Wojsko

- Sara... A gdzie艣 ty...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Dow贸dca plutonu do 偶o艂nierzy:...

Dow贸dca plutonu do 偶o艂nierzy:
- Dobra. To bierzcie si臋 za kopanie okop贸w. Tutaj, tutaj i tutaj. W mi臋dzyczasie skontaktuj臋 si臋 ze sztabem i ustal臋, gdzie tak na prawd臋 macie je wykopa膰.

Bli藕niacy na komisji...

Bli藕niacy na komisji wojskowej. Pierwszy wychodzi. Drugi pyta:
- I jak tam?
- Odroczka. Spoko.
- To wejd藕 jeszcze raz za mnie, bo mi si臋 nie chce rozbiera膰.
- OK.
5 minut p贸藕niej
- I jak tam?
- Dziwne. Ciebie wzi臋li do piechoty ...

Kapitan pyta si臋 porucznika...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Genera艂 przychodzi do...

Genera艂 przychodzi do rabina i prosi o rad臋, jak ma wygra膰 bitw臋:
- S膮 dwie mo偶liwo艣ci: chytro艣膰 albo cud - odpowiada rabin.
- Rebe, a na co by艣cie radzili liczy膰?
- Na cud.
- Mo偶e jednak lepiej liczy膰 na chytro艣膰?
- Generale, je偶eli wygracie t臋 bitw臋 chytro艣ci膮, to b臋dzie cud.

Porucznik R偶ewski i Natasza...

Porucznik R偶ewski i Natasza Rostowa jad膮 konno przez wiejskie okolice:
- Poruczniku, jaka pi臋kna 艂膮ka! Niech pan zgadnie, co ja tam widz臋?
- Dup臋.
- A fe, poruczniku! Widz臋 rumianki!
- Jak romantycznie! Dupa w艣r贸d rumiank贸w!

Wraca syn z wojska. Matka...

Wraca syn z wojska. Matka pyta:
- M臋czyli Ci臋 tam synku?
- Nie.
- Karmili?
- Tak. spoko.
- Przeklinali?
- Na mnie nie. Ale Ciebie wspominali czasami.

- Panie Poruczniku! Czy...

- Panie Poruczniku! Czy to prawda, 偶e w staro偶ytnej Sparcie dzieci, kt贸re urodzi艂y si臋 z wadami, czy te偶 s艂abe to oni zrzucali ze ska艂y?
- Prawda.
- A jak kt贸re艣 mimo wszystko prze偶y艂o? To co si臋 p贸藕niej z nimi dzia艂o?
- Jak prze偶y艂o to potem potrafi艂o w 偶yciu zadawa膰 mn贸stwo g艂upich pyta艅 swoim prze艂o偶onym.

Porucznik R偶ewski m贸wi...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

W pewnej jednostce wojskowej...

W pewnej jednostce wojskowej szef wyszkolenia wprowadzi艂 urozmaicenie 膰wicze艅 strzeleckich, polegaj膮ce na strzelaniu do balonik贸w wype艂nionych wodorem. Wida膰 od razu, kiedy cel trafiony, szereg innych zalet, og贸lnie si臋 spodoba艂o. Z czasem zacz臋to stosowa膰 prezerwatywy, bo jak raz by艂y ta艅sze. I tak, pewnego dnia, m艂ody porucznik R偶ewski zosta艂 wys艂any do apteki po zakup akcesori贸w szkoleniowych. Wchodzi do apteki, m艂oda aptekarka pyta go:
- Czym mog臋 s艂u偶y膰, panie oficerze?
- Poprosz臋 ca艂膮 skrzynk臋 prezerwatyw.
Aptekarka sp艂oni艂a si臋 i zawstydzona pyta:
- Ca艂膮 skrzynk臋?! Panie oficerze, na c贸偶 panu a偶 tyle?
Porucznik R偶ewski uczciwie odpowiedzia艂:
- 膯wiczy膰 trzeba...
I tak zacz臋艂y kr膮偶y膰 plotki o poruczniku R偶ewskim.

Komisja wojskowa. Wchodzi...

