Rodzice / dzieci

SZTUCZKA...

SZTUCZKA

Siedzimy sobie na grillu. Piwko. No góra sześć. Nagle wpada córka naszych znajomych (lat 5) i krzyczy:
- Mama! Mama! A Marek (lat3) umie sztuczkę zrobić! Mama!
- Jaką sztuczkę skarbie?
- Potrafi trzymać wyprostowanego siusiaka bez trzymania rękami!

Nie wiem jak wytłumaczyć...

Nie wiem jak wytłumaczyć mojemu synkowi, że to, że znalazł w naszej sypialni smycz i kaganiec nie oznacza, że kupimy mu pieska.

SMS od syna: "Mam dzisiaj...

SMS od syna: "Mam dzisiaj 19 lekcji. Wrócę rano."
Odpisałem: "OK. Tylko nie zapomnij na zeszyt nałożyć okładkę!"

DOBRZE PRACUJĄCE WINO...

DOBRZE PRACUJĄCE WINO

Nastawiliśmy z żonem wino. Balon postawiliśmy w sypialni bo tam najmniej przeszkadza.
Coś nie chciało zacząć pracować i poskarżyłam się żonu, że nie bombluje. W końcu zaczęło! Po jakimś czasie znowu nie słyszę bulbul. Patrzę, w rurce wody nie ma. Mówię do żona, że strasznie mocno musi pracować skoro wypluwa całą wodę z rurki. Dolałam wody.
Za czas jakiś przychodzi żon do kuchni, mało ze śmiechu nie pęknie. Pytam: Co jest? A on na to: To nie wino tak pracuje, że wodę wypluwa, to Natala (lat 3) ją wypija.
Podchodzi wyciąga rurkę i chlup!

DZIECKO WINNE...

DZIECKO WINNE

Koleżanka z pracy opowiadała o swojej córce - mała ma parę miesięcy:
Od dwóch miesięcy mówi "tata" i "baba" (to o opiekunce), a "mama" jakoś nie miała ochoty powiedzieć. W końcu, kiedy zmywałam naczynia, a ona chciała czegoś ode mnie - powiedziała: "mama". No i z radości to aż łzy mi zaczęły lecieć. Zawołałam męża, powiedziałam mu co się stało, a on [do małej] z wyrzutem:
- No i co zrobiłaś? Teraz mama płacze.

- Czemu twój syn płacze?...

- Czemu twój syn płacze?
- Bo zabroniłem mu wynosić śmieci.
- Dlaczego?
- Stale próbował mimochodem pozbyć się młodszego brata.

- Mój syn zmęczył mnie...

- Mój syn zmęczył mnie tym budzeniem o 6 rano w weekend.
- Co, stale ''mamo, wstawaj, pobawimy się''?
- Tia... Postanowiłam wziąć go na sposób. Wstałam o 3 w nocy do toalety. Budzę go. Mówię: ''wstawaj, pobawimy się!''
- No i co?
- Do 5 rano bawiliśmy się Transformersami.

Pierwsze dziecko: połyka...

Pierwsze dziecko: połyka monetę - jedziesz na pogotowie.
Drugie dziecko: połyka monetę - czekasz aż sama wyjdzie.
Trzecie dziecko: połyka monetę - potrącasz mu z kieszonkowego.

KAŁUŻNIK...

KAŁUŻNIK

Pora już była podwieczorna, tak dobrze po ósmej. Moje Syniątko jeszcze lata po podwórku i bawi się z innymi dziećmi. Pora późnawa mimo weekendu więc wołam je do domu. Przybiega i prosi swoim słodkim, proszącym głosikiem:
-Jeszcze nie, jeszcze nie. Bo teraz jest moja pora na bycie „Kałużnikiem”.
Co to za dziwna zabawa? Zaczynamy się zastanawiać. Za moich czasów takowej nie było. Więc pytamy z Malżowinką:
- O co chodzi z tym „Kałużnikiem” i na czym to polega?
- No teraz moja pora pilnować żeby piłka do kałuży nie wpadła - odpowiedziało Syniątko i pobiegło grać dalej...

Drodzy rodzice, uczcie...

Drodzy rodzice, uczcie swoje dzieci jeść lewą ręką.
W przyszłości kiedy zasiądą przy komputerze, będą wam wdzięczne.

- Mamusiu, a jeśli przetnę...

- Mamusiu, a jeśli przetnę dżdżownicę, to te połówki będą się przyjaźnić?
- Z tobą - nie.

OWACJE...

OWACJE

Siedzimy z małżonką i oglądamy Opole. Skaldowie i Reni Jusis, moja sobie podśpiewuje głośno i bawi się w najlepsze tak jak publiczność amfiteatru. Mniej, więcej pod koniec utworu się odzywa:
- Ja to bym im tam zaśpiewała, wszyscy by wstali!
Na co z pokoju obok odpowiada mój syn (lat 10)
- Taa, żeby wyjść

- Synu, musimy porozmawiać....

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

- Ale ci przez to lato...

- Ale ci przez to lato cycki urosły! Biustonosz możesz już nosić.
- A od czego to tak, mamuniu, od czego...?
- Od piwa, Robert. Od piwa!

- Tata, a skąd się biorą...

- Tata, a skąd się biorą dzieci?
- Uczyliście się na biologii o pręcikach i słupkach?
- Tak.
- To tak samo, tylko trzeba przedtem trochę pogadać.

Tata z synem jadą autem....

