Opowiadanie

Pani na lekcji:...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Trzech go艣ci pije w barze...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

- S艂uchaj wnusiu... Pewnego...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Kr贸tka bajka o komisie:...

Kr贸tka bajka o komisie:
Oko mi sie nie zamyka.

Kr贸tka bajka o tymianku:
Tym Janek mnie przekona艂.

Idzie Zenon przez miasto,...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Magiczne Przygody Kubusia...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Magiczne Przygody Kubusia...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Magiczne Przygody Kubusia...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Magiczne Przygody Kubusia...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Magiczne Przygody Kubusia...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Magiczne Przygody Kubusia...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Magiczne Przygody Kubusia...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Grzesznicy ...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Pami臋tnik s艂omianego wdowca....

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Przypomnia艂a mi si臋 pewna...

Przypomnia艂a mi si臋 pewna historia z kursu nauki jazdy.

Jaki艣 d艂u偶szy czas temu zdawa艂em prawko w szkole jazdy, w kt贸rej szkoli艂 m贸j wychowawca z liceum. Belfer wychowania fizycznego, facet niepozorny, chudziutki, troszk臋 siwawy og贸lnie w porz膮dku go艣膰.

Pewnego razu na kt贸rej艣 tam z kolei je藕dzie zaprosi艂 mnie do auta, to ja wsiad艂em ustawi艂em sobie fotel, lusterka, zapi膮艂em pas i czekam a偶 go艣ciu wsi膮dzie. Pan [B]elfer wsiad艂, zajara艂 sobie papieroska, odkr臋ci艂 szybk臋 (by艂o jako艣 por膮 letni膮) i da艂 mi kluczyki.

Wsadzam te kluczyki do stacyjki, sprz臋g艂o, odpalam auto a ten do mnie z zapytaniem:
[B]: -S艂uchaj, co to za czerwona kontrolka na desce rozdzielczej?
-Za choler臋 nie wiedzia艂em, zbarania艂em. My艣la艂em i nie mog艂em sobie przypomnie膰.
[Ja]: - Nie wiem, na prawd臋 nie wiem...
[B]: - A widzisz. Z autem jest jak z kobiet膮. Jak czerwone, to r臋czny!
Do dzi艣 dnia nie mog臋 zapomnie膰 do czego ta kontrolka s艂u偶y. I dobrze, dobry nauczyciel

Dawno, dawno temu pewnemu...

Dawno, dawno temu pewnemu Amerykaninowi na rancho spad艂 lataj膮cy talerz. Ze 艣rodka z wielkim trudem wygramoli艂 si臋 wielki, zielony makak. Ma艂pa upad艂a przed pojazdem, przesta艂a si臋 rusza膰, tylko przera藕liwie, cichutko zawodzi艂a.
Amerykaninowi zrobi艂o si臋 jej 偶al, wi臋c zacz膮艂 si臋 ni膮 opiekowa膰. Robi艂 jej ok艂ady, przyk艂ada艂 kompresy, masowa艂 - w ko艅cu makak wyzdrowia艂 ale niestety nie chcia艂 nic je艣膰. Wyra藕nie opada艂 z si艂. Pewnego dnia ostatkiem si艂 wyszed艂 na podw贸rze. Znalaz艂 tam kup臋 psa i zjad艂 ze smakiem. Po chwili ukucn膮艂 za krzaczkiem i wysra艂 p贸艂 kilo psiej karmy.
Amerykanin podrapa艂 si臋 po g艂owie z niedowierzaniem. Potrz膮sn膮艂 w ko艅cu g艂ow膮 i z g艂臋bokim postanowieniem poszed艂 pod drugi krzaczek i sobie ul偶y艂. Makak natychmiast zjad艂 ze smakiem g贸*no Amerykanina, podbieg艂 do trzeciego krzaczka i wysra艂 apetyczn膮, cieplutk膮 i 艂adnie wypieczon膮 bu艂eczk臋 z klopsikiem.
- To jest 偶y艂a z艂ota - pomy艣la艂 Amerykanin drapi膮c si臋 po genitaliach. - W sensie z艂ota du*a!!!
Sprzeda艂 ranczo, zamieszka艂 w mie艣cie - za uzyskane ze sprzeda偶y rancha pieni膮dze pobudowa艂 wiele knajpek a w ka偶dej na eksponowanym miejscu umie艣ci艂 toy-toya. Na szyldach w ka偶dej knajpce narysowa艂 z艂ot膮 du*臋.
Nar贸d zacz膮艂 wali膰 drzwiami i oknami.