Komisja wojskowa. Wchodzi Robert Biedro艅. Lekarz ka偶e mu si臋 rozebra膰. Biedro艅 nie艣mia艂o si臋 rozbiera.
- Odwr贸膰cie si臋 i rozewrzyjcie po艣ladki.
Biedro艅 czerwienieje na twarzy, ale odwraca si臋:
- No dawaj. Rozewrzyj po艣ladki!
Biedro艅 jeszcze bardziej poczerwienia艂...
- Po艣ladki powiedzia艂em!!!
- Ja jeszcze tak sam z siebie nie umiem!!!
- R臋kami, idioto!!!

W wojsku:...

W wojsku:
- Czo艂g, gdy osi膮gnie pr臋dko艣膰 90 km/h traci sterowno艣膰.
- O jeju艅ciu! A potem to jak?
- Jak? Srak, szeregowy! Przecie偶 jedziesz w czo艂gu!

Sobotni wiecz贸r. Ca艂a...

Sobotni wiecz贸r. Ca艂a kompania pije i si臋 weseli, a szeregowy Bochniak siedzi smutny w k膮cie. Podchodzi do niego kapral i si臋 pyta:
- Bochniak, a ty co taki ponurak ? Czemu z kolegami nie pijesz?
- A bo, panie kapralu, k艂opot mam...
- Jaki k艂opot?
- 呕ona by艂a u lekarza i si臋 okaza艂o, 偶e ma syfa... CO TAK WSZYSCY 呕E艢CIE UCICHLI?

Dzwoni dow贸dca wojsk...

Dzwoni dow贸dca wojsk armii chi艅skiej do USA i proponuje wojn臋:
Witajcie Amerykanie, chcemy wypowiedzie膰 wam wojn臋, co wy na to?
Amerykanin: Na dzie艅 dzisiejszy nie jest to mo偶liwe, nasze wojska s膮 w Iraku i Afganistanie, wiec ze wzgl臋d贸w ekonomicznych odpada, zadzwo艅 do Rosji my艣l臋, 偶e oni si臋 zgodz膮.
Chi艅czyk dzwoni do Rosji i zaczyna rozmow臋 w ten sam spos贸b:
Witajcie bracia Rosjanie, chcemy wypowiedzie膰 wam wojn臋, co wy na to?
Rosjanin: W obecnych czasach nie ma takiej mo偶liwo艣ci, u nas ci臋gle niewyja艣niona jest sytuacja z Gruzj膮 i Czeczeni膮, wiec o nowych konfliktach zbrojnych nie ma mowy.
Chi艅czyk: To z kim wreszcie mo偶emy walczy膰?
Rosjanin: Dzwon do Polski!!!
Chi艅czyk: Gdzie? Do Polski? A co to za kraj?
Rosjanin: To nasi s膮siedzi, bardzo waleczny nar贸d, oko艂o 40 mln ludno艣ci, z bogata historia wojenna. Oni na pewno wam nie odm贸wi膮.
Chi艅czyk dzwoni do Polski i rozpoczyna rozmow臋:- Witajcie, dzwonie z Chin. My Chi艅czycy chcemy wypowiedzie膰 wam wojn臋!
Polak: Nam, Polakom?
Chi艅czyk:- Tak, wam Polakom
Polak: A ile was jest?
Chi艅czyk: 3 mld
Polak: Ile?
Chi艅czyk: 3 mld.
U艣miecha si臋 Chi艅czyk (i my艣li: "Ju偶 p臋kaj膮!")
Polak:- O, k.....a, cz艂owieku! gdzie my was b臋dziemy chowa膰?

Wlaz艂 偶o艂nierzyk na min臋,...

Wlaz艂 偶o艂nierzyk na min臋, jebut艂o, pierdut艂o i tyle co z tego zapami臋ta艂. Budzi si臋 w szpitalu i widzi lekarza nad sob膮. Patrzy w d贸艂 i oczom nie wierzy.
- Panie doktorze, na Boga, ja mam nogi! Jakim cudem?!
- Aaaa tak. Uda艂o si臋 nam je uratowa膰.
- To i 偶ycie mi si臋 jako艣 u艂o偶y!
- Aaaa tak, na pewno, 偶ycie si臋 pani u艂o偶y鈥

Z M艁ODEJ PIERSI SI臉 WYRWA艁O...

