psy
fut
lek
emu
#it
hit
syn

Pewien profesor mówi...

Pewien profesor mówi do studentów