- Łał! To było niesamowite!...

- Łał! To było niesamowite!
-Oj tam... Oj tam...
- Po prostu od dzieciństwa wydłubywałam językiem pestki z arbuza.

- Wysoki Sądzie, czemu...

- Wysoki Sądzie, czemu Wysoki Sąd uniewinnił oskarżonego? Przecież on mi sprzedał fałszywe obligacje.
- Patrząc na nie, na pierwszy rzut oka i dziecko by zauważyło, że są one fałszywe.
- No, ale ja się nie poznałem.
- To, że jeden człowiek jest idiotą nie jest powodem, by drugi miał siedzieć.

Chłopak z dziewczyną...

Chłopak z dziewczyną na pierwszej randce.
Dziewczyna jak to zwykle bywa zadaje mnóstwo pytań, m.in.:
- A czy ty masz jakieś wady?
- Tak - odpowiada chłopak - jestem szczery.
- Wiesz co, ale mi się wydaje, że szczerość to nie wada...
- Gówno mnie obchodzi co ci się wydaje.

Sloneczny, wiosenny dzien....

Sloneczny, wiosenny dzien. Wpada koles do szaletu miejskiego, czujac ze bedzie go czyscic. Siada. Siedzi, robi swoje a tu w pewnym momencie z sufitu na pajeczynce zeslizguje sie malutki pajaczek i mowi:
- Czesc, masz klej??
- Nie, nie mam.
- No to cześć.
No wiec pajaczek wyszedl po pajeczynce i zniknal.
Dzien pozniej ten sam koles wpada do szaletu, siada i robi swoje a pajaczek znow zjezdza i pyta:
- Czesc, masz klej??
- Nie, nie mam.
- No to cześć.
Sytuacja powtorzyla sie kilkukrotnie az koles sie wkurzyl, kupil tubke kleju i wzial ze soba.
Wchodzi do szaletu, siada, robi swoje, pajaczek znow schodzi do niego i pyta:
- Czesc, masz klej??
- MAM!!
- No to czesc....

Każdego roku Paul brał...

Każdego roku Paul brał udział w loterii, chcąc za wygraną kupić nową ciężarówkę, lecz niestety zawsze przegrywał. Tym razem miało być inaczej. W tym roku Paul był przekonany, że wygra.
- Najważniejsza jest wiara - powiedział przyjacielowi - więc będę wierzył, miał oczy szeroko otwarte i jestem przekonany, że Bóg mi ześle jakiś znak.

Podczas festynu połączonego z loterią, Paul przechadzał się tam i tu, ale nie zauważył niczego szczególnego. Żadnej inspiracji, żadnego znaku od Boga. Dopiero, gdy stara pani Kelleher upuściła torebkę i schyliła się by ją podnieść, stało się coś niezwykłego. Kobieta nie nosiła majtek i Paul nagle zaobserwował, jak z nieba w kierunku tyłka staruszki zbliża się ognisty palec. Niby na tablicy, wyrysował na każdym pośladku kobiety cyfrę 7 i zniknął.

Dziękując Bogu, Paul pobiegł do kabiny loterii i zagrał na 77.
Kilka minut później wylosowano zwycięską liczbę.
I znowu, jak zawsze, Paul przegrał.

Zwycięskim numerem okazała się liczba 707.

Wowoczka stoi przed blokiem...

Wowoczka stoi przed blokiem i krzyczy:
- Natasza! Natasza!!!
Z okna wychyla się ojciec Nataszy:
- Natasza już śpi! Może ja mogę pomóc?
- Nie, potrzebuję Nataszę jako kobietę...
- Taaa... Kobieta śpi, przyjdź jutro - kończy rozmowę ojciec nataszy i zamyka okno.
Ale po pięciu minutach z bloku wybiega Natasza. W mini-spódniczce, półprzeźroczystej bluzce, z wielkim dekoltem:
- Coś chciałeś ode mnie? - pyta zalotnie.
- Wiesz, Natasza... piłka wpadła mi do damskiej ubikacji...

Sąd. Sprawa rozwodowa....

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.