A na cze艣膰 wielkiej, zielonej ma艂py, potraw臋 firmow膮 nazwa艂 "Big Mac"...

Mieszkaniec wsi Ma艣luchy...

Mieszkaniec wsi Ma艣luchy wybra艂 sie do lasu po drzewo do pieca, bo zima nie odpuszcza艂a, jakby si臋 jaka艣 zwierzynka trafi艂a to zabra艂 obrzyna ze sob膮.
Niestety przeciskaj膮c si臋 przez krzaki, niechc膮co poci膮gn膮艂 za spust i postrzeli艂 sobie nog臋.
Brocz膮c krwi膮, resztk膮 si艂 doczo艂ga艂 si臋 do pobliskich zabudowa艅 by艂ego PGR, szcz臋艣liwym trafem mieszka艂 tam dawny pracownik zajmuj膮cy si臋 艣winkami, mia艂 on do czynienia z zabiegami u 艣winek - od zaj艣cia do zej艣cia, tak偶e na operacjach si臋 zna艂. W stanie lekko nadaj膮cym si臋 do u偶ytku oznajmi艂.
- Nic do znieczulenia nie mam, bom w艂a艣nie reszt臋 zu偶y艂 i b臋d臋 musia艂 wyjmowa膰 kule na 偶ywca.
- Spokojnie dam rade, wyjmuj.
Po kilkudziesi臋ciominutowej walce z kul膮 oraz snem, znachor wytaszczy艂 kulk臋 i oznajmi艂
- Co jak co, ale 偶eby przez ten ca艂y czas nie da膰 zna膰 po sobie b贸lu, 偶adnego d藕wi臋ku, j臋ku nic, jestem normalnie zszokowany.
- Panie nie taki b贸l si臋 prze偶y艂o, dok艂adnie dwa razy by艂o du偶o gorzej.
- Tak? A w jakiej sytuacji?
- Raz jak przysiad艂em w lesie pod krzaczkiem, 偶eby kreta wypu艣ci膰, jajkami w sid艂o trafi艂em...
- O jezuuu.. To膰 to potworno艣膰, chyba nie mo偶e by膰 co艣 gorszego od takiego b贸lu!
- Mo偶e... Sid艂o by艂o przywi膮zane do przygi臋tej do ziemi m艂odej brz贸zki...

Jad膮c do dentysty moja...

Jad膮c do dentysty moja siostra z moj膮 mam膮 uda艂y si臋 do do艣膰 odleg艂ej miejscowo艣ci. Wysiadaj膮c mojej siostrze wypad艂 telefon, kt贸ry by艂 do艣膰 cenny. Ona tego nie zauwa偶y艂a, a gdy wraca艂a by艂o ju偶 ciemno i odjecha艂a bez niego. Uzna艂a, 偶e zgubi艂a telefon i nie mog艂a go znale藕膰.

Okaza艂o si臋, ze znale藕li go jacy艣 gimnazjali艣ci (gabinet znajdowa艂 si臋 obok szko艂y) i zacz臋li si臋 k艂贸ci膰, kto go sobie zabierze. Byli do艣膰 g艂o艣ni, a akurat przechodzi艂 tamt臋dy nauczyciel. Gdy ich us艂ysza艂, podszed艂 i dowiedzia艂 si臋 wszystkiego. Zabra艂 im ten telefon i znalaz艂 w kontaktach numer ,,Mama". Zadzwoni艂 i w ten spos贸b zwr贸ci艂 nam telefon.

