#it
emu
psy
syn

Ludzie siedz─ů w samolocie...

Ludzie siedz─ů w samolocie na lotnisku i czekaj─ů na pilot├│w. Przychodz─ů z godzinnym op├│┼║nieniem. Jeden z psem przewodnikiem drugi z bia┼é─ů laska. Ludzie przera┼╝eni no ale nic. Samolot ko┼éuje na pas startowy rozp─Ödza si─Ö. 500m do ko┼äca pasa 400, 300, 200m. Ludzie krzycz─ů: Startujcie! Startujcie!Samolot wystartowa┼é podwozie si─Ö schowa┼éo. Jeden pilot m├│wi do drugiego. Jak kiedy┼Ť nie krzykn─ů to si─Ö rozpieprzymy!

Ile zna Pan j─Özyk├│w?...

Ile zna Pan j─Özyk├│w?
- trzy
-jakie?
-rosyjski,angielski i francuski -
Prosz─Ö powiedzie─ç co┼Ť po angielsku...
-Gutten tag.
-Ale to jest po niemiecku....
- a to cztery znam...

Do pubu, w kt├│rym siedzi...

Do pubu, w kt├│rym siedzi Irlandczyk, wchodzi trzech Angoli. Zamawiaj─ů po kuflu piwa i zaczynaj─ů si─Ö zastanawia─ç, jak tu wkurzy─ç nieznajomego. Pierwszy z nich wstaje, podchodzi i m├│wi:
- Ty, wiesz, ┼╝e ┼Ťwi─Öty Patryk by┼é peda┼éem?
- No i co z tego?
Pierwszy Angol niepocieszony wrócił do stolika. Drugi wstaje, mówi "teraz ja spróbuję" i podchodzi do Irlandczyka::
- Ty, a wiesz, ┼╝e ┼Ťwi─Öty Patryk by┼é peda┼éem i w dodatku transwestyt─ů?
- No i co z tego?
Ten także wrócił niepocieszony do stolika. W końcu trzeci próbuje:
- Ty, a wiesz, ┼╝e ┼Ťwi─Öty Patryk by┼é Angolem?
- Taa...Twoi kumple ju┼╝ mi m├│wili.

Kochamy polskie babcie

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Przychodzi do szpitala...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Filmik, kt├│ry robi wod─Ö z m├│zgu. Prosta sztuczka, a efekt ┼Ťwietny

Co┼Ť dla wielbicieli zdj─Ö─ç, kt├│re robi─ů wod─Ö z m├│zgu - tym razem zamiast fotek mamy wideo z ta┼äcem, kt├│ry namiesza Wam troch─Ö w g┼éowach.

Żył sobie pewien chłopiec...

┼╗y┼é sobie pewien ch┼éopiec kt├│ry bardzo lubi┼é czyta─ç ksi─ů┼╝ki. Pewnego dnia zorientowa┼é si─Ö ┼╝e przeczyta┼é ju┼╝ wszystkie ksi─ů┼╝ki z pobliskiej biblioteki. Spyta┼é bibliotekarza:
-Czy mo┼╝e jest tutaj jaka┼Ť ksi─ů┼╝ka kt├│rej nie przeczyta┼éem.
-Jest..
Bibliotekarz wyj─ů┼é spod lady ksi─ů┼╝k─Ö i wr─Öczy┼é go ch┼éopcu. Zatytu┼éowana by┼éa "┼Ümier─ç". Powiedzia┼é ┼╝e nie jest do wypo┼╝yczenia ale do sprzedania bo nie chce mie─ç z ni─ů wi─Öcej nic wsp├│lnego. Sprzeda┼é j─ů ch┼éopcu po obni┼╝ce za 50 z┼é. Ostrzeg┼é jednak ┼╝eby nigdy nie spogl─ůda┼é na odwrotn─ů ok┼éadk─Ö ksi─ů┼╝ki. Ch┼éopiec podzi─Ökowa┼é i poszed┼é do domu. Od razu zacz─ů┼é czyta─ç. Nast─Öpnego dnia ciekawo┼Ť─ç ch┼éopca by┼éa tak wielka ┼╝e nie m├│g┼é si─Ö powstrzyma─ç i spojrza┼é na odwr├│t ksi─ů┼╝ki. Natychmiast upu┼Ťci┼é j─ů na ziemie z wielkim krzykiem. Widnia┼éa tam cena ksi─ů┼╝ki "19.99 z┼é"

W sklepie....

W sklepie.
- Pani da dwie skrzynki w├│dki. 100 butelek piwa. 20 butelek Martini. 10 butelek whisky. 10 butelek tequili. Dwa kartony Marlboro i 100 prezerwatyw.
- Prosz─Ö.
- Dzi─Ökuj─Ö.
- Prosz─Ö pana! Prosz─Ö pana!!
- Zapomnia┼éem co┼Ť?
- Nie. Ale pan mnie we┼║mie ze sob─ů, co?

Podobał mi się plan Chelsea...

Podoba┼é mi si─Ö plan Chelsea na zwyci─Östwo. Mo┼╝e i grali o jednego mniej, ale ┼╝aden z pi┼ékarzy Barcelony nie m├│g┼é si─Ö skoncentrowa─ç maj─ůc w g┼éowie, ┼╝e John Terry mo┼╝e si─Ö dobiera─ç do jego kobiety.