KONTROLA ZAPAS脫W...

KONTROLA ZAPAS脫W

Siedzimy i piszemy kt贸re艣 z kolei zaliczenie. Kolega mia艂 pomoce naukowe w plecaku obok i co jaki艣 czas si臋 nimi wspomaga艂. Prowadz膮cy to zauwa偶y艂 i si臋 pyta:
- Co pan tak zagl膮da do tego plecaka?
Kolega nie trac膮c zimnej krwi paln膮艂 pierwsze co mu do g艂owy przysz艂o:
- Sprawdzam czy kanapki jeszcze s膮.

CZY ZAW脫D DEKARZA JEST...

CZY ZAW脫D DEKARZA JEST NIEBIEZPIECZNY?

Ca艂kiem niedawno moja ciotka i wujek uznali, 偶e dach ich domostwa potrzebuje naprawy, czy innej kontroli. Wezwali wi臋c pana specjalist臋, kt贸ry zjawi艂 si臋 niezw艂ocznie. Podchodzi on do wujostwa i wita si臋. Patrz膮, a facet z ko艂nierzem ortopedycznym na szyi. Ciotka lekko przera偶ona, od razu z pytaniem:
- Co si臋 sta艂o? Spad艂 pan z dachu?
A on z rozbrajaj膮c膮 szczero艣ci膮:
- Nie, kupi艂em rower w Tesco...

DOBRE WYCHOWANIE...

DOBRE WYCHOWANIE

W sklepie, przed stoiskiem nabia艂owym, stoi do艣膰 d艂uga kolejka.
W kolejce kilka kobiet typu "moher", poka藕nych rozmiar贸w m艂oda kobieta z w贸zkiem, a za ni膮 dw贸ch starszych pan贸w.
Obok w贸zka chodzi dziecko, kt贸re jest zainteresowane wszystkim.
M艂odej mamie usta si臋 nie zamykaj膮...
- Magdziu! Nie ruszaj!
- Magdusiu! M贸wi臋 zostaw!
- Magdziu! Chod藕 tutaj! ...Powiedzia艂am nie ruszaj!
- Magdziu! Bo ci臋 pan zabierze - zobaczysz!
Takie i tym podobne teksty wylewaj膮 si臋 z ust matki bez przerwy. Starsze panie patrz膮 z uwielbieniem na dziewczynk臋 i jej wyczyny.
Po chwili do kolejki doszed艂 brudny menel z brod膮 i nosem jak truskawka, celem zakupu czego艣 na kaca i przygl膮da si臋 tej sytuacji.
- Magdusiu! - po raz chyba setny nawo艂uje matka, zbli偶aj膮c si臋 wreszcie do sprzedawczyni.
- A w d*p臋! To pos艂ucha! - odzywa si臋, typowym dla swojego stanu g艂osem, patrz膮cy nerwowo "truskawkonosy".
- W d*p臋 to pan powinien dostawa膰 za m艂odu! - kwituje jedna z pa艅.
- 呕eby pani szanowna wiedzia艂a, 偶e dostawa艂em! I to nie raz. Dzi臋ki temu wyros艂o si臋 na cz艂owieka. Teraz wystarczy, 偶e kto艣 z flaszk膮 raz zawo艂a, to id臋 natychmiast.

JAK SI臉 MASZ?...

JAK SI臉 MASZ?

By艂em wczoraj na koncercie szantowym. Przed wyst臋pem lecia艂y sobie piosenki z p艂yty, mi臋dzy innymi "Jak si臋 masz". Pchany potrzeb膮 poszed艂em do kibelka, w drzwi pchaj膮c si臋 r贸wnocze艣nie z innym facetem. On stan膮艂 sobie nad pisuarkiem, ja skr臋ci艂em do kabiny, sk膮d s艂ysza艂em jak pod艣piewuje:
"Jak si臋 masz, kochanie jak si臋 masz,
powiedz mi, kiedy znowu ci臋 zobacz臋..."
- Eee, wie pan co? - si臋 zakrztusi艂 piosenk膮 i zagai艂 do mnie - To nie jest piosenka, kt贸r膮 facet mo偶e 艣piewa膰 nad pisuarem.

CIEKAWY SEGMENT RYNKU...

CIEKAWY SEGMENT RYNKU

Zatarga艂em dzisiaj na dzia艂k臋 nowo zakupion膮 kosiark臋, bo poprzednia odm贸wi艂a wsp贸艂pracy. Wypakowa艂em te wszystkie klocki Lego z kartonu i mozolnie pr贸buj臋 z艂o偶y膰 je do kupy. Przychodzi s膮siad z dwoma puszkami Lecha, siada obok mnie i otwieraj膮c piwo m贸wi:
- Szkoda, 偶e s膮siad nic nie powiedzia艂e艣. Mam ca艂kiem now膮 kosiark臋, by艣my si臋 dogadali...
- A po co s膮siadowi dwie kosiarki? - pytam si臋, wkr臋caj膮c k贸艂ka do kad艂ubka kosiarki.
- 呕ona kupi艂a... Kiedy艣 pojecha艂em na delegacj臋, 偶ona chcia艂a skosi膰 trawnik, a nasza kosiarka ani dudu. To kupi艂a now膮. Nast臋pnego dnia si臋 okaza艂o, 偶e korek wystrzeli艂 i pr膮du w domku nie by艂o... Teraz mam dwie kosiarki...
- Taa... Kobiety ju偶 takie s膮... - odpowiedzia艂em z u艣miechem.
- G艂upie jak but - chcia艂 s膮siad powiedzie膰? - u艣miechn膮艂 si臋, machn膮艂 r臋k膮 i poszed艂.
Po jaki艣 pi臋tnastu minutach, posk艂ada艂em wszystkie cz臋艣ci kosiarki, pod艂膮czam do pr膮du i ni dudu. Patrz臋, sprawdzam, nic. Pr膮d jest, bo si臋 lampa pali, w gniazdku pr膮d jest, bo radio dzia艂a. W ko艅cu od艂膮czy艂em 50 metrowy kabel i pod艂膮czy艂em kosiark臋 bezpo艣rednio do kr贸tkiego przed艂u偶acza. Odpali艂a natychmiast.
Robi臋 przegl膮d kabla - gdzie艣 tak w po艂owie przegryziony przez gryzonia jakiego艣.
Id臋 do s膮siada po偶yczy膰 kabel i zawstydzony opowiadam ca艂膮 histori臋.
- Wychodzi na to, 偶e razem mamy cztery kosiarki. W tym dwie nieu偶ywane. Mo偶e by jak膮艣 firm臋 za艂o偶y膰? - zaproponowa艂, delikatnie nie wypowiadaj膮c si臋 na m贸j temat...

