WIELKIE MI HALO... HULA-HOP... JA TEZ POTRAFI臉!

Zobaczcie jak szczeniaczek straci艂 g艂ow臋 dla zabawki, kt贸r膮 zabra艂 c贸reczce swoich w艂a艣cicieli.

Siedz膮 dwa 艣limaki winniczki...

Siedz膮 dwa 艣limaki winniczki na wskaz贸wkach 艣ciennego zegara. Ten, kt贸ry siedzi na wskaz贸wce wskazuj膮cej minuty, wymija tego na wskaz贸wce pokazuj膮cej godziny i wo艂a:
- Staaaary, nie uwie偶ysz, ale jaaaazda!

Przychodzi mucha do sklepu:...

Przychodzi mucha do sklepu:
-Poprosz臋 kilo kupy
Sprzedawca -Co
Mucha -G脫WNO!

By艂a zima. Szed艂 wr贸belek...

By艂a zima. Szed艂 wr贸belek i by艂o mu bardzo zimno. Nagle nasra艂a na niego krowa. Ciep艂o zrobi艂o si臋 wr贸belkowi i zacz膮艂 膰wierka膰. Us艂ysza艂 to jastrz膮b, przylecia艂 i zjad艂 wr贸belka. Jakie s膮 z tego 3 mora艂y?
1. Nie ka偶dy kto na ciebie nasra jest twoim wrogiem.
2. Kiedy siedzisz w g贸wnie to nie 膰wierkaj.
3. Nie ka偶dy kto ci臋 z g贸wna wyci膮gnie jest twoim przyjacielem.

Kr贸liczek pomy艣la艂, 偶e...

Kr贸liczek pomy艣la艂, 偶e m贸g艂by zrobi膰 co艣 dobrego. Tak wi臋c otworzy艂 bardzo luksusowy kibelek z muz膮 na 偶yczenie. Jako pierwszy klient przyszed艂 Tygrysek.
Kr贸liczek si臋 go pyta:
- Jak膮 muz臋 ci zapu艣ci膰 Tygrysku?
- Wiesz mo偶e jaki艣 Hip Hop.
Tygrysek wszed艂 do kibelka, a kr贸liczek zapu艣ci艂 mu muz臋. Po jakim艣 czasie wychodzi i m贸wi:
- Nie no niez艂y wypas Kr贸lik - I zarzuci艂 mu pi膮taka.
Nast臋pnie przysz艂a Tygrysica. A kr贸liczek si臋 jej pyta:
- Jaka muz臋 ci zapu艣ci膰 Tygrysico?
- Hmm mo偶e jaki艣 Dance.
Tygrysica wlaz艂a do kibelka, kr贸liczek zapu艣ci艂 muz臋, no i tak jak tygryskowi wcze艣niej tak te偶 jej si臋 podoba艂o i da艂a pi膮taka. Interes si臋 kr臋ci艂, a偶 w pewnym momencie przybiega do kibelka Nied藕wiadek. A kr贸liczek jak zawsze z pytankiem:
- Jak膮 muz臋 ci zapu艣ci膰 Nied藕wiadku?
Nied藕wiadkowi bardzo si臋 chcia艂o, wi臋c powiedzia艂 od niechcenia:
- Cokolwiek tylko daj mi si臋 za艂atwi膰!
No to kr贸liczek wpu艣ci艂 Nied藕wiadka i zapu艣ci艂 mu muz臋. Po chwili wychodzi z kibelka Nied藕wiadek ca艂y obsrany od pasa w d贸艂 i podchodzi do kr贸lika i krzyczy:
- Ku藕wa Kr贸lik jeszcze raz mi Hymn pu艣cisz!!!

Pewnego dnia bardzo zapracowan...

Pewnego dnia bardzo zapracowana sowa postanowi艂a nic nie robi膰 zar贸wno ca艂e noce jak i dnie. By艂a po prostu przepracowana. Pomy艣la艂a sobie, 偶e b臋dzie si臋 opier**la膰. Siad艂a zatem zm臋czona na ga艂臋zi drzewa, jedno skrzyd艂o za艂o偶y艂a sobie za g艂ow臋 i odpoczywa, wymac...膮c jedn膮 n贸偶k膮. Nagle biegnie sobie 艣cie偶yn膮 zaj膮c:
- Co robisz sowa?
- Nic. Opier**lam si臋.
- A to tak mo偶na?
- A nie wida膰?
- To ja te偶 b臋d臋 si臋 op.......膰!
Po艂o偶y艂 si臋 zaj膮czek pod drzewem. Pod艂o偶y艂 sobie jedn膮 艂apk臋 pod g艂ow臋 i wymac...e n贸偶k膮. Przebiega drugi zaj膮c:
- Co robisz zaj膮c?
- Op.......m si臋.
- A to tak mo偶na?
- A nie wida膰?
- No widz臋, widz臋! To ja te偶 b臋d臋 si臋 op.......膰!
Po艂o偶y艂 si臋 zaj膮czek ko艂o pierwszego zaj膮czka. Leniuc...e. Pod艂o偶y艂 sobie jedn膮 艂apk臋 pod g艂ow臋 i macha n贸偶k膮 w powietrzu. Nagle zza drzewa wychodzi wilk. Zjad艂 jednego zaj膮ca, zjad艂 drugiego zaj膮ca, obliza艂 si臋.
Jaki z tego mora艂?
Tylko Ci u g贸ry mog膮 si臋 opier**la膰.

