O kierowcach

WPADKA POLICJANTA...

WPADKA POLICJANTA

Tak mi się przypomniała historia znajomego policjanta.

Stał sobie policjant od rana na skrzyżowaniu, zły, bo zimno, nudno i nogi bolą. Gwizdnął, obrócił się i macha babie za kierownicą, żeby jechała. Baba stoi. Macha dalej, baba nic. W końcu zły powiedział cicho w przestrzeń:
- No jedź, ty głupia k***o!
Baba jak na zawołanie pojechała. Za chwilę przychodzi do niego na piechotę i wręcza mu karteczkę. A na karteczce napisane:
- Jestem osobą głuchoniemą, czytam z ruchu warg. Dlaczego nazwał mnie pan głupią k***ą?

Dzwoni telefon. W słuchawce...

Dzwoni telefon. W słuchawce odzywa się przyjemny, kobiecy głos:
- Wzywał pan taksówkę prowadzoną przez kobietę?
- Tak.
- A po co? Jechać, czy drzeć łacha?
- Tak po prawdzie to po to, żeby drzeć łacha.
- No to biegusiem; już podjeżdża, zaraz będzie parkować.

NAUKA NIE IDZIE W LAS...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Czy to nie dziwne, że...

Czy to nie dziwne, że wszystkie ładne, zgrabne, seksowne kobiety prowadzą takie małe auta? Jak już o autach mowa to muszę pamiętać, żeby zamówić przegląd techniczny TIR-a mojej żony.

Dzwonię do męża. Nie...

Dzwonię do męża. Nie odbiera. Napisałam SMSa: "Kochanie, porysowałam twój
samochód".
Mija 7 minut.
Mam już 113 nieodebranych połączeń.

Żona: "Co to za dzwonek?"...

Żona: "Co to za dzwonek?"
Mąż: "Sygnał przypominający abym zapiął pasy."
Żona: "Jak ci się udaje ignorować taki irytujący dźwięk?"
Mąż: "Że co?"

Dwóch starszych panów...

Dwóch starszych panów się spotkało w parku: Zenobiusz lat 83 i Gerwazy lat 78:
- Co tam u ciebie słychać, drogi Gerwazy?
- A samochód sobie kupiłem, Zenobiuszu!
- Co ty nie powiesz? Jaki?
- Toyotę.
- Morowo. Mogę obejrzeć?
- Oczywiście. To ten tutaj.
- Przecież to Mitsubishi!!
- Tak wiem, ale jak to wypowiadam, to mi szczęka wypada.

- Marcel, ma dla ciebie...

- Marcel, ma dla ciebie dwie wiadomości...
- Zacznij od dobrej, miła.
- Dostaniemy zniżkę 20 procent u mechanika samochodowego.

JAK NA ALLEGRO...

JAK NA ALLEGRO

Czasem bywam na giełdzie Mysłowickiej, i wyobraźnia handlarzy czasem powala mnie na kolana. Stałem ci ja właśnie przed Vectrą B z otwartą maską, a obok stoi gościu, prawdopodobnie zainteresowany klient. Gościu dokładnie ogląda auto po czym pyta, dlaczego każda śruba mocująca błotniki jest "objechana" a w dodatku z lewej strony są tylko trzy a z prawej cztery, skoro powinno być pięć po każdej. A zapomniałem że facet zaklinał się, że autko jest "bezwypadkowe", a zauważone rzeczy świadczą o czymś zupełnie innym. Na to sprzedający z mina nie wyrażając kompletnie żadnego zaskoczenia stwierdził:
- Panie, Opel zaleca co 10.000 km poluzowanie tych śrub żeby opory powietrza były lepsze (dlatego były ruszane) a braki śrub są spowodowane tym, że była akcja serwisowa Opla, i wyjęli te śruby żeby zmniejszyć "naprężenia materiału" co powodowało pęknięcia lakieru na błotnikach.
Klientowi szczęka opadła i nie potrafił wydusić już z siebie ani słowa...

NIEBEZPIECZNE RURY...

