O policjantach i przest臋pcach

WPADKA POLICJANTA...

WPADKA POLICJANTA

Tak mi si臋 przypomnia艂a historia znajomego policjanta.

Sta艂 sobie policjant od rana na skrzy偶owaniu, z艂y, bo zimno, nudno i nogi bol膮. Gwizdn膮艂, obr贸ci艂 si臋 i macha babie za kierownic膮, 偶eby jecha艂a. Baba stoi. Macha dalej, baba nic. W ko艅cu z艂y powiedzia艂 cicho w przestrze艅:
- No jed藕, ty g艂upia k***o!
Baba jak na zawo艂anie pojecha艂a. Za chwil臋 przychodzi do niego na piechot臋 i wr臋cza mu karteczk臋. A na karteczce napisane:
- Jestem osob膮 g艂uchoniem膮, czytam z ruchu warg. Dlaczego nazwa艂 mnie pan g艂upi膮 k***膮?

Pewien gliniarz z drog贸wki...

Pewien gliniarz z drog贸wki regularnie urywa艂 si臋 z roboty, 偶eby spotka膰 si臋 z 偶on膮, kt贸ra pracowa艂a jako dr贸偶niczka na przeje藕dzie kolejowym. Nigdy jednak nie mia艂 problem贸w, bo zawsze wyrabia艂 ze spor膮 g贸rk膮 norm臋 mandatow膮. W ko艅cu kt贸rego艣 dnia szef go pyta:
- Powiedzcie mi, Sidorow, tak mi臋dzy nami, jak wam si臋 to udaje z tymi mandatami?
- No jak, jak... Przyje偶d偶am do 偶ony, ona opuszcza rogatki na 15-20 minut, robimy swoje, samochody si臋 zbieraj膮. Potem ja wychodz臋, ona otwiera rogatki. I zawsze znajdzie si臋 kilku frajer贸w, co to albo pas贸w nie zapn膮, albo 艣wiate艂 nie w艂膮cz膮...

Policjant zatrzymuje...

Policjant zatrzymuje kierowc臋 :
-Brak 艣wiate艂 ,stuknieta szyba ,urwane lusterka , razem 250z艂.
-Nie ma sprawy . Robi pan , mechanik m贸wi艂 760z艂 .

Dw贸ch Policjant贸w :...

Dw贸ch Policjant贸w :
-Widzisz ten pi臋kny las ?
-Czekaj , drzewa mi zas艂aniaj膮.

Policjant dzi艣 puka w...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Komendant rozmawia z...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Policjant zatrzymuje...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

- Janku, we藕 mnie za r臋k臋!...

- Janku, we藕 mnie za r臋k臋!
- Nie!
- Janku, obejmij mnie.
- Nie!
- Jasiu, poca艂uj mnie.
- Przecie偶 m贸wi臋: NIE!
- Czemu, Janku? Popatrz, wszystkie pary dooko艂a to robi膮: bior膮 si臋 za r臋ce, obejmuj膮, ca艂uj膮, Dlaczego my nie mo偶emy?
- Bo my nie jeste艣my tak膮 par膮
- A jak膮?
- Jeste艣my par膮 policjant贸w!

PIESZY UPRZYWILEJOWANY...

PIESZY UPRZYWILEJOWANY

Ze wzgl臋du na konferencj臋 klimatyczn膮 w Poznaniu policji, 偶e tak powiem, jak ps贸w. Na ka偶dym naro偶niku policyjny samoch贸d. Na jeden z patroli trafi艂am dzisiaj id膮c na Rynek. Stoimy w kilka os贸b na czerwonym 艣wietle, na przej艣ciu dla pieszych i czekamy na zmian臋. Niby ulica pusta, ale nikt nie przejdzie, chocia偶 wszyscy maj膮 ochot臋. Najwi臋ksz膮 najwyra藕niej mieli 贸w mundurowi, bo jeden policjant [P1] zagai艂 do kolegi [P2]:
[P1] - Ej, cho, co tak b臋dziemy stali, jak nic nie jedzie.
Drugi, wraz z zasad膮, 偶e milczenie jest zgod膮, pod膮偶y艂 za nim, ale kiedy tylko wszed艂 na pasy, paszcz膮 nada艂 sygna艂 syreny policyjnej:
[P2] - ioooo ioooo ioooo ioooo.

APTECZKA...

APTECZKA

Zdarzenie, kt贸re przytrafi艂o si臋 mojemu koledze w te wakacje
Osoby bior膮ce udzia艂 w historii:
Kowal - kierowca, trze藕wy.
Koledzy 1,2,3,4 - pijani w aucie
Kolega 5 - pijany w baga偶niku

Koledzy wracali pewnej nocy do domu, po ostro zakrapianej imprezie. D艂ugo艣膰 trasy wynosi艂a oko艂o 40 km, jechali sobie, zachowuj膮c si臋 jak to oczarowani alkoholem ludzie: 艢piew贸w nie by艂o ko艅ca, opowiadania dowcip贸w, niesamowitych historii z 偶ycia wzi臋tych itp. Nagle nie wiadomo sk膮d, ( zawsze tak jest) pojawi艂 si臋 radiow贸z z naszymi dzielnymi Str贸偶ami Prawa. Dojechali do samochodu kolegi i kazali zjecha膰 na pobocze. Oczywi艣cie rutynowa kontrola, dow贸d rejestracyjny, prawo jazdy, kierowca dmuchn膮艂, nic nie wykaza艂o. Ale, 偶e nasi Nieustraszeni Obro艅cy Moralno艣ci bardzo chcieli si臋 do czego艣 doczepi膰, zacz臋li wypytywa膰 kierowc臋 o najr贸偶niejsze rzeczy: czy 艣wiat艂a mu dobrze dzia艂aj膮, czy bie偶nik na gumach nie zdarty, czy ga艣nica jest, apteczka... Przy tym ostatnim pytaniu kt贸ry艣 z pijanych koleg贸w 1,2,3,4 bardzo si臋 oburzy艂 na Pana Policjanta i grzecznie rzuci艂 mu swoje spostrze偶enie:
- Aleszszsz Panie W艂adzooo... Pszszecieszsz to jest mersssedess a nie jaki艣 ku*fffa trabant...
Bardzo to Str贸偶a Prawa zdenerwowa艂o i kaza艂 otworzy膰 baga偶nik, by sprawdzi膰 czy na pewno wszystko ma. Otworzyli wi臋c, a tam w pozycji embrionalnej 艣pi smacznie pijany kolega 5. Pan policjant zacz膮艂 艣wieci膰 latark膮 po koledze z wrednym u艣mieszkiem na swojej policyjnej twarzy i m贸wi do kierowcy:
- No no... Apteczki to chyba tu nie macie, ale co艣 lepszego widz臋...
Dzielny kierowca ju偶 chcia艂 jako艣 si臋 zacz膮膰 dogadywa膰 z Panem Obro艅c膮 Moralno艣ci, gdy nagle pijany kolega 5 ockn膮艂 si臋 i poda艂 apteczk臋 Policjantowi ze s艂owami:
- Maszsz... Tylko proszszs ciee... Zga艣 艣wiatuooo i ssamknijj dszszszfi jak b臋dzieszsz wychodzi艂...
I pad艂.
Bez mandatu si臋 nie odby艂o, ale za to b臋d膮 mieli, co wnukom opowiada膰, jak to dzielnie wracali z imprezy