Kt贸r臋dy nad morze?

Dw贸ch typk贸w pyta mieszka艅c贸w Szczecina, kt贸r臋dy doj艣膰 nad morze. Reakcje ludzi bezcenne!

Kocham Ciebie bardzo...

Kocham Ciebie bardzo przez wszystkie dni w roku, wi臋c w dzie艅 Walentynek daj mi 艣wi臋ty spok贸j.

Pan z pani膮, romantyczna...

Pan z pani膮, romantyczna kolacja we dwoje, 艣wiece, nastrojowa muzyka... wje偶d偶a szampan... Na ten widok pani oniemia艂a z zachwytu i wykrzykuje z egzaltacj膮:
- Prosz臋 pana, pan nawet nie wie, jak膮 pan mi sprawia przyjemno艣膰! Bo ja prosz臋 pana, uwielbiam szampana! Kiedy mog臋 delektowa膰 si臋 tym niewys艂owionym bukietem smaku, gdy poczuj臋 te b膮belki pieszcz膮ce me podniebienie, to czuj臋 jakby nagle wszystkie kwiaty zakwit艂y w zimie! Powietrze przesycone jest zmys艂owym aromatem, 艣wiat skrzy si臋 feeri膮 barw, a odg艂os musuj膮cego szampana jest jak mi艂osny szept kochanka.... s艂yszy pan? To jak liryka mi艂osna prosz臋 pana, gdy pij臋 szampana czuj臋 si臋 pi臋kna, lepsza! Co za poezja smaku... C贸偶 to za uczta dla zmys艂贸w! Bo po w贸dce to, wie pan, strasznie mi odp***dala...

- Nie chcesz mi chyba...

- Nie chcesz mi chyba powiedzie膰, 偶e spa艂a艣 z moim m臋偶em?
- Nie
- Nie spa艂a艣?
- Nie chc臋 powiedzie膰...

Kowalska posz艂a do lekarza...

Kowalska posz艂a do lekarza a ten postawi艂 diagnoz臋 - nowotw贸r. Wr贸ci艂a do domu i opowiada m臋偶owi, 偶e ma nowotw贸r. Pods艂ucha艂a ich przyg艂uchawa s膮siadka i posz艂a do doktora:
- Panie doktorze, ja te偶 chc臋 nowy otw贸r.
Lekarz popuka艂 si臋 w czo艂o.
A ona na to:
- Nie, nie tu, bo mi stary jajami oczy powybija.

Przychodzi facet do baru...

Przychodzi facet do baru i m贸wi do barmana:
- Flaszk臋 w贸dki prosz臋. Musze si臋 dzi艣 koniecznie upi膰."
- Co si臋 sta艂o? - pyta barman.
- W艂a艣nie dowiedzia艂em si臋, 偶e m贸j brat jest peda艂em.
- No tak to dobry pow贸d, 偶eby si臋 upi膰. Wsp贸艂czuje panu.
Tydzie艅 p贸藕niej ten sam go艣膰 wpada do tego samego baru i prosi tego samego barmana o flaszk臋 w贸dki, m贸wi膮c 偶e musi si臋 upi膰.
- Co si臋 tym razem sta艂o? - pyta zaciekawiony barman.
- W艂a艣nie dowiedzia艂em si臋, 偶e m贸j ojciec jest peda艂em - odpowiada go艣ciu.
- Bardzo mi przykro z tego powodu - odpowiada barman i stawia na ladzie flaszk臋.
Min膮艂 kolejny tydzie艅 i zn贸w ten sam go艣膰 wpada do tego samego baru i u tego samego barmana zamawia kolejn膮 flaszk臋 zn贸w m贸wi膮c, 偶e musi si臋 dzi艣 zala膰.
- Przepraszam pana bardzo, 偶e si臋 wtr膮cam w nieswoje sprawy ale czy jest kto艣 w pana rodzinie kto sypia z kobietami? - pyta barman
- Tak, moja 偶ona. W艂a艣nie si臋 o tym dowiedzia艂em - odpowiada go艣ciu.

Na granic臋 polsk膮 przyje偶d偶a...

Na granic臋 polsk膮 przyje偶d偶a David Coperfield, celnik pyta:
- Czym si臋 pan zajmuje?
- Jestem iluzjonist膮.
- A co to takiego?
- A poka偶e:
Przykry艂 swojego merca p艂acht膮, zamacha艂 rekami, zdj膮艂 p艂acht臋, a tu stoi BMW.
Celnik na to:
- 艂eee tam... widzisz tego tira ze spirytusem?
- No widz臋.
Celnik przystawiaj膮c piecz膮tk臋 na dokumentach:
- A teraz to ju偶 jest tir z groszkiem!

Przed 艣mierci膮 facet...

Przed 艣mierci膮 facet zawar艂 umow臋 z panem Bogiem, 偶e b臋dzie m贸g艂 wzi膮膰 do nieba sw贸j najcenniejszy skarb.
Po 艣mierci wzi膮艂 ze sob膮 walizk臋 ze z艂otem.
Idzie tak do bramy nieba, ju偶 chce wej艣膰 gdy zaczepia go 艣wi臋ty Piotr:
- Nie mo偶na nic wnosi膰 do nieba.
- Kiedy pan nic nie rozumie. Um贸wi艂em si臋 z Panem Bogiem.
- No dobra. Ale poka偶 mi to.
Facet z dum膮 otworzy艂 walizk臋.
Na co 艣w. Piotr:
- Po co ci kostki pod艂ogowe?

Jeden Nowy Ruski chwali...

Jeden Nowy Ruski chwali si臋 drugiemu:
- Kupi艂em sobie nowy model Zaporo偶ca. Nazywa si臋 Tavrija Nowa.
- Popieprzy艂o ci臋?
- Ale偶 sk膮d偶e! Silnik ma od Ferrari, skrzynia bieg贸w od Volvo, blacha od Merca...
- A od Zaporo偶ca co mu zosta艂o?
- Nie chce jecha膰, swo艂ocz jedna.

Zebra艂 w贸dz india艅ski...

Zebra艂 w贸dz india艅ski 鈥濻iedz膮cy Pies鈥 ca艂e swoje wielkie plemi臋 na narad臋 wojenn膮:
- Czerwonosk贸rzy! Czy jeste艣my wielkim narodem?
- Taaaaaaaak!
- To dlaczego nie mamy w艂asnej rakiety z 艂adunkiem nuklearnym?
- .... Zbudujemy?
- Zbudujemy!
- Huuuuraaaa!
艢cieli wi臋c tomahawkami najwi臋ksz膮 sekwoj臋 w okolicy, wydr膮偶yli j膮 w trudzie i znoju; wed艂ug starej, india艅skiej receptury wyprodukowali proch, napchali go do wydr膮偶onego pnia, zapletli lin臋 z lian i jako lont wyprowadzili na zewn膮trz rakiety.
- A gdzie j膮 wystrzelimy?
- Na Erewa艅!
- A dlaczego na Erewa艅?
- Bo to jedyne miasto, jakie znamy!
Napisali na rakiecie: 鈥濶a Erewa艅鈥, zbili si臋 w gromad臋 i podpalili lont.
Jak nie hukn臋艂o! Prawdziwy Armagedon: dom, sw膮d, wszystkich rozrzuci艂o w promieniu kilkunastu metr贸w....
W贸dz bez nogi, bez r臋ki, podnosi g艂ow臋, otrzepuje si臋 z kurzu i m贸wi:
- Ja pie****臋! Wyobra偶acie sobie, co si臋 dzieje w Erewaniu?