Z M艁ODEJ PIERSI SI臉 WYRWA艁O

Historia opowiedziana mi przez osobistego kuzyna, zawodowego 偶o艂nierza w stopniu "najstarszy plutonowy". Rzecz dzieje si臋 na imprezie wojskowej dekorowanej wieloma gwiazdkami obecnych.
W trakcie spo偶ywania tradycyjnego jad艂a i picia wojskowego jeden z oficer贸w, chc膮c przyliza膰 co nieco u dow贸dcy, tak 偶eby wszyscy s艂yszeli rzek艂:
- A nasz dow贸dca to mo偶e zje艣膰 tyle co m艂ody g贸ral.
Wszyscy byli zachwyceni komplementem do momentu, gdy dow贸dca zapyta艂:
- A ile mo偶e zje艣膰 m艂ody g贸ral?
Odpowied藕 pogrzeba艂a wszelkie awanse oficera chyba na zawsze
- A tyle co du偶a 艣winia.

KILLER...

KILLER

By艂o to dawno temu - koniec lat 90, kiedy by艂em m艂odym podoficerem s艂u偶by zasadniczej w armii. Mo偶liwe, 偶e ju偶 to kt贸ry艣 z moich kumpli, kiedy艣 tu wrzuci艂, ale nie znalaz艂em...
Zosta艂em przydzielony do batalionu dowodzenia jednej z brygad na zachodnich kresach.
W mojej kompani, w艣r贸d tzw. dziadk贸w by艂a jedna wybitna osobowo艣膰. Killer - starszy szeregowy, p贸藕niej zdegradowany za wybryki najr贸偶niejszej ma艣ci. Inteligentny, ale wybitnie niesubordynowany, kt贸rego ulubionym s艂owami by艂y "ma艂o" i "cieno" - kt贸re oznacza艂y, 偶e ma na tyle ma艂o czasu do zako艅czenia s艂u偶by, 偶eby wykonywa膰 jakiekolwiek rozkazy. Aby ch艂opaka utemperowa膰, zawieszano mu urlopy, dawano s艂u偶by co 24 i inne najr贸偶niejsze zadania. Na warty nie chodzi艂, bo tam nie by艂o playstation, a i nie by艂o odwa偶nego, 偶eby mu ka艂acha do 艂ap da艂. Ca艂odniowe 艂upanie w playstation ch艂opak odsypia艂 na s艂u偶bach podoficera dy偶urnego, kt贸re ci膮gn膮艂 co 24h. Na jednej z nich zosta艂 przy艂apany przez oficera dy偶urnego jednostki. Rano po 艣niadaniu apel kompanii. Szef kompanii wyg艂asza opr. dla Killera i ko艅czy znamiennymi s艂owami "Killer, Ty masz ch艂opie g...no zamiast m贸zgu", potem przeszed艂 do omawiania spraw szkoleniowych. Po jakiej艣 minucie Killer podnosi r臋k臋 i tak trzyma... Sier偶ant w ko艅cu pyta z czu艂o艣ci膮 w g艂osie: "Co chcia艂e艣 je艂opie.", na co Killer wzbijaj膮c si臋 na wy偶yny swojej elokwencji:
- Panie sier偶ancie, tak, a propos g贸wna... g艂臋boka my艣l mi si臋 na usta ci艣nie.... mog臋?
- No mo偶esz!!
Killer w te p臋dy ze stukiem pogna艂 galopem przez korytarz. Sier偶ant zd臋bia艂.
- A ty ku**a gdzie?!
- No przecie偶 m贸wi艂e艣, 偶e mog臋!... - i polecia艂 do klopa.

- Poruczniku, to prawda,...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

- Oddzia艂, baczno艣膰!...

- Oddzia艂, baczno艣膰! Bra膰 艂opaty i okopa膰 si臋!
- Obywatelu pu艂kowniku, a po co nam okop?
- Wr贸g atakuje, musimy mie膰 schronienie!
- Obywatelu pu艂kowniku, a mo偶e my ich zaatakujemy? Niech oni okop grzebi膮...

HELIKOPTER...