NIEBEZPIECZNE RURY

Mam ja kuzynkę. Zakręconą jak słoik dżemu. Zapewne często będę opisywać tu jej przygody, jednak ta ma wszystkie inne pod sobą. Otóż Kasia jakiś czas temu postanowiła zrobić prawo jazdy. Skończyła jeden kurs, zaliczyła wszystkie "praktyki", więc wydawałoby się, że pewne pojęcie o sytuacji drogowej ma. Pracowała natenczas w pewnej firmie poligraficznej, jako osoba zajmująca się wszelkimi formalnościami bankowo-urzędowymi, a dopóki prawko nie leżało bezpiecznie w jej torbie, zawsze ktoś musiał ją wozić po tych wszystkich instytucjach. Pewnego dnia padło na Zenka. Pojechali.
Jadą, jadą, wjechali w jakieś osiedle, a na osiedlu, jak to na osiedlu sporo "śpiących policjantów" leży. Jadą tak, jadą, podrzuciło ich na "śpiącym" po raz kolejny i w tym momencie Kasia wypala:
- Zenek, a czemu te rury są tak płytko zakopane?

Anna Grodzka rozwaliła...

Anna Grodzka rozwaliła kilkanaście samochodów próbując zaparkować.
Nigdy wcześniej nie była równie kobieca.

ŚWIADEK...

ŚWIADEK

Jechał sobie starszy samochodem. Prawym pasem, spokojnie. Widzi w lusterku, za nim jakiś gość slalomuje. To lewy pas, to prawy, wariuje, wyprzedza, byle szybciej. Dogonił starszego. Wyprzedził. Zjechał z powrotem na prawy pas starszemu przed nosem, przyhamował, zajechał tym samym drogę, skręcił w prawo raptem 20 metrów dalej. Traf chciał, że starszy też jechał tą trasą. Jak akurat wychodził z zakrętu, to ten wyprzedzacz przydzwonił w inny samochód, wyjeżdżający z podporządkowanej. Jeszcze para nie opadła, wysiada. Cały podgorączkowany, macha na starszego, żeby się zatrzymał. Starszy się zatrzymał, ocenił, że tylko blacharze zarobią a lekarze nie, tymczasem wyprzedzacz go nagabuje:
- Będziesz pan świadkiem!
- Ja? Ja nic nie widziałem.
- Jak to nie widział pan wypadku, jechał pan za mną!
- Widziałem, że pan stanowczo za szybko jechał. Chce pan takiego świadka?

Nie muszę dodawać, że nie chciał...

Stuknęłam faceta w beemwicy...

Stuknęłam faceta w beemwicy - przez przypadek - lekko, z tyłu w zderzak.
Wyskoczył wielki mięśniak z rykiem: "Masz jakiś problem?!" Rada nie rada, zaczęłam opowiadać.
A teraz minęły dwie godziny, siedzimy sobie razem i płaczemy...

Wczoraj na parkingu pod...

Wczoraj na parkingu pod supermarketem obserwowałem kobietę próbującą zaparkować samochód. Podchodzę i:
- Może zrobię to za panią?
- Nie dziękuję, poradzę sobie sama!
- Jest pani pewna? - spytałem godzinę później wychodząc z zakupami.

Żona dzwoni do męża:...

Żona dzwoni do męża:
- Kochanie, szykuj szampana, będziemy oblewać nową Ładę Kalinę.
- Mało ci było tego Mercedesa, co ci go kupiłem?!
- Mechanik mówi, że nie opłaca się go naprawiać.

- Kochany, niestety nie...

- Kochany, niestety nie zdałam na prawo jazdy.
- A coś uwaliła?! Teorię czy jazdę?
- Egzaminatora, drzewo i dwóch bezdomnych...

Spotyka się dwóch znajomych:...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Zamówił Robert Kubica...

Zamówił Robert Kubica prostytutkę do pokoju hotelowego. Ta wchodzi i oprócz Roberta widzi jeszcze kilku gości:
- Ej, ale ja się na gruppensex nie pisałam!
- Spoko, maleńka, to moi mechanicy. Będą gumy zmieniać.

NIGHT RIDERS...

NIGHT RIDERS

Razu pewnego kumpel potrzebował samochód odstawić na posesję znajomego położoną w dalszej części miasta i nie chciało mu się wracać komunikacją miejską. Dałem się namówić na wyjazd w dwa auta i potem podwiezienie go z powrotem.
Podjeżdżamy pod rzeczoną posesję i czekamy, aż właściciel podejdzie i otworzy bramę a tu do samochodu wsiada mi dwóch łebków (którzy stali po drugiej stronie ulicy i w międzyczasie podbiegli).
Reakcja błyskawiczna:
- Wypier**lać.
Spojrzeli po sobie i wysiedli. Pomyśleli chwilę i wykonali podobną akcję względem auta kumpla, lecz też zbyt długo w środku nie zabawili. Dopiero wtedy przyszło im do głowy spytać, czy nie jesteśmy czasem z "night riders", bo zamawiali kurs i już bardzo długo czekają...