Przyjecha艂y艣my z przyjaci贸艂k膮...

Przyjecha艂y艣my z przyjaci贸艂k膮 na studia do Krakowa, gdzie wynaj臋艂y艣my mieszkanie. Okolica super, ch艂opaki wok贸艂 jeszcze lepsi. Zrobi艂y艣my jedn膮 dom贸wk臋, poznaj膮c przy tym naszych nowych s膮siad贸w, kt贸rzy byli mega fajni. Jakie艣 dwa tygodnie p贸藕niej zaprosi艂y艣my ich znowu. Przyszli "z lekka zawiani", na tyle dobrze, by w naszej kuchni powiedzie膰 do siebie "p贸艂szeptem", tak aby艣my nie s艂ysza艂y: "Ch艂opie, ale one brzydkie, ale maj膮 sish臋!" Dla nas mega YAFUD bo s艂ysza艂y艣my to, a dla koleg贸w z Brzeska serdeczne pozdrowienia. YAFUD

SKR脫T...

SKR脫T

Sporz膮dza艂em dzisiaj w pracy dokumenty do s膮du dla jednej z firm. Musia艂em zestawi膰 w Excelu zobowi膮zania wobec firm i innych podmiot贸w, ale bez ZUS-u i Urz臋du Skarbowego. Po odpowiednim obrobieniu danych i rysowaniu tabelek w Excelu przysz艂a pora na zatytu艂owanie raportu:
"Zestawienie zobowi膮za艅 wobec..."
I tutaj nasz艂a mnie my艣l, aby jako艣 fajnie fachowo to zatytu艂owa膰, bo tekst "... firm i instytucji z wyj膮tkiem Zak艂adu Ubezpiecze艅 Spo艂ecznych i Urz臋d贸w skarbowych" jako艣 mi nie le偶a艂. Pytam wi臋c kumpla:
- Stary, jak nazwa膰 jednym s艂owem razem Urz膮d Skarbowy i ZUS?
- *uje

M贸j ch艂opak chcia艂 mnie...

M贸j ch艂opak chcia艂 mnie wrzuci膰 do basenu. Nie m贸g艂 mnie podnie艣膰... YAFUD

PRZEUROCZA KICIA...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

TAK TO JEST Z BABAMI......

TAK TO JEST Z BABAMI...

Jecha艂am dzi艣 autobusem i s艂ysza艂am jak ch艂opaki z Pragi rozmawiaj膮 (ach ten pi臋kny akcent!).
Jeden mia艂 od policzka, przez nos, cienkiego i d艂ugiego strupa. Rozmowa - jakby 偶ywcem z Wiecha wyj臋ta- brzmia艂a mniej wi臋cej tak:
- Lucu艣? Czemu ty taki na fizjonomi poszkodowany?
Tu nast膮pi艂y zag艂uszenia i nie us艂ysza艂am pocz膮tku.
- (...) i normalnie ta lampucera mnie na nogie nadep艂a. A ja, rozumiesz, nowiu艣kie trzewiki za艂o偶y艂em. Wi臋c zwr贸ci艂em si臋 do niej uprzejmie, 偶eby uwa偶a艂a, bo jak mnie jeszcze raz stop臋 podepcze, to jej profil zmieni臋. A ta, rozumiesz, jak nie zacznie! P贸艂metrow膮 raszpl臋 od paznokci z torebki wyci膮gn臋艂a (ale m贸wi臋 ci kolego, ona jej chyba do ostrzenia z臋b贸w u偶ywa) i g艂osowa膰
zacz臋艂a swojem pomalowanem otworem gembowem, 偶e ja cham, kanalia i poszanowania nie mam. Ju偶 bluzgn膮膰 si臋 przymierzam konkretnie, bo delikatn膮 mam natur臋 i obelgi nies艂uszne pod moim adresem honor mi rani膮. Awantura zaraz si臋 zacznie pomy艣la艂em, ale depta膰 si臋 nie pozwol臋. I jako艣 tak podnios艂em r臋kie do twarzy, 偶eby w艂osy zaczesa膰, bo elegancki ze mnie ch艂opak, a tu nagle podskoczy艂a druga fl膮dra i ciach mnie r贸偶a艅cem w poprzek oblicza. S艂uchaj kolego! Uciek艂em! Z babami nie wygrasz!