HELIKOPTER

Ot贸偶 m贸j kole偶ka, jajcarz, pracowa艂 by艂 wiele lat w Ole艣nicy w szkole wojskowej, kszta艂c膮cej technik贸w lotnictwa (i nie tylko). W jednym z hangar贸w sta艂y sobie m.in. 2 艣mig艂owce Mi-2 ( w slangu lotniczym "plemniki") jako pomoce dydaktyczne. Ale jeden z nich sta艂 wcze艣niej w mniejszym pomieszczeniu i z tego powodu mia艂 znacznie skr贸cone 艂opaty 艣migie艂 wirnika g艂贸wnego, bo si臋 nie mie艣ci艂. Ale jak tylko kto艣, zw艂aszcza z wycieczek VIP-owskich chcia艂 si臋 popisa膰 spostrzegawczo艣ci膮, i pyta艂 dlaczego ten ma kr贸tsze skrzyd艂a, pada艂a zawsze w pe艂ni powa偶na odpowied藕:
- Bo to jest wersja miejska, nie bojowa. Znaczy mo偶e lata膰 mi臋dzy blokami, jako policyjny, sanitarny...
Nie zdarzy艂o si臋 偶eby kto艣 poddawa艂 to w w膮tpliwo艣膰, a on tylko czeka艂 a偶 to wyjdzie na jakim艣 powa偶niejszym forum i go wywal膮 z armii...

UPO艢LEDZONY...

UPO艢LEDZONY

Ojczyzna ma postanowi艂a ongi艣 przetestowa膰 m膮 zdolno艣膰 do absorpcji du偶ych dawek stresu. Jednym s艂owem, dosta艂em wezwanie na komisj臋 wojskow膮. Poszed艂em. Wszed艂em. Spo艣r贸d rozrywek przewidzianych na ten dzie艅, jedna zapad艂a w m膮 fragilisow膮 pami臋膰 - badanie daltonizmu przy pomocy ksi膮偶eczki z r贸偶nokolorowymi mozaikami, w kt贸rych czai艂y si臋 sprytnie rozsiane, liczby.
Pierwsza strona by艂a 艂atwa. Czerwona szesnastka na 偶贸艂tym tle. Z drug膮 gorzej, ale da艂em rad臋. Na trzeciej nie widz臋 nic. Szansa trafienia 1 na 99 Wink Pochyli艂em si臋 nad ksi膮偶eczk膮, po chwili do艂膮czy艂 do mnie pan doktor. Siedzimy.
- 67?
Podnosz臋 wzrok, doktor to samo. Kiwa przecz膮co g艂ow膮.
- 83?
Jw.
- 55?
- Panie! Nie b臋dziemy si臋 tak bawi膰! (Do kumpla) Czesiu pisz: lekkie upo艣ledzenie rozr贸偶niania barw!

POBOROWA KOMISJA LEKARSKA...

POBOROWA KOMISJA LEKARSKA

Tak, tak, tak...
By艂o to ju偶 ze trzy miesi膮ce temu, ale do艣wiadczenie na tyle niecodzienne, 偶e chowa si臋 gdzie艣 g艂臋boko w g艂owie i za choler臋 nie chce z niej wyj艣膰 na 艣wiat艂o dzienne...

Siedzimy w tej ca艂ej poczekalni i czekamy na nasze nazwiska, kt贸re lada moment maj膮 si臋 rozej艣膰 po pomieszczeniu. W ko艅cu pada moje. Id臋. Na sam pocz膮tek pani Fartuchowa wa偶y, mierzy obwody i d艂ugo艣ci, wzrok sprawdza. Potem kaza艂a zosta膰 w samej bieli藕nie. Zimno w pomieszczeniu, blady jaki艣 si臋 zrobi艂em. A 偶e postur臋 mam do艣膰 mizern膮, to wygl膮da艂em troch臋 jak szkielet Antek z podstaw贸wki.
Czekam, a偶 Szanowna [K]omisja ka偶e wej艣膰.
Kazali wej艣膰.
Dobra. Spokojnie. Bez nerw贸w. Poka偶, 偶e jeste艣 silny wewn臋trznie!
Wchodz臋.

