PAN W KLASIE BIZNES...

PAN W KLASIE BIZNES

Rzecz mia┼éa miejsce w firmie LOT, do┼Ť─ç dawno (jakie┼Ť sze┼Ť─ç, siedem lat temu). Pracowa┼é tam wtedy pewien steward, znany ze swojej bezpo┼Ťrednio┼Ťci (zw┼éaszcza, gdy kto┼Ť mu si─Ö narazi┼é). A oto jeden z jego "numer├│w".

Razu pewnego samolotem w charakterze pasa┼╝era lecia┼é pewien nowobogacki typek z gatunku takich, co to jak si─Ö wykosztuje na bilet w klasie biznes, to si─Ö wydaje, ┼╝e ca┼éy samolot do niego nale┼╝y. No i rozsiad┼éo si─Ö panisko w fotelu i zaraz po starcie wezwa┼éo naszego bohatera, pokaza┼éo na otwarty stolik i w┼éadczym tonem o┼Ťwiadczy┼éo: "prosz─Ö mi tu postawi─ç wszystko, co mi si─Ö nale┼╝y". Pan ka┼╝e, s┼éuga musi. Pocz┼éapa┼é wi─Öc steward do kuchni, wzi─ů┼é taki fajny, plastikowy kubeczek i wla┼é po trochu wszystkiego, co znalaz┼é: coli, soczku, wina, piwa itd. Wr├│ci┼é do pana, postawi┼é kubeczek i powiedzia┼é: "Tu jest wszystko, co si─Ö panu nale┼╝y".

Podobno od jakiego┼Ť czasu ju┼╝ nie pracuje w Locie, ciekawe czemu...

Byłem w Indiach. Na lotnisku...

By┼éem w Indiach. Na lotnisku przeszukiwano pasa┼╝er├│w z podzia┼éem na p┼écie. Skierowano mnie do bramki dla kobiet. Musia┼éem wyja┼Ťnia─ç, ┼╝e jestem facetem. Zabra┼éo mi to 15 minut. YAFUD

Przymierzałam spodnie...

Przymierza┼éam spodnie w sklepie NEW YORKER. Niestety drzwiczki przymierzalni s─ů ruchome i nie do zamkni─Öcia. Gdy wk┼éada┼éam drug─ů nog─Ö do spodni straci┼éam r├│wnowag─Ö i wylecia┼éam z przymierzalni, upadaj─ůc na pod┼éog─Ö w... samych stringach. YAFUD

Wracamy samochodem z...

Wracamy samochodem z koleg─ů z zalewu w Umerze do Kielc. Rozmowa przez cb radio:
- Hej mobilki, jak tam droga do Kielc (kolega)
- Wiesz co, ko┼éo ─ćmi┼äska taka nieoznakowana radiolka stoi, siedz─ů i p─ůczki wpie*dalaj─ů
15 sekund ciszy...
- Nie wpie*dalamy p─ůczk├│w tylko bu┼éki z serem YAFUD

Rok temu zostałam dotkliwie...

Rok temu zosta┼éam dotkliwie pobita przez inn─ů dziewczyn─Ö i od tamtego czasu mam straszn─ů awersj─Ö do dotyku. Po przykrym incydencie zmieni┼éam szko┼é─Ö i postanowi┼éam, ┼╝e nikomu nie powiem, co si─Ö sta┼éo. Kilka dni temu kolega chcia┼é mnie wystraszy─ç i na powitanie przytuli┼é mnie mocno od ty┼éu. Dozna┼éam takiego szoku, ┼╝e wybi┼éam biedakowi dwa z─Öby. YAFUD

Tamtego wieczora chciałem...

Tamtego wieczora chcia┼éem zanocowa─ç w motelu. Wszed┼éem do pokoju i kiedy zamkn─ů┼éem za sob─ů drzwi zobaczy┼éem na klamce przywieszk─Ö "Nie przeszkadza─ç". No dobra, nie wiem co si─Ö tam na korytarzu dzia┼éo, ale przesiedzia┼éem w pokoju trzy dni...

Jestem w┼éa┼Ťcicielem firmy...

Jestem w┼éa┼Ťcicielem firmy budowlanej. Podczas jednej z bud├│w do podnoszenia i monta┼╝u belek na dachu u┼╝ywali┼Ťmy zwy┼╝ki ci─ůgni─Ötej przez nasz samoch├│d dostawczy. Ale do rzeczy... Na budowie odbywa┼é wtedy praktyki pewien student. By┼é beznadziejny wi─Öc jedynym jego zadaniem by┼éo noszenie narz─Ödzi i jazda do sklepu po materia┼éy budowlane. Kaza┼éem mu w pewnym momencie jecha─ç po ┼Ťruby. Pech chcia┼é, ┼╝e m┼éody bezmy┼Ťlnie wsiad┼é do samochodu podpi─Ötego do zwy┼╝ki i ruszy┼é. Dopiero kiedy w lusterku zobaczy┼é tuman kurzu i us┼éysza┼é wielki huk zatrzyma┼é samoch├│d. YAFUD

PAN PREZES......

PAN PREZES...

Sobotni wiecz├│r, na 20 min. przed seansem kinowym parkujemy z ┼╝on─ů autko w pobli┼╝u kina, wysiadaj─ůc dopada do nas "stacz" i raczy mnie takim tekstem:
- Witam pana prezesa, widz─Ö ┼╝e pan prezes nic si─Ö nie zmienia, i auto te┼╝ to samo, tylko pozazdro┼Ťci─ç.
- A czego tu zazdro┼Ťci─ç? (u┼Ťmiecham si─Ö przy tym, bo zawsze mnie takie teksty bardzo bawi┼éy, ile to oni nawymy┼Ťlaj─ů tych nawijek, ┼╝eby dosta─ç 2 z┼é za pilnowanie samochodu)
- Jak to czego, co sobota inna kochanka, a pan prezes narzeka.
Dobrze, ┼╝e ┼╝ona ma poczucie humoru...

ZAKUPY...

ZAKUPY

Do swojego rodzaju sklepu s─ů 2 kasy, a do ka┼╝dej kolejka. W jednej stoj─ů dwa jegomo┼Ťcie, be┼ékocz─ůc do siebie p├│┼é-s┼éowami z pr─Ödko┼Ťci─ů ┼Ťwiat┼éa, w drugiej stoj─Ö ja, tu┼╝ za pani─ů z dzieckiem. [Dz]iecko podchodzi pierwsze, i m├│wi:
[Dz] - Kol─Ö.
[M]atka - Jasiu, co si─Ö m├│wi?
[Dz] - ...?
[M] - Po...
[Dz] - Po...?
[M] - Poo... (już trochę zła)
[Dz] -Po dwa pindziesi─ůt?

PRIORYTETY...

PRIORYTETY

U mnie ju┼╝ jajka po┼Ťwi─Öcone. Zabra┼éam obstaw─Ö, stoimy dooko┼éa sto┼éu z koszyczkami. Ksi─ůdz, ko┼äcz─ůc ┼Ťwi─Öcenie m├│wi:
- No dobrze, jedzenie po┼Ťwi─Öcone, ale to wcale nie jest najwa┼╝niejsza rzecz w dniu dzisiejszym. Kto mi powie, jaka to rzecz, mo┼╝e ty, ch┼éopczyku? Jak masz na imi─Ö?
- Marcinek.
- To powiedz nam Marcinku, co jest dzisiaj najwa┼╝niejsze?
- "Shrek 2"!
A chodziło o adorację krzyża...