PITEK- WIEWI脫RKA Z ADHD...

'Ma trzy lata, wa偶y nieca艂y kilogram, a najbardziej lubi kozie mleko, orzechy i gruszki. Mieszka w Szczecinie i jest jedyn膮 w Polsce udomowiona wiewi贸rk膮.

Babeczka posz艂a sobie...

Babeczka posz艂a sobie kupi膰 konia. By艂 to wy艣cigowy ko艅, mocno jednak postarza艂y i kwalifikowa艂 si臋 swobodnie na kie艂bas臋. Za to kosztowa艂 grosze. Babeczka poprosi艂a o opini臋 weterynarza.
- Panie doktorze, czy on si臋 nadaje do 艣cigania?
Lekarz rzuci艂 okiem na babeczk臋, przyjrza艂 si臋 koniowi, potem znowu zlustrowa艂 babeczk臋 i rzek艂:
- Jasne, chocia偶 to raczej pani wygra.

KO艃 MA WIELKI 艁EB... NIECH MY艢LI! I TEN JAK WIDA膯 MY艢LI... OSZUST JEDEN!

Kiedy nie chcieli艣my i艣膰 do szko艂y, wym贸wki i wymy艣lone choroby pojawia艂y si臋 w naszych g艂owach b艂yskawicznie.
Ten ko艅 znalaz艂 sw贸j spos贸b na unikni臋cie swoich obowi膮zk贸w. Co robi? Udaje martwego! Zobaczcie sami, jaki jest przebieg艂y

Ma艂y m贸l pierwszy raz...

Ma艂y m贸l pierwszy raz samodzielnie wylecia艂 z szafy, zrobi艂 rundk臋 i wr贸ci艂 na p艂aszczyk.
Stary m贸l:
- Jak posz艂o?
Ma艂y:
- Chyba dobrze, wszyscy klaskali.

WY艁A殴 Z WODY BO SI臉 UTOPISZ!

Dobrymi ch臋ciami piek艂o jest wybrukowane. Ten pies zawsze marzy艂 o tym, 偶eby zosta膰 bohaterem. I postanowi艂 za wszelk膮 cen臋 to marzenie zrealizowa膰, mimo 偶e ch艂opiec wcale nie potrzebowa艂 jego pomocy.

Przychodzi m艂ody kotek...

Przychodzi m艂ody kotek do starszego dachowca i m贸wi:
-No mam do ciebie takie pytanie, tak膮 spraw臋... prosz臋 powiedz mi, jak si臋 dupcy?
Na to starszy kot m贸wi:
- Nie ma sprawy, chod藕, poka偶臋 ci!
Id膮 sobie, nagle patrz膮, a na s膮siednim dachu 艣liczna kotka siedzi. Na to starszy m贸wi:
- Patrz dok艂adnie i na艣laduj....
Biegnie w stron臋 kotki, jeden sus, drugi i nagle si臋 potkn膮艂, zahaczy艂 o rynn臋, prawie spad艂, ale jakim艣 cudem zawis艂 na drucie telegraficznym...
No to m艂ody, te偶 biegnie, jeden sus, drugi skacze i zawis艂 ko艂o tego drugiego. Wisz膮 tak w milczeniu, stary kocur zawstydzony po p贸艂 godzinie m贸wi:
-No kiepsko wysz艂o, ja si臋 ju偶 b臋d臋 spuszcza艂..
Na co m艂ody: -A to ja sobie jeszcze troch臋 podupc臋!

Jedzie facet Land Roverem...

Jedzie facet Land Roverem przez bezdro偶a 艢rodkowego Zachodu, g艂usza kompletna, dzicz i zadupie. Jedzie tak sobie, jedzie, a tu nagle - b臋c, silnik zgas艂. Paliwo jest, akumulator kr臋ci, co za cholera? Stoi tak facet w艣r贸d tego odludzia przy Land Roverze z podniesion膮 mask膮, do najbli偶szej osady ludzkiej dziesi膮tki mil wertep贸w, skrobie si臋 po g艂owie i nie wie co dalej.
A偶 tu patrzy - zbli偶a si臋 do niego kary mustang.
Podbieg艂 do samochodu, zajrza艂 pod mask臋 i bach, przykopa艂 z boku!
Silnik - jak zaczarowany - zaskoczy艂!
Facet oszo艂omiony pojecha艂 dalej, w nast臋pnej osadzie opowiada ca艂膮 histori臋 w艂a艣cicielowi stacji benzynowej.
- Kary, m贸wi pan? No to mia艂e艣 pan szcz臋艣cie!
- Szcz臋艣cie, dlaczego? - pyta zdumiony w臋drowiec.
- Bo tu jeszcze biega po okolicy siwek, ale on si臋 kompletnie nie zna na samochodach!