Jak pijemy:...

Jak pijemy:
Anorektyk - nie zagryza.
Egzorcysta - pije duszkiem.
Grabarz - pije na um贸r
Higienistka - pije tylko czyst膮.
Ichtiolog - pije pod 艣ledzika.
Kamerzysta - pije, a偶 mu si臋 film urwie.
Ksi膮dz - pije na amen.
Laborant - pije, a偶 zobaczy bia艂e myszki.
Lekarz - pije na zdrowie!
Matematyk - pije na pot臋g臋.
Ornitolog - pije na s臋pa.
Pediatra - po maluchu!
Perfekcjonista - raz, a dobrze.
Pilot - nawala si臋 jak messerschmit.
Syndyk - pije do upad艂ego.
Tenisista - pije setami.
Wampir - daje w szyj臋.
W臋dkarz - zalewa robaka.
Cz艂onkinie Ko艂a Gospody艅 Wiejskich - pij膮, ta艅cz膮 i haftuj膮.

Jeden baca do drugiego:...

Jeden baca do drugiego:
- Napisali w gazecie, 偶e c艂o podnie艣li, ale c艂o podnie艣li to juz nie napisali.

Przysz艂a pewnego razu...

Przysz艂a pewnego razu Policja do Bacy. Jeden z policjant贸w m贸wi po chwili:
- Musimy zamkn膮膰 Bac臋, bo p臋dzicie bimber.
- Czemu偶 to? - zdziwi艂 si臋 Baca.
- Bo znale藕li艣my w stodole u Bacy aparaturk臋 do p臋dzenia bimbru. - wyja艣ni艂 mu drugi policjant.
Na to Baca:
- To zamknijcie mnie te偶 za gwa艂t, przeca aparaturke te偶 posiadam..

Na drodze z Ko艣cieliska...

Na drodze z Ko艣cieliska do Zakopanego stoi g贸ral i 艂apie okazj臋. Zatrzymuje si臋 jakie艣 auto, baca wyci膮ga ciupag臋, i rzecze do kierowcy:
- 艁onanizuj si臋 pan!
Os艂upia艂y kierowca pos艂usznie acz niech臋tnie pos艂ucha艂 rozkazu bacy, gdy sko艅czy艂 us艂ysza艂 zn贸w t膮 sam膮 komend臋:
- 艁onanizuj si臋 pan!
C贸偶... wyboru wielkiego nie mia艂. Nie mia艂 te偶 wyboru gdy us艂ysza艂 kolejn膮 komend臋:
- 艁onanizuj si臋 pan!
Gdy sko艅czy艂, baca zn贸w to samo:
- 艁onanizuj si臋 pan!
Pr贸bowa艂 tedy biedny turysta po raz kolejny, ale nic z tego nie wychodzi艂o, g艂os bacy nagli艂 jednak nieub艂aganie: - 艁onanizuj si臋 pan!
- 艁onanizuj si臋 pan!
- 艁onanizuj si臋 pan!
I kiedy baca ju偶 widzia艂, 偶e kierowca nie da ju偶 na prawd臋 rady spokojnym g艂osem rzek艂 do stoj膮cej obok ga藕dziny:
- Siadaj Maryna, pan Ci臋 do Zakopanego zawiezie!

Kiedy艣 baca kr贸tkowidz...

Kiedy艣 baca kr贸tkowidz z owieczki korzysta艂,
Dziwi膮c si臋, 偶e mu ona nie beczy, lecz 艣wista.
Dopiero na kolegium mu wyt艂umaczono
呕e wyry膰ka艂 艣wistaka, co by艂 po ochron膮.

Turystka nie zd膮偶y wr贸ci膰...

Turystka nie zd膮偶y wr贸ci膰 do schroniska przed noc膮, wi臋c postanawia zatrzyma膰 si臋 u bacy.
Baca si臋 zgodzi艂.
Wieczorem zebra艂o mu si臋 na mi艂o艣膰.
Wzi膮艂 litr bimbru i dobiera si臋 do turystki.
Ta uprzedza, 偶e ma okres, ale bacy to nie przeszkadza.
Rano baca budzi si臋, niewiele pami臋ta, patrzy po艣ciel zakrwawiona, turystki nie ma, wi臋c szuka.
Nie znajduj膮c jej nigdzie, siada i m贸wi do siebie:
- Jo jom chyba zabi艂!
Ale pobieg艂 jeszcze do 艂azienki, patrzy w lustro i m贸wi:
- Jo jom chyba ze偶ar艂.

Policjant zatrzymuje...

Policjant zatrzymuje bac臋 jad膮cego furmank膮.
- Baco, co wieziecie?
Baca nachyla si臋 i szepcze:
- Siano.
- Czemu tak cicho m贸wicie?
- 呕eby ko艅 nie us艂ysza艂!

Na szlaku turystycznym...

Na szlaku turystycznym w Puszczy 艢wi臋tokrzyskiej do podziwiaj膮cej
pi臋kno natury m艂odej kobiety podchodzi j膮ka艂a i si臋 pyta:
- Cz-czy pa-pani si臋 pu-puszcza.
Dosta艂 z ca艂ej si艂y po twarzy, ale niezra偶ony ko艅czy:
- pu-puszcza 艣wi臋tokrzyska po-podoba?

- Wojtek, wy艣cie taki...

- Wojtek, wy艣cie taki m膮drala, wsytko prawie wiycie, to powiydzcie wiela jest prowd?
Gazda na to:
- Jo znom jino trzy. Piyrso to 艣wiynto prowda, drugo ty偶 prowda, i trzecio g贸wno prowda.