak. Przez lata by艂em marynarzem, ale zawsze marzy艂em aby mie膰 swoj膮 knajpk臋. Gdy wygra艂em na loterii 25 milion贸w dolar贸w, wr贸ci艂em do Polski, kupi艂em lokal i poniewa偶 lubi臋 ludzi, postanowi艂em sprzedawa膰 tu tanie drinki. Maj膮c tyle pieni臋dzy nie musz臋 zarabia膰. Robi臋 to co lubi臋, poznaj膮c przy okazji wiele ciekawych os贸b.
Jeden z emeryt贸w jest zachwycony:
- Co za wspania艂a historia! A prosz臋 mi powiedzie膰, czemu tamci trzej w k膮cie siedz膮 tu od 40 minut, ale nic nie zamawiaj膮?
- Aaa, ci. Przyjechali z Poznania i teraz czekaj膮, bo od 18-ej wszystko b臋dzie o 50 procent taniej.

Przyszed艂 facet do sklepu...

Przyszed艂 facet do sklepu zoologicznego i prosi o o艣miornic臋. Sprzedawca podaje mu zapakowan膮 o艣miornic臋 i 艂y偶eczk臋 do herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta, po co mu ta 艂y偶eczka.
- Nale偶y jej u偶y膰, jak si臋 o艣miornica do czego przyssie.
Facet zabra艂 o艣miornic臋 do domu. Przychodzi nast臋pnego dnia z pracy, a tu o艣miornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2. i 3. dnia. 4. dnia facet przychodzi do domu, a tu o艣miornica obejmuje wszystkimi o艣mioma ko艅czynami krzes艂o i nie zamierza si臋 odessa膰. Wzi膮艂 wi臋c 艂y偶eczk臋 i pr贸buje... Najpierw jedn膮 ko艅czyn臋... Z trudem udaje mu si臋 odczepi膰, potem drug膮, trzeci膮, ale w mi臋dzyczasie o艣miornica zn贸w przysysa si臋 pierwsz膮 艂ap膮. Mocno wkurzony go艣膰 pr贸buje raz po raz, ale zawsze o艣miornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacj膮:
- Panie, ta 艂y偶eczka do niczego si臋 nie nadaje! 呕膮dam zwrotu pieni臋dzy!
A sprzedawca:
- Jak to? Niemo偶liwe! Niech pan przyniesie j膮 razem z krzes艂em, to spr贸bujemy razem.
Nie przekonany facet przychodzi nast臋pnego dnia do sklepu z o艣miornic膮 przyssan膮 do krzes艂a. Bierze 艂y偶eczk臋 i zaczyna odkleja膰 ko艅czyny, ale sprzedawca na to:
- Eee, nie tak! Niech mi pan poda t膮 艂y偶eczk臋!
Wzi膮艂 艂y偶eczk臋 i pac! o艣miornic臋 w 艂eb. A o艣miornica (艂api膮c si臋 wszystkimi o艣mioma ko艅czynami za g艂ow臋):
- Au膰!! Moja g艂owa!!