Tata z synem jadą autem. Latorośl za kierownicą:
- Tatku, jak myślisz, umiem już dobrze prowadzić?
- A widziałeś tę blondyneczkę w czerwonej miniówce, w okularach Dolce&Gabana, z zieloną torebką w paski, na chodniku przed sklepem ogrodniczym?
- Nie.
- To nie umiesz.

- Szymonku, jak nas nie...

- Szymonku, jak nas nie było, to przyprowadzałeś do domciu jakieś dziewczyny?
- Nie, mamuniu...
- Tfu, nieudacznik. I pedał.

GDZIE JEST TATUŚ...

GDZIE JEST TATUŚ

Siedzę sobie około 10 w Tesco przy stoisku Grill i pałaszuję kiedy obok stolika przechodzi para a kilka kroków za nimi - mały (3-4 latka) chłopczyk dzielnie goni rodzicieli. W pewnej chwili korzystając z nieuwagi brzdąca "tatuś" wskoczył za stojącą kartonową reklamę jakiegoś sprzętu komputerowego. Mamuśka natychmiast podłapała pomysł, obraca się do synka i mówi:
- Synku, kochanie! Gdzie jest tatuś? Gdzie jest tatuś? Widzisz tatusia? No gdzie jest tatuś? Zgubił się? Gdzie jest tata? No? Gdzie tatuś?
A synek na to zaczyna rozglądać się głośno myśleć...
- Gzie jest tatuś...? Gzie tatuś? No gzie on kurfa mozie być?
Mamusia burak, tatuś wyskakuje i wolno odchodzi udając chyba, że to nie jego.

Teściowa, która po raz...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

KONSPIRACJA...

KONSPIRACJA

Z racji wolnego dnia i ładnej pogody wybraliśmy się dziś do parku. Park jest duży i (co ważne) obfituje w różnego rodzaju oczka wodne i rzeczki. Ja latam i zdjęcia pstrykam, kish na ławce się wygrzewa...
W pewnym momencie mija nas ojciec z synkiem. I słyszymy instrukcje taty:
- I teraz wrócimy szybko do domku i położymy bucik na kaloryferze. Żeby wysechł. Żeby kto? Żeby mamusia się nie dowiedziała...

ZBAWICIEL...

ZBAWICIEL

Dwa dni temu, wieczorem, widzę mojego 4-letniego syna: przyczajony półleży koło jakiegoś mebla, na głowie kask z włączoną latarką czołową ("żołnierski"), a w ręce zabawkowy młotek wzniesiony nad podłogą.
Pytam go co robi. A on ze śmiertelną powagą, półgłosem:
- Zbawiam mrówki!

PS. Ciężki ateista. Po prostu pomylił "zwabić" i "zbawić"

PRZEBIEGŁY LISEK...

PRZEBIEGŁY LISEK

Oglądam sobie wczoraj z córcia (3,5) bajkę i oczywiście jako dobry ojciec zagaduję i próbuję pobudzić umysł dziecka, by nie wpatrywało się w ekran beznamiętnie. Rzecz była o bandzie kurczaków, którą prześladował zły lis. W pewnym momencie scenka. Lis siedzi i knuje coś nad kartką papieru.
No i wywiązuje się rozmowa:
[C]órcia - Tatuś, a dlaczego ten piesek rysuje?
[J]a - To nie piesek kochanie tylko lisek a rysuje bo wymyśla sobie jak złapać kurczaki.
[C] - A dlaczego?(tak, to już ten wiek)
[J] - Bo liski są przebiegłe i zawsze coś wymyślają.
[C] – Aha.
[J] - A Ty wiesz kochanie co znaczy, że lisek jest przebiegły?
[C] – Nie.
[J] - To znaczy, że jest sprytny.
[C] – Aha.
I na to wchodzi moja była, bo akurat po małą przyjechała:
[B]yła - A co to za bajeczka?
[C] - O kulcakach.
[B] - O! A kto tam jeszcze jest w tej bajce?
[C] – Lisek. (tata oczywiscie zaczyna pęcznieć z dumy - chociaż nie ma z czego)
[J] - A powiedz mamie co to znaczy, że ktoś jest przebiegły.
[C] - To znacy, ze jest splytny. (tata coraz większy)
[J] - A powiedz mamie kto jest przebiegły?
[C] - Kulcaki pzez ulicę.

Nie wiem, co by musiały...

Nie wiem, co by musiały robić moje dzieci, żebym mógł im z czystym sumieniem powiedzieć ''Ja bym w waszym wieku nawet o tym nie pomyślał''.

Wchodzi mały Zdziś do...

Wchodzi mały Zdziś do kuchni, a tam mama przy garach:
- Mamo, a co gotujesz?
- Ryż...
- A po co ci?
- Do zupy...
- A jakiej zupy?
- Do zupy z ryżem...

SEKS...

SEKS

Odbieram znajomego, bo jego auto zostało na dłuższy pobyt u mechanika. Z żalu kupił butelkę. Siedzimy przy stoliczku. Podchodzi jego 4,5-letni syn i mówi:
- Tata, co to jest seks?
Rozsiadłem się wygodniej w fotelu, bo znajomy nabrał tyle powietrza przed odpowiedzią, ze pomyślałem, że i ja czegoś ciekawego się dowiem. Zanim znajomy wypuścił to powietrze w postaci arcyciekawej odpowiedzi jego syn powiedział:
- No bo wiem, ze "fri" to trzy a "for" to cztery. To co to jest seks?