[K] - Ale co pan taki wystraszony?
[Ja] - Nie, nie... Ja tak po prostu wygl膮dam.

Jeden taki gruby lekarz wybuch艂 艣miechem. a by艂 to 艣miech tak g艂臋boki, 偶e z ka偶dym kolejnym 鈥檋a鈥 czu艂em zmian臋 ci艣nienia w uchu. Z pewno艣ci膮 ca艂a poczekalnia s艂ysza艂a. I dopiero wtedy naprawd臋 poblad艂em.

[Monolog wewn臋trzny] Bo偶e! Jaki wstyd! No jaki wstyd! Wejd臋 do poczekalni, to si臋 b臋d膮 patrze膰 na 100%! Na pewno pomy艣leli, 偶e kazali mi si臋 rozebra膰, zobaczyli przyrodzenie i st膮d ten 艣miec

Rosyjski atomowy okr臋t...

Rosyjski atomowy okr臋t podwodny klasy "Tajfun" przenosz膮cy strategiczne rakiety nuklearne. Pozycja: gdzie艣 na morzu Barentsa. Czas: 03:50 czasu moskiewskiego. Nagle - wstrz膮s. Przebudzony kapitan wywo艂uje oficera wachtowego:
- Co si臋 dzieje?
- Jakie艣 dwie minuty temu chor膮偶y Kowbasiuk otrzyma艂 radiogram, 偶e jego 偶ona wyjecha艂a z jakim艣 kochasiem do Wenecji.
- No a wstrz膮s?!
- Rakiety dolec膮 do Wenecji za 18 minut.

PROBLEM Z RAKIETAMI...

PROBLEM Z RAKIETAMI

Ostatnio zmieni艂em robot臋 w armii na bardziej multimedialn膮 - tzn. wszystkie rodzaje si艂 zbrojnych pracuj膮 wesp贸艂-zesp贸l (mundurki kolorowe) czyli tyram w Inspektoracie Wsparcia Si艂 Zbrojnych. Mam tam kole偶k臋 lotnika jajcarza, pewnie jeszcze nie raz o nim napisz臋...
Zas艂yn膮艂 ju偶 pierwszego dnia jak wkr臋ci艂 jakiego艣 "zielonego", 偶e niby F-16 zawr贸ci艂y nad Atlantykiem bo wylecia艂y z ameryki na "letnich skrzyd艂ach i oponach".
Potem wyzwa艂 marynarza, 偶e oni nie tylko nie s膮 marynark膮, ale nawet nie kamizelk膮 wojenn膮... i jak go艣膰 si臋 broni艂, koronnym argumentem by艂o:
- Wy tam nawet celnych rakiet nie macie
- Jak to?
- No macie typu woda-woda i woda-powietrze, a nie woda-okr臋t, woda-samolot...
Marynarz wymi臋ka艂 d艂u偶sz膮 chwil臋.

WSZYSTKO W PORZ膭DKU...

WSZYSTKO W PORZ膭DKU

Brat m贸j jest w wojsku kierowc膮. Niedawno dostali rozkaz, 偶eby pojecha膰 gdzie艣tam, na jakie艣 膰wiczenia, czy co艣. Jak ju偶 si臋 sko艅czy艂o, to wszyscy si臋 pochlali, tylko m贸j brat, biedaczek, nie m贸g艂, bo z rana mieli wraca膰 do jednostki, a on mia艂 ich wszystkich ci臋偶ar贸wk膮 zawie藕膰. Nie mniej jednak siedzia艂 z ch艂opakami do p贸藕na. Rano, przed wyjazdem brat wygl膮da艂 nieco "wczorajszy", z powodu niewyspania. Podchodzi do niego kapitan z alkomatem i ka偶e mu dmucha膰.
Brat dmuchn膮艂 - i nic. Zero.
- Jeszcze raz! - m贸wi kapitan.
Dmuchn膮艂, nawet trzy razy. I dalej nic.
- Cholera, chyba zepsuty. - m贸wi kapitan - Dawaj!
Wzi膮艂 od brata alkomat i dmuchn膮艂.
- Nie no, dzia艂a, 1,6 promila. W porz膮dku. Dmuchaj jeszcze raz!