Kr贸l lew zorganizowa艂...

Kr贸l lew zorganizowa艂 spotkanie dla zwierz膮t z lasu. M贸wi do nich:
- "Zebrali艣my si臋 tu po to".
A 偶aba:
- "Zebrali艣my si臋 tu po to".
Lew:
- "Aby om贸wi膰 wa偶ne sprawy".
呕aba:
- "Aby om贸wi膰 wa偶ne sprawy".
Lew:
- "Tak wi臋c".
呕aba:
- "Tak wi臋c".
Kr贸l lew si臋 wkurzy艂 i m贸wi:
- "Nie b臋d臋 prowadzi艂 d艂u偶ej tego spotkania je偶eli ten wstr臋tny, zielony gad, z wy艂upiastymi oczami si臋 st膮d nie wyniesie"
呕aba na to:
- "Krokodyl spie****aj".

Biega zaj膮czek po lesie...

Biega zaj膮czek po lesie i krzyczy:
- Wyr****艂em lwice, wyr****艂em lwice.
Biegn膮c dalej spotyka na drodze nied藕wiedzia.
Nied藕wie膰 do niego:
- Ty Zaj膮czek si臋 zamknij, bo jak lew us艂yszy to cie zabije.
Zaj膮czek nie zwracaj膮c na to uwagi biega dalej i wykrzykuje. Przypadkiem us艂ysza艂 to lew i zacz膮艂 goni膰 zaj膮czka.
Gdy zobaczy艂 lwa zacz膮艂 ucieka膰 przez las miedzy drzewami w lewo, w prawo, slalomem. P臋dzi, drzewa omija. Nagle patrzy, dwa blisko rosn膮ce obok siebie drzewa. Wbieg艂 w te drzewa a lew za nim i zaklinowa艂 si臋.
Zaj膮czek obejrza艂 si臋 za siebie i zobaczy艂 偶e lew si臋 zaklinowa艂, zaszed艂 lwa od ty艂u, rozpi膮艂 rozporek i powiedzia艂:
- W to mi, k***a, nikt nie uwierzy!

Straszna wichura si臋...

Straszna wichura si臋 rozp臋ta艂a. Na wysokim drzewie w zacisznej dziupli siedzi puchacz i raz po raz wypycha na zewn膮trz jedn膮 s贸wk臋 po drugiej.
- Musicie nauczy膰 si臋 lata膰! - t艂umaczy cierpliwie. - Odbijacie si臋 i hop! Lecicie.
S贸wki opieraj膮 si臋, straszliwy wiatr je przera偶a ale ojciec bierze je i kopami w zadek ekspediuje z drzewa. Mordercze podmuchy porywaj膮 ptaszki i roztrzaskuj膮 o drzewa, o ska艂y to zn贸w ciskaj膮 nimi o ziemi臋. Plask! 艁up! Ciap! 艁ubudu! Po chwili nie zostaje ju偶 ani jedna tylko wok贸艂 wszystko upstrzone jest flakami i pierzem. Ojciec zas臋pia si臋 i mruczy:
- No tak, a ja my艣la艂em, 偶e m贸j stary si臋 przej臋zyczy艂 jak m贸wi艂 >>Pami臋taj synu, nie rzucaj s贸w na wiatr!<<

Siedz膮 trzy 偶贸艂wie na...

Siedz膮 trzy 偶贸艂wie na pla偶y i maj膮 p贸艂 litra tylko bez popitki.
Trzeba by by艂o wys艂a膰 jednego do sklepu.
W ko艅cu jeden si臋 zg艂osi艂 i poszed艂.
Min膮艂 jeden dzie艅, jego nie wida膰.
Min膮艂 tydzie艅, jego nie wida膰.
Min膮艂 miesi膮c, jeszcze go nie ma.
W ko艅cu jeden si臋 wkurzy艂 i m贸wi:
- Wiesz co obr贸cimy t膮 flaszk臋 bez popitki.
Nagle wychodzi tamten 偶贸艂w zza krzaka i wo艂a:
- BO NIE P脫JD臉!