Chcia艂abym podzi臋kowa膰 temu Panu. Dzi臋ki ludziom takim jak on odzyskuj臋 wiar臋 w dobro膰 ludzi, a tak偶e w nauczycieli.
Zrobi艂 on to, na co przeznaczy艂 swoj膮 prac臋 i 偶ycie zawodowe - nauczy艂 mnie czego艣.

Kochani b膮d藕my dobrzy, nigdy nie wiemy, kiedy to my b臋dziemy tej pomocy potrzebowali.

Kiedy B贸g stworzy艂 kobiet臋,...

Kiedy B贸g stworzy艂 kobiet臋, by艂 to ju偶 jego 6 dzie艅 pracy i w dodatku po godzinach. . . Pojawi艂 si臋 anio艂 i spyta艂: - Czemu tyle czasu Ci to zajmuje? B贸g mu odpowiedzia艂: - Widzia艂e艣 zam贸wienie? Musi by膰 ca艂kowicie zmywalna, ale nie plastikowa, ma 200 ruchomych cz臋艣ci wszystkie wymienne, dzia艂a na kawie i resztkach jedzenia, ma 艂ono, w kt贸rym si臋 mie艣ci 2 dzieci naraz, kt贸re znika, kiedy(poj臋cia nie mam), ma taki poca艂unek, kt贸ry leczy ka偶da rzecz od startego kolana do z艂amanego serca. Anio艂 stara艂 si臋 powstrzyma膰 Boga: - To jest za du偶o pracy na jeden dzie艅, lepiej poczeka膰 ze sko艅czeniem do jutra. - Nie mog臋 - powiedzia艂 B贸g. Jestem tak blisko sko艅czenia tego dzie艂a, kt贸re jest tak bliskim memu sercu. Anio艂 zbli偶y艂 si臋 i dotkn膮艂 kobiety: - Ale zrobi艂e艣 j膮 taka mi臋kk膮? - Ona jest mi臋kka, ale zrobi艂em j膮 tak偶e tward膮. Nawet nie wiesz ile mo偶e znie艣膰 lub osi膮gn膮膰.... - B臋dzie my艣le膰? - Spyta艂 anio艂. B贸g odpowiedzia艂: - Nie tylko b臋dzie my艣le膰, ale rozumowa膰 i negocjowa膰. Anio艂 zauwa偶y艂 co艣, z bliska i dotkn膮艂 policzka kobiety. - Wydaje si臋, 偶e ten model ma skaz臋. Powiedzia艂em Ci, 偶e stara艂e艣 si臋 da膰 za wiele rzeczy. - To nie jest skaza - sprzeciwi艂 si臋 Pan - to jest 艂za. - A po co s膮 艂zy? - Zapyta艂 anio艂. B贸g powiedzia艂: - 艁za to jest forma, kt贸ra kobieta wyra偶a swoj膮 rado艣膰, wstyd, rozczarowanie, samotno艣膰, b贸l i dum臋. Anio艂 by艂 pod wra偶eniem. - Jeste艣 geniuszem, pomy艣la艂e艣 o wszystkim, to prawda, 偶e kobiety s膮 zdumiewaj膮ce. - Kobiety maj膮 sile, kt贸ra zdumiewa m臋偶czyzn. Maja dzieci, przezwyci臋偶aj膮 trudno艣ci, d藕wigaj膮 ci臋偶ary, ale obstaj膮 przy szcz臋艣ciu, mi艂o艣ci i rado艣ci. U艣miechaj膮 si臋, kiedy chc膮 krzycze膰, 艣piewaj膮 - kiedy chc膮 p艂aka膰, p艂acz膮 - kiedy s膮 szcz臋艣liwe i 艣miej膮 si臋 - kiedy s膮 zdenerwowane. Walcz膮 o to, w co wierz膮, sprzeciwiaj膮 si臋 niesprawiedliwo艣ci, nie zgadzaj膮 si臋 na nie jako odpowiedz, kiedy wierz膮, 偶e jest lepsze rozwi膮zanie. Nie kupi膮 sobie nowych but贸w, ale swoim dzieciom tak. . . Ida do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochaj膮 bezwarunkowo, p艂acz膮 - kiedy ich dzieci osi膮gaj膮 sukcesy i ciesz膮 si臋 - kiedy przyjaciele odnosz膮 sukcesy. 艁amie si臋 im serce - kiedy umiera przyjaciel, cierpi膮 - kiedy trac膮 cz艂onka rodziny, ale s膮 silne, kiedy nie ma sk膮d wzi膮膰 si艂y - wiedza, 偶e obj臋cie i poca艂unek mo偶e uzdrowi膰 zranione serce. Kobiety s膮 r贸偶nych wielko艣ci, kolor贸w i kszta艂t贸w. Prowadz膮, lataj膮, chodz膮 lub wysy艂aj膮 ci maile 偶eby powiedzie膰 ci, 偶e Ciebie kochaj膮. Serce kobiety jest tym, co powoduje, 偶e 艣wiat si臋 kreci. Kobiety robi膮 wi臋cej ni偶 to, 偶e rodz膮 dzieci. Przynosz膮 rado艣膰 i nadzieje, wsp贸艂czucie i idea艂y. Kobiety maja wiele do powiedzenia i do dania. Tak, serce kobiety jest. . . zadziwiaj膮ce!

