#it
emu
psy
syn

Co pan taki smutny? -...

Co pan taki smutny? - pyta barman klienta.
- Panie, ┼╝on─Ö mi do wojska bior─ů!
- ┼╗on─Ö?! To pana ┼╝ona jest m─Ö┼╝czyzn─ů?
- Gdzie tam m─Ö┼╝czyzn─ů! Przecie┼╝ to jeszcze ch┼éopak!...

Zazdrosny m─ů┼╝ przypomina...

Zazdrosny m─ů┼╝ przypomina ┼╝onie, ┼╝e przed ┼Ťlubem mia┼éa wielu narzeczonych:
- Nie przecze, to prawda. Ale czy to nie jest cudowne, ┼╝e to w┼éa┼Ťnie ty,
kochanie, zakwalfikowa┼ée┼Ť si─Ö do fina┼éu?!

Para staruszków kładzie...

Para staruszków kładzie się spać.
- Umy┼ée┼Ť z─Öby? ÔÇô pyta ┼╝ona.
- Tak, kochanie. Twoje te┼╝.

Sally i Andy w sw─ů pi─Ö─çdziesi─ů...

Sally i Andy w sw─ů pi─Ö─çdziesi─ůt─ů rocznic─Ö ┼Ťlubu poszli odwiedzi─ç swoj─ů star─ů szko┼é─Ö. P├│┼║niej, kiedy z niej wychodzili, z przeje┼╝d┼╝aj─ůcej akurat furgonetki bankowej wypad┼é im pod nogi worek z pieni─Ödzmi. Nie my┼Ťl─ůc wiele wzi─Öli kas─Ö do domu. Tam Andy zaproponowa┼é, by zadzwoni─ç na policj─Ö i zwr├│ci─ç znalezisko, a Sally obstawa┼éa przy tym, aby pieni─ůdze zatrzyma─ç. Na drugi dzie┼ä do drzwi zapukali policjanci.
- Dzie┼ä dobry, czy nie widzieli pa┼ästwo przypadkiem worka z nadrukiem banku, kt├│ry, by─ç mo┼╝e, le┼╝a┼é gdzie┼Ť na poboczu lub trawniku?
- Nie, niczego nie widzieli┼Ťmy panie oficerze - odrzek┼éa Sally, lecz Andy ju┼╝ wyrwa┼é si─Ö do przodu i przytakn─ů┼é skwapliwie, ┼╝e owszem wiedzieli i...
- Nie, nie! - zawo┼éa┼éa zaraz Sally. - Niech go pan nie s┼éucha, on ma demencj─Ö starcz─ů, Alzheimera, wiele rzeczy mu si─Ö wydaje, nie ma kontaktu z rzeczywisto┼Ťci─ů...
Ale policjant zd─ů┼╝y┼é si─Ö ju┼╝ zainteresowa─ç. Gestem d┼éoni uciszy┼é kobiet─Ö i poprosi┼é Andy'ego by opowiedzia┼é od pocz─ůtku. Staruszek wzi─ů┼é g┼é─Öboki wdech i zacz─ů┼é:
- To by┼éo tak. Kiedy wczoraj Sally i ja wracali┼Ťmy ze szko┼éy...
- Dobra, John! - zawołał policjant do swego kolegi - Nic tu po nas. Zwijamy się...

M─ů┼╝ wchodzi pod prysznic...

M─ů┼╝ wchodzi pod prysznic w chwili, gdy jego ┼╝ona wychodzi z ┼éazienki.
W tym momencie s┼éychac dzwonek do drzwi. ┼╗ona szybko zawija si─Ö w r─Öcznik i biegnie otworzy─ç. Za drzwiami stoi Bob, s─ůsiad z naprzeciwka.
Zanim kobieta zd─ů┼╝y┼éa si─Ö odezwa─ç, Bob m├│wi: Dam ci $ 800, je┼╝eli zrzucisz z siebie ten r─Öcznik.
Po chwili zastanowienia kobieta zrzuca r─Öcznik i staje naga przed Bobem. Po kilku sekundach Bob wr─Öcza jej $800 i odchodzi.
Kobieta ponownie zawija si─Ö w r─Öcznik i idzie na g├│r─Ö.
Kiedy wchodzi do ┼éazienki, m─ů┼╝ pyta: Kto to by┼é ?
"To Bob z naprzeciwka" - odpowiada ┼╝ona
"To ┼Ťwietnie" m├│wi m─ů┼╝ - "Czy on mo┼╝e odda┼é te $800, kt├│re ode mnie pozyczy┼é?"
Morał z tej historii:
Je┼╝eli masz istotne informacje dotycz─ůce kredytowania i ryzyka z tym zwi─ůzanego - podziel si─Ö tymi wiadomo┼Ťciami ze wsp├│┼éw┼éa┼Ťcicielami akcji zawczasu.

Rozmawiaj─ů dwie dziewczyny:...

Rozmawiaj─ů dwie dziewczyny:
- Piotrek mnie rzucił - mówi pierwsza.
- Co się stało? - pyta druga.
- Jemu chodzi┼éo tylko o seks. A ja powiedzia┼éam, ┼╝e chc─Ö z tym zaczeka─ç do ┼Ťlubu.
- I co? Tak definitywnie cię rzucił, a teraz się nie odzywa?
- Nie no, czasem dzwoni, ┼╝eby zapyta─ç, czy jestem ju┼╝ po ┼Ťlubie..

W wiejskim o┼Ťrodku zdrowia:...

W wiejskim o┼Ťrodku zdrowia:
- Panie doktorze, niech pan co poradzi. Mam ju┼╝ siedmioro dzieci, a m─ů┼╝ to si─Ö w og├│le nie zastanowi...
- Niech pani kupi m─Ö┼╝owi prezerwatywy.
Po kilku miesi─ůcach ta sama kobieta jest u lekarza.
- ┼╣le mi pan doradzi┼é. Zn├│w jestem w ci─ů┼╝y!
- A kupiła pani te prezerwatywy?
- Mnie tam nie stać na takie wydatki. Sama mu zrobiłam. Na drutach...

┼╗ona do m─Ö┼╝a:...

┼╗ona do m─Ö┼╝a:
- Widzisz, ja pior─Ö, sprz─ůtam, gotuj─Ö, ubieram dzieci... Czuj─Ö si─Ö jak Kopciuszek.
- A nie m├│wi┼éem, ┼╝e b─Ödzie Ci ze mn─ů jak w bajce?

- Jak si─Ö czujesz jako...

- Jak si─Ö czujesz jako ┼Ťwie┼╝o upieczony ┼╝onko┼Ť?
- Coraz młodziej, jak chłopaczek!
- Jakim cudem?
- Znowu po kryjomu palę w łazience!

- Je┼Ťli natychmiast nie...

- Je┼Ťli natychmiast nie dostan─Ö obiadu, p├│jd─Ö do restauracji!
- Poczekaj jeszcze 10 minut.
- Czy wtedy dostan─Ö obiad?
- Nie, wtedy p├│jd─Ö z Tob─ů.