Dowcip dnia...

Dowcip dnia
AAA
Przychodzi zaj膮czek do lisicy.
- Lisico chcesz zarobi膰 100$?
- Chc臋.
- To daj mi ca艂usa.
Lisica my艣li "lisa nie ma w domu, a 100$ piechot膮 nie chodzi". Da艂a wi臋c zaj膮cowi ca艂usa. A zaj膮c:
- Chcesz zarobi膰 jeszcze 100$?
- Chc臋.
- To si臋 rozbierz.
Lisica si臋 rozebra艂a. A zaj膮c:
- A jeszcze 100$ to chcesz?
- Chc臋.
- No to cho膰 wykr臋cimy numerek!
No i wykr臋cili taki numer, 偶e a偶 zaj膮c si臋 spoci艂. Gdy sko艅czyli zaj膮c si臋 ubra艂 i poszed艂 do domu. Po jakim艣 czasie do domu lisicy wpada jej m膮偶 i pyta:
- By艂 zaj膮c?
- No by by by by艂 - m贸wi lisica przera偶ona.
- A odda艂 300$??

Ma艂y wielb艂膮d pyta taty: ...

Ma艂y wielb艂膮d pyta taty:
- Czemu my mamy tak膮 skudlon膮 sier艣膰 a koniki maj膮 tak膮 艂adn膮?
- No bo synku widzisz u nas na pustyni w dzie艅 jest +40 a w nocy -25 wi臋c musimy tak膮 mie膰.
- A tato czemu mamy takie brzydkie kopytka a koniki takie 艂adne?
- No widzisz my ci膮gle chodzimy po piachu, wi臋c musimy takie mie膰.
- Tato a na ch** nam to wszystko jak mieszkamy w zoo?

Przychodzi facet z gadaj膮cym...

Przychodzi facet z gadaj膮cym kotem do 艂owcy talent贸w. Go艣膰 musi zademonstrowa膰 zdolno艣ci kota, wi臋c zadaje mu pytanie:
- Jak si臋 nazywa drobny w臋giel?
Kot odpowiada:
- Mia艂!!!
Potem facet pyta:
- Jaka jest forma czasu przesz艂ego czasownika "mie膰" w trzeciej osobie rodzaju m臋skiego?
Kot znowu odpowiada:
- Mia艂!!!
艁owca talent贸w wyrzuca obu na ulice. Na ulicy kot wstaje, otrzepuje si臋 i m贸wi:
- Mo偶e ja, cholera, m贸wi艂em niewyra藕nie?

Koniowi na 艂膮ce dokucza艂y...

Koniowi na 艂膮ce dokucza艂y muchy.
Nagle usiad艂o mu na grzbiecie a偶 18 much ko艅skich.
Ko艅 zamacha艂 solidnie ogonem i jednym ruchem zabi艂 10 much.
Ile pozosta艂o mu na grzbiecie?
- 10, bo pozosta艂e odlecia艂y.

M膭DRY NIE M膭DRY... ALE ZA TO JAKI ODWA呕NY...

No c贸偶. Jak si臋 chce odpala膰 fajerwerki, trzeba si臋 upewni膰, czy psiaka nie ma w pobli偶u. Dziwne rzeczy wpadaj膮 im czasem do g艂owy.
Ten jamnik nie zna strachu. Rzuci艂 si臋 na fajerwerki, ludzie wpadli w panik臋...

Zaj膮c przyby艂 do baru...

Zaj膮c przyby艂 do baru i m贸wi:

-Ta osoba kt贸ra ukrad艂a i nie odda mi roweru gorzko po偶a艂uje. Zrobi臋 to co w takich momentach robi艂 m贸j wujo. Po chwili rower stoi pod barem. Zaj膮c ju偶 jedn膮 nog膮 po za barem, nagle odzywa si臋 g艂os:

-Zaj膮c a co ten tw贸j wujo robi w takich sytuacjach?

-No jak to co? Idzie na pieszo

W pewnym lesie, drog膮...

W pewnym lesie, drog膮 idzie sobie Nied藕wied藕 - mieszkaniec lasu inteligencj膮 nie grzesz膮cy.
Spotyka niespodziewanie ma艂ego sprytnego zaj膮czka:
- cze艣膰 Misiu !
- cze艣膰 zaj膮czku !
- pozdrawia ci臋 Micha艂.
Mis zdziwiony; - Jaki Micha艂 ?
- ten co ci臋 w dup臋 popycha艂 ! - powiedzia艂 zaj膮c i uciek艂 w las. Mi艣 zdo艂owany wr贸ci艂 do domu.
Na drugi dzie艅 to samo.
- cze艣膰 Misiu !
- cze艣膰 zaj膮czku !
- pozdrawia ci臋 Micha艂.
Mis zdziwiony; - Jaki Micha艂 ?
- ten co ci臋 w dup臋 popycha艂 ! I znowu mi艣 zdo艂owany wraca do domu.
Sytuacja powt贸rzy艂a si臋 jeszcze kilka razy.
W ko艅cu zdenerwowany Misiek uda艂 si臋 do Sowy.
Sowa najm膮drzejsza w lesie wys艂ucha艂a Misia i udzieli艂a mu rady:
- Sprawa jest prosta, musisz si臋 zaj膮czkowi zrewan偶owa膰.
- Ale jak ?
- Kiedy go zn贸w zobaczysz zaczep go pierwszy i powiedz 偶e pozdrawia go Maja , on si臋 spyta jaka Maja
- a ty powiesz , ta co ci臋 ugryz艂a w jaja.
Szcz臋艣liwy wiec Misiu poszed艂 do lasu i ju偶 po chwili spotka艂 zaj膮czka
- Cze艣膰 Zaj膮czek ! Pozdrawia ci臋 Maja
- Maja? aaaa tak m贸wi艂 mi Micha艂.
- Jaki Micha艂 ?

Na morzu spotykaj膮 si臋...

Na morzu spotykaj膮 si臋 trzy rekiny. Pierwszy m贸wi:
-Wczoraj jak zjad艂em takiego jednego francuza to jego perfumy do dzi艣 mi si臋 odbijaj膮
Na to drugi m贸wi:
-Ja jak ostatnio zjad艂em jednego rosyjskiego genera艂a to tak mi w brzuchu brz臋cz膮 te jego medale 偶e wszystkie ryby na oko艂o p艂osze i teraz chodze g艂odny.
Na totrzeci m贸wi:
-A ja jak ostatnio zjad艂em takiego jednego polskiego polityka to mia艂 taki 艂ep pusty 偶e ju偶 dwa tygodnie nie moge si臋 zanu偶y膰...

Zima, legowisko nied藕wiedzi....

Zima, legowisko nied藕wiedzi. Ma艂y mi艣 budzi starego siwego nied藕wiedzia:
- Dziadku, dziadku! Nie mog臋 zasn膮膰! Opowiedz mi bajk臋!
- 艢pij... - Mruczy dziadek mi艣 - Nie czas na bajki.
- To poka偶 chocia偶 teatrzyk!
- No dobrze - M贸wi dziadek i si臋ga za konar. Wyci膮ga stamt膮d dwie ludzkie czaszki wk艂ada w nie 艂apy i wyci膮gaj膮c je przed siebie m贸wi:
- Docencie Malinowski. Co tak ha艂asuje w zaro艣lach?
- Eee to pewnie 艣wistaki panie profesorze...