Na "czarnej" robocie...

Na "czarnej" robocie przy budowie domu gdzies pod Londynem "zalapalo" sie czterech Polakow: lekarz, student, urzednik i rolnik z lubelskiego.
Gdzies tak w srodku tygodnia spotykaja sie rankiem w pracy i widza, ze urzednik ma straszliwie pokancerowany ryj.
- Co ci sie stalo? - pytaja
- Aaaa, wychodzilem wczoraj z kapieli, posliznalem sie na mokrych kafelkach i rabnalem twarza o posadzke.
- Mam nadzieje, ze udzielono ci pierwszej pomocy? - zmartwil sie lekarz
- Nie bylo kolo ciebie jakiejs dupeczki, zeby cie podtrzymala? - zapytal z niedowierzaniem student.
- A co cie k***a zanioslo do wanny we wtorek? - zdziwil sie rolnik.

Lata 80 mo偶e koniec lat 80...

Lata 80 mo偶e koniec lat 80
Pewien ch艂op z ma艂ego miasteczka jedzie na po艂udnie polski do rodziny, przesiadka na centralnym w Warszawie.
B艂膮ka si臋 z torbami po dworcu, pierwszy raz w stolicy, jest p贸藕na godzina, sroga zima.
Na hali, na pi臋trze, na balkonie widzi jaki艣 bar, wszed艂 na g贸r臋, brak stolik贸w i krzese艂 tylko popularne w tamtych czasach wieloosobowe wysokie sto艂y jeden przy drugim, przy kt贸rych trzeba sta膰 i mo偶na je艣膰
Podszed艂 zam贸wi艂 zup臋 pomidorow膮 z makaronem, makaron dawali na osobnym talerzu, zup臋 na osobnym.
Zabra艂 si臋 jako艣 i podszed艂 do sto艂u, postawi艂 talerze zawiesi艂 siatki pod sto艂em i wr贸ci艂 do kasy po 艂y偶k臋.
Odwraca si臋 z 艂y偶k膮 a przy stole murzyn wpie**ala jego zup臋, normalnie murzyn, chyba student jaki艣.
k***a, kasy ju偶 nie ma na now膮 zup臋, g艂odny jak diabli, do poci膮gu jeszcze dwie godziny, co by艂o robi膰 podszed艂 i zacz膮艂 je艣膰 makaron z drugiego talerza.
My艣li, 鈥.chocia偶 makaron wpie**ol臋
Murzyn spojrza艂 u艣miechn膮艂 si臋 i zagada艂 艂aman膮 polszczyzn膮
-Bieda co ????
No k***a ma膰, bambus j***ny, nie do艣膰 ze mi zup臋 wpie**ala to jeszcze bied臋 sugeruje
Facet w艣ciek艂y odwraca si臋 do innych ludzi, kt贸rzy stoj膮 i jedz膮 przy sto艂ach, szukaj膮c wzrokiem pomocy
Patrzy a trzy sto艂y dalej stoi 鈥ego zupa z makaronem i siatki wisz膮 pod spodem

Zas艂yszane od znajomej:...