* night riders - nieoficjalny transport samochodowy w Stolicy.

Zadzwoniła żona:...

Zadzwoniła żona:
- Kochanie lusterko boczne odpadło!
- Kur... jak to się stało???
- Dachowałam...

ZAMIAST KAWY...

ZAMIAST KAWY

Wczorajszy cytat jednego z moich podwładnych. Jechaliśmy wczoraj A4 i rozmowa zeszła na kierowców zasypiających za kierownicą:
- A te red bulle to nic nie dają. Ja jak jechałem z Niemiec, to zaraz za granicą zatrzymałem się w barze, zamówiłem mocną kawę i szaszłyka i od razu mi się oczy otworzyły... Jak rachunek zobaczyłem.

PALIMY...

PALIMY

Sytuacja miała miejsce jeszcze na wakacjach. Odbywałem wtedy praktyki w pewnym ciekawym mieście na Podkarpaciu. Wyszedłem już z zajęć, dowlokłem się na dworzec i czekam. W końcu uwagę mą przykuł bus, na którym widniała nazwa miasta, w którym właśnie byłem. Konkluzja, pewnie skończył trasę i zaraz będzie wracał do Rzeszowa. Podchodzę do kierowcy i pytam:
- To cudo (ogórek pamiętał jeszcze chyba zabory) wraca jedzie do Rzeszowa?
- Tia, tylko jeszcze będę palił.
Generalnie w to mi graj, też miałem ochotę na dyma, więc mówię:
- No i elegancko.
Wyciągam papierosy, już chce odpalać, a tu kierownik się odzywa z tekstem, który wyrwał mnie z butów:
- Nie nie, pan pcha, ja próbuję odpalić tego trupa...

Moja dziewczyna domagała...

Moja dziewczyna domagała się żebym zabrał ją do jakieś drogiego miejsca, żeby móc się "pokazać" i polansić.
Wobec tego zabrałem ją na stację benzynową i zatankowałem do pełna Pbb98.

PASAŻER NA GAPĘ...

PASAŻER NA GAPĘ

Niedługo otwieramy nowe centrum handlowe, ale na zewnątrz można powiedzieć "trwa budowa", więc nie ma gdzie parkować i parkujemy gdzie popadnie, termin się zbliża, więc siedzimy do wieczora.
To tytułem wprowadzenia...
Wczoraj wieczorem koleżanka z pracy po ciemku znalazła swój samochód i opuściła plac budowy. Po chwili stwierdziła, że coś ją ściąga na prawą stronę. Ale nic, jechała tak twardo około 500m, aż w końcu wjechała do najbliższej zatoczki autobusowej w celu sprawdzenia, o co chodzi. Pech chciał w tym samym momencie podjechał radiowóz. Koleżanka lekko przestraszona, bo nie można zatrzymywać się w zatoczce, więc od razu się tłumaczy:
[Koleżanka] - Ja tylko na chwilkę, chciałam tylko coś sprawdzić bo strasznie mnie ściągało na prawo...
[Policjant] - Tak, wiem, ciągnie pani kota...
[Koleżanka] - Żywego???
[Policjant] - Teraz już nie...

PODZIAŁ PRAW I OBOWIĄZKÓW...

PODZIAŁ PRAW I OBOWIĄZKÓW

Podczas ostatnich wakacji pracowałem na budowie. Nasz kierownik, chociaż był poważnym człowiekiem to i zażartować sobie lubił.
Pewnego razu, kiedy skończyliśmy budować dom, przyjechał właściciel budowy i stwierdził, że trzeba to najzwyczajniej w świecie oblać. To i zaczęliśmy oblewać. Nie piła jedynie żona właściciela, która zadeklarowała się po prostu odwieźć wszystkich później do domów.
Kiedy towarzystwo już mocno wstawione było, rozmowa zeszła na temat imprez, picia alkoholu i jazdy samochodem. Każdy wyrażał podziw dla właściciela budowy, że on to sobie może jechać z żoną na imprezę, pić ile mu się zechce, a żona i tak go odwiezie do domu, że oni wszyscy mu zazdroszczą, bo u nich tak dobrze nie ma. Na to nasz kierownik stwierdził:
- Jeśli o to chodzi, to my z żoną dzielimy się równo - raz prowadzę ja, raz ona - ja na imprezy, ona z imprez.