O pijakach

SAMOZAPARCIE...

SAMOZAPARCIE

Opowiedział mi to szwagier.
Jeszcze za 'nieboszczki komuny' jego zakład poszukiwał nocnego palacza do kotłowni. Podczas śniadania przyszedł kandydat z fioletowym nosem.
Kierownik siedział przy sąsiednim stoliku (w kantynie) konsumując kawę. Kandydat nie zwlekając zaczyna rozmowę, wynosząc siebie pod niebiosa. Po jakimś czasie kierownik:
- A jak u Pana wygląda sprawa z piciem alkoholu?
Odpowiedź:
- Panie Kierowniku. Ja, jak się uprę, to mogę nawet... nawet... (tutaj gest ręką jakby zdjął czapkę z głowy i rzucił nią o ziemię)... PRZEZ TYDZIEŃ mogę nie pić!!!

Z GŁODU...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

ZABRAKŁO DO SZCZĘŚCIA...

ZABRAKŁO DO SZCZĘŚCIA

Jedna ze znajomych moich dziadków wracała z przystanku autobusowego do domu (2 km) i tak mniej więcej w połowie drogi zaczepił ją miejscowy żul prosząc o 2 złote na wino. Że kobitka była w dobrym humorze pieniądze dała i poszła dalej. Już otwierała furtkę na podwórko gdy nagle usłyszała, że ktoś ją woła. Odwraca się i widzi owego żula z wyrazem cierpienia na twarzy. Pyta się go, co się stało, na co słyszy:
- Pani da jeszcze 20 groszy bo podrożało!

FILOZOF...

FILOZOF

Stoję przed przystankiem komunikacji masowego rażenia, szukam wieści na tablicy czasowych przybyć. Na ławeczce pod wiata siedzi parka: menel i kloszardella. Oboje o twarzach naznaczonych zawiłymi losami planety, wichrami przemian i zwykłym, tanim winem. Menel klaruje partnerce lekko bełkotliwym sznapsbarytonem:
- Bo ty to ku**a, piękna kobieta jesteś...
(pauza)
- Tylko ty ku**a nigdy tego nie zrozumiesz...
(pauza)
- Bo cały czas chlejesz.

Przedstawiciel mojego...

Przedstawiciel mojego banku zadzwonił do mnie z pytaniem czy przez przypadek nie skradziono mi kart płatniczych. Powód? Bilingi wykazały, że od poniedziałku nie byłem jeszcze w monopolowym.

- Kochasz ją?...

- Kochasz ją?
- Kocham! Żyć bez niej nie mogę!
- To się z nią ożeń.
- Z wódką?!

Po pijanym before party,...

Po pijanym before party, po skacowanym sylwestrze i przepitym after party. Wymyśliliśmy jedno jedyne postanowienie noworoczne:
"Nie piję więcej... niż wczoraj."

Pijany gostek stoi przed...

Pijany gostek stoi przed drzwiami i stara się trafić kluczem do dziurki.
- Pomóc? - pyta przechodzący sąsiad.
- No...epppp... Przytrzymaj dom.

Jakie ma pan wady?...

Jakie ma pan wady?
-Piję.
-A zalety?
-Mogę dużo wypić.

Matka poszła do pracy,...

Matka poszła do pracy, syn odrabia lekcje, a ojciec na kacu przeszukuje lodówkę, kredens, szafę... W pewnym momencie syn pyta:
- Tato, skąd ludzie wiedzą, że Bóg jest, jak nikt go nie widział?
- Synu, ty widziałeś może tu gdzieś flaszkę?
- Nie.
- Ale ona na pewno tu gdzieś jest...

OCHRONA...

OCHRONA

Wysiadając z samochodu spostrzegłem za rogiem dwóch meneli parkingowych, którzy właśnie kończyli rozbijać mózgo*eba. Jeden otarł spuchnięte usteczka rękawem, odbił się od ściany, wyciągnął rękę i podchodzi:
- Panie kerowniku. Jak my przypilnujemy, to nawet rdza nie podejdzie...

Wieś. Ciemna noc. Naród...