Zas艂yszane od znajomej:
Kurs prawa jazdy. Babka z pogotowia opowiada kursantom histori臋. Ot贸偶 by艂 sobie pewien mi艂y pan, kt贸ry najprawdopodobniej cierpia艂 na jakie艣 zaburzenia psychiczne, gdy偶 regularnie dzwoni艂 na pogotowie, gro偶膮c, 偶e si臋 zabije. Zg艂oszenia nie mogli zlekcewa偶y膰, bo typ jeszcze faktycznie by sobie co艣 zrobi艂. Wysy艂ano karetk臋, a gdy pacjent s艂ysza艂 jej sygna艂, skaka艂 z taboretu z p臋tl膮 u szyi. Sanitariusze wchodzili do mieszkania, ratowali go i podje偶d偶ali. Jednak pewnego dnia facet skoczy艂 i umar艂. Karetka, kt贸r膮 akurat us艂ysza艂 nie jecha艂a do niego.
A nauka dla kursant贸w by艂a nast臋puj膮ca: nigdy nie zaprzestawaj resuscytacji kr膮偶eniowo-oddechowej, gdy us艂yszysz sygna艂 nadje偶d偶aj膮cej karetki.

By艂em kiedy艣 艣wiadkiem...

By艂em kiedy艣 艣wiadkiem pouczaj膮cego zdarzenia. Jecha艂em MPKiem. Ludzi du偶o, wszystkie miejsca zaj臋te. Na jednym siedzeniu obok siebie, siedzi starsza kobieta i m艂odzian uczesany na "irokeza" w kurtce ze skaju, na plecach kt贸rej, p臋dzlem i bia艂a farb膮 wymalowany, widnia艂 napis: "Poca艂ujcie mnie w dup臋". M艂odzieniec nonszalancko mamla艂 gum臋. Ludzie niech臋tnie spogl膮dali na "wojownika". Na jednym z przystank贸w do autobusu wsiad艂a paniusia z rozwydrzonym kilkuletnim bachorem i siatkami wy艂adowanymi zakupami w r臋kach. "Indianin" popatrza艂 na paniusi臋, wsta艂 i grzecznie poprosi艂 o zaj臋cie miejsca. Jak by艂o do przewidzenia paniusia nie siad艂a, tylko posadzi艂a obok starszej pani, sw膮 rozpuszczon膮 latoro艣l. Brzd膮c zacz膮艂 wierci膰 si臋, macha膰 nogami i kopa膰 starsz膮 pani膮 po nogach. Kobieta odsuwa艂a si臋, ale to nic nie pomaga艂o, bo g贸wniarzowi kopanie bardzo si臋 spodoba艂o. Nikt nie reagowa艂. Paniusia na zwr贸con膮 uwag臋 odpowiedzia艂a, 偶e ona wychowuje swoje dziecko bezstresowo i nie b臋dzie mu zwraca膰 uwagi. Prze偶uwaj膮cy gum臋 m艂odzian z zainteresowaniem ogl膮da艂 zaj艣cie i na odpowied藕 paniusi, wyj膮艂 gum臋 z ust i z g艂o艣nym kla艣ni臋ciem przyklei艂 paniusi do czo艂a. W autobusie nast膮pi艂a konsternacja, po czym rozleg艂 si臋 gromki 艣miech. Oburzona paniusia zapyta艂a:
Co pan sobie wyobra偶a! Jak pana matka wychowa艂a!
Na postawione pytanie, m艂odzian ze stoickim spokojem odpowiedzia艂:
Bezstresowo

Na 40 rocznic臋 艣lubu...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

"M贸j stary to fanatyk...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.