#it
emu
psy
syn

Szalony skok na motocyklu

Szpieg szukał kontaktu,...

Szpieg szuka┼é kontaktu, ale natkn─ů┼é si─Ö na wtyczk─Ö.

Idzie garbaty o północy...

Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje zjawa i mówi:
- Dawaj pieni─ůdze!
- Nie mam.
- A co masz?
- Garb.
- To dawaj.
I zabra┼é. A garbaty szcz─Ö┼Ťliwie wr├│ci┼é do domu i opowiedzia┼é o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chcia┼é by─ç znowu zdrowy i poszed┼é w nocy na cmentarz. Historia sie powt├│rzy┼éa. Wyskakuje zjawa i m├│wi:
- Masz garb?
- Nie.
- To masz!

Spotykaj─ů si─Ö kumple...

Spotykaj─ů si─Ö kumple po latach:
- S┼éysza┼éem, ┼╝e si─Ö o┼╝eni┼ée┼Ť.
- Taaa... spodobała mi się pewna babeczka, bo miała długie nogi i duże cycki.
- A teraz?
- A teraz ma duże nogi i długie cycki.

Samolot wystartował z...

Samolot wystartowa┼é z lotniska. Po osi─ůgni─Öciu wymaganego pu┼éapu, kapitan odzywa si─Ö przez intercom:
- Panie i panowie, witam na pok┼éadzie samolotu. Pogod─Ö mamy dobr─ů, niebo czyste, wi─Öc zapowiada nam si─Ö przyjemny lot. Prosz─Ö usi─ů┼Ť─ç, zrelaksowa─ç si─Ö i... osz k***a... !!
Po chwili ciszy intercom odzywa si─Ö znowu:
- Panie i panowie, najmocniej przepraszam je┼Ťli przed chwil─ů pa┼ästwa wystraszy┼éem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wyla┼é na mnie fili┼╝ank─Ö gor─ůcej kawy. Powinni┼Ťcie pa┼ästwo zobaczy─ç prz├│d moich spodni.
Na to odzywa si─Ö jeden z pasa┼╝er├│w:
- To pewnie nic w porównaniu z tyłem moich...

W aptece facet podchodzi...

W aptece facet podchodzi do okienka i co┼Ť tam cicho m├│wi farmaceutce. Ta z oburzeniem reaguje:
- Panie! Jakie wyposa┼╝enie ochronne?! To jest apteka, a nie sklep z broni─ů!

Ci─ůgnie facet dziecko...

Ci─ůgnie facet dziecko za n├│┼╝k─Ö po schodach, dzieciak g┼é├│wk─ů wali o stopnie. Przechodzi s─ůsiadka i m├│wi:
- Prosz─Ö uwa┼╝a─ç, bo mu berecik spadnie.
- Nie, dobrze przybiłem.

Przychodzi facet do apteki...

Przychodzi facet do apteki po prezerwatywy, a tam m┼éoda i ┼éadna aptekarka. Facecik stremowany m├│wi nie┼Ťmia┼éo:
- Poproszę palto, ale wie pani nie na mnie całego, ale takie mniejsze...
Aptekarka podaje paczuszk─Ö i m├│wi:
- Je┼Ťli potrzebuje pan futrzany ko┼énierzyk to ko┼äcz─Ö prac─Ö o godz. 20..

Sytuacja jest nast─Öpuj─ůca:...

Sytuacja jest nast─Öpuj─ůca: jedzie sobie karawan, w karawanie trumna, w trumnie trup, a karawanem kieruje bardzo pijany kierowca. Jest noc, pada deszcz, nic nie wida─ç. Kierowca jedzie do┼Ť─ç brawurowo, dawno ju┼╝ przekroczy┼é dozwolon─ů pr─Ödko┼Ť─ç, za ostro wszed┼é w zakr─Öt, baga┼╝nik si─Ö otworzy┼é, wieczko od trumny si─Ö uchyli┼éo i trup wypad┼é na jezdni─Ö.
Po pewnym czasie, t─ů sam─ů tras─ů jedzie starsze ma┼é┼╝e┼ästwo, nagle kierowca czuje, ┼╝e na co┼Ť najecha┼é. Starsza pani wpada w panik─Ö, krzycz─ůc:
- Jezus Maria! Cz┼éowieka przejecha┼ée┼Ť! Co my teraz zrobimy!?
Wysiedli z samochodu, zobaczyli, że obok jest mur, więc przerzucili tego trupa ze mur. Za murem była jednostka wojskowa. Wartownik krzyczy:
- St├│j, bo strzelam!
I puszcza seri─Ö z karabinu. Podchodzi do muru, widzi trupa, wpada w rozpacz:
- Co ja zrobiłem!? Zabiłem człowieka!
Ale ┼╝eby si─Ö pozby─ç k┼éopotu wyrzuca trupa za mur. Jedzie na rowerze pijany facet i oczywi┼Ťcie przeje┼╝d┼╝a po tym trupie. Zszokowany schodzi z roweru:
- Co ja zrobi┼éem, cz┼éowieka przejecha┼éem! Wezm─Ö go do szpitala, mo┼╝e go jeszcze uratuj─ů!
Przerzucił zwłoki przez ramę, zawiózł do miejscowego przychodni.
Tam trafi┼éy na sal─Ö operacyjn─ů; mija jedna godzina operacji, druga, trzecia, czwarta, wreszcie wychodzi z sali zalany w trupa chirurg, ca┼éy we krwi. Zdenerwowany rowerzysta podni├│s┼é si─Ö z krzes┼éa:
- I co, i co?!
- Ma pan szcz─Ö┼Ťcie, ┼╝e pan na mnie trafi┼é! B─Ödzie ┼╝y┼é!

KIEDY CZASEM CZUJESZ...

KIEDY CZASEM CZUJESZ SI─ś SAMOTNIE I BEZ U┼╗YTECZNIE PAMI─śTAJ ┼╗E KIEDY┼Ü BY┼üE┼Ü NAJSZYBSZYM I NAJBARDZIEJ FARCIASTYM PLEMNIKIEM W GRUPIE !!!