Wieś. Ciemna noc. Naród śpi. Na jednym podwórzu, na stole cztery puste flaszki po samogonie i jedna opróżniona do połowy. Wokół stołu siedzi czterech, twarze napięte. Zamyśleni, brwi zmarszczone. Sapią ciężko.
Nagle, gdzieś w pobliżu rozlega się szczekanie psa.
Jeden podskakuje z uśmiechem, ulgą na twarzy i szklanką w dłoni
- O! ZA AZORA!

Wczoraj w pubie zdecydowanie...

Wczoraj w pubie zdecydowanie za dużo wypiłem. Gdy wracałem do domu żona stała już na klatce. I się zaczęło:
Jak ty wyglądasz?! Zrób coś z sobą! Sąsiedzi cię oglądają w tym stanie! Zrób chociaż makijaż! powiedziałem.

Mąż do żony:...

Mąż do żony:
- Wiesz kochanie, że wódka potrafi poprawić nastój nawet na odległość?
- A to niby jak?
- Przed chwilą zadzwonił sąsiad i mówi że kupił flaszkę wódki i zaprasza mnie do siebie. Jeszcze nic nie piłem, nawet tej wódki nie widziałem, a nastrój o wiele lepszy.

- Geniu......

- Geniu...
- Co?
- Mam dwie butelki wódki: dobrą i złą. Od której zacząć?

Klaustrofobia - lęk przed...

Klaustrofobia - lęk przed zamknięciem.
Jestem klaustrofobikiem.
Gdy idę w sobotę wieczorem do monopolowego.

Wraca nauczycielka z...

Wraca nauczycielka z roboty do domu i od progu zaczyna się potykać o puste flaszki. W przedpokoju ze trzy od piwa. W salonie ze dwie od wina. Idzie do sypialni a w drzwiach leży pusta po wódce. Na łóżku leży kompletnie nawalony mąż:
- Co to k***a jest?! Woła.
- Jjjak to cooo? Hik! Tyyy matematyczka i nnnie wiesz? Hik! Cioooąg Fibonacciego!

Wskazałem kumplowi dwóch...

Wskazałem kumplowi dwóch pijanych żuli siedzących naprzeciw nas i powiedziałem: "Staryyyy, tak będziemy wyglądać za 10 lat!". A on odpowiedział: "Staryyyy, to lustro nad barem".

REGULARNY TRYB ŻYCIA...

REGULARNY TRYB ŻYCIA

Kumpel z LO jest teraz lekarzem. Spotkaliśmy się niedawno na bezalkoholowe i pogaduchy, gdzie Mario sypnął paroma autentykami. Jeden pozwalam sobie przytoczyć.
Miał kolega zawodnika, którego regularnie spotykał na korytarzu szpitala. Raz zagadał do niego:
- A pan, co? Tak długo leży, czy tak często?
- Panie doktorze, ja tu co tydzień leżę!
- Aaaa - to zdrówka życzę.
Traf chciał, że przechodził kolega lekarz któregoś dnia przez park popołudniową porą. Patrzy - a powyższy pacjent leży koło ławki. Podchodzi do niego i pyta:
- Proszę pana! Nic się panu nie stało aby?
Na to pacjent, od którego zajechało wódą jak ze starej gorzelni:
- Aaaaa - pan dokkktooor... Bo wizi pan... Ja tu też, co tyzzień leżę, tylko żżże so drugi.

- Waldek, zapamiętaj...

- Waldek, zapamiętaj jedno: nigdy nie zapijaj wódki piwem?
- Dlaczego?
- Nie pamiętam.

NIEZNAJOMI...

NIEZNAJOMI

Godzina 4:00, podchodzi klient do baru, dobrze wcięty:
- Szzzepraszam... Kartą da się płacić?
- Od 30 złotych.
- Ok.
Więc zamówił, tak żeby przekroczyć te 30pln. Sporo nawet przekroczył, bo było tam z 5x Whisky, parę lufek, jakieś piwa etc. Nalałem, skasowałem gościa, on bierze kilka ze stojących przed nim szklanek i odchodzi.
Nagle zatrzymuje się wpół kroku i wraca do baru z tekstem:
- Sorry stary... Nie wiesz z kim ja właściwie piłem?

OBCOKRAJOWIEC...

OBCOKRAJOWIEC

W tegoroczne wakacje wybraliśmy się z kumplami do miejscowości zwanej Rabką. Akcja ma miejsce pewnego upalnego dnia, kiedy to się integrowalibyliśmy. Większość stada zmęczona, jedynie [J]a i [K]umpel zostaliśmy na placu boju, żądni wrażeń, po które to wrażenia udaliśmy się do miejscowej Żabki. Pod owym przybytkiem stało dwóch lekko "zbojowanych" panów - jeden sączył wino z kartonu, drugi zawadiacko trzymając ręce w kieszeniach kurzył papieroska. Wszedłem do środka, kumpel został pilnować chodnika. W międzyczasie między kumplem a owymi jegomościami wywiązał się następujący dialog:
[P]an[1] - Zzsakussszzy?
[K] - Słucham?
[P1] - Zzakussszzy?
[K] - Eee?
Na to wtrącił się swym przepitym basem [P]an[2]:
[P2] - No czy pan zapalisz, się pyta.
[K] - Aha, ee, zakurzy...
Palą sobie w najlepsze, w końcu jeden z panów poczuł potrzebę przerwania niezręcznej ciszy:
[P1] - A tyy, skąd ty psszzyjechałeeeś?
[K] - Eee...
[P2]: Ssso, z Tunesssji?
[K], pojmując istotę pytania - Nie, z Grecji.
(w tym momencie wychodzę ze sklepu, z siatką pełną "wrażeń")
[P1] - A ty ssoo, też z Tunesssji?
[J] - Yy, nie, z Brazylii.
(w tym miejscu obaj panowie wymienili znaczące uśmiechy)
[P1] - Ahaaa, to tfóóój ssstary sięęę buja na palmie i je kokodżżżamboo?
Wrażenia poturlały się po chodniku.

Żona wita męża po powrocie...

Żona wita męża po powrocie z pubu:
- Jesteś pijany! . Pamiętasz co mi obiecałeś?, Że nie będziesz pić ...
- Proszę cię bądź cicho! Nie sądzisz, że widząc cię podwójnie jestem już wystarczająco ukarany?!

INWENCJA...

INWENCJA

Gdybym tego nie widział na własne oczy, to bym nie uwierzył. Stałem sobie spokojnie na przystanku autobusowym, za którym zaczaił się patrol drogówki z suszarką. Miejsce wyjątkowo dogodne, bo radiowóz widać dopiero, gdy jest już za późno, o czym przy mnie przekonał się pewien kierowca forda escorta. W pewnym momencie usłyszałem zza przystanku głos a la Jan Himilsbach skierowany najwyraźniej w stronę patrolu:
- Dzień dobry panowie oficerowie!
Dwóch starszych posterunkowych najwyraźniej zdziwionych, że ktoś ich szybko awansował, odpowiedziało: -Dzień dobry.
Autobus coś mi się mocno spóźniał, bo godziny szczytu były, więc wyjrzałem sobie, co za przystankiem się wyrabia. Otóż naprzeciw radiowozu stał troll (osobnik człekokształtny z ponadprzeciętnym zamiłowaniem do alkoholu i zaprogramowanym mydłowstrętem), który mocno balansował ciałem. Troll po pozdrowieniu chrypiał dalej:
- Panowie oficerowie, panowie mi dadzą mandat...
- Panie, ale pan nie popełnił żadnego wykroczenia. W ogóle idź pan stąd bo przeszkadzasz pan w czynnościach
- Wykro... Znaczy, że co? Ale za picie alko... alko... Za picie piwa na przykład... Mandat jest?
- No jest.
- Panowie tu zaczekają... - powiedział troll i oddalił się niepewnym krokiem w kierunku najbliższego sklepu. Po chwili wrócił z puszką piwa marki bliżej nieokreślonej, otworzył ją przy policjantach i wychrypiał: -Panowie, wasze zdrowie! - i się napił. Policjanci już nie mieli wyjścia i dali mu w końcu mandat na kwotę 100zł.
- Panie, coś się pan tak uparł na ten mandat?
- Ja ten mandat pokażę starej, ona da mi stówę żebym zapłacił, a ja za to będę miał chlania na tydzień

- A ty dokąd, łajzo?...

- A ty dokąd, łajzo? Że niby znowu do kina, tak?
- No, tak, dokładnie, zgadza się. A co?
- Jasne. Do kina a nawalony jak prosię zawsze wracasz.
No co ja poradzę, że mój przyjaciel Kin Chow najlepszą wódą na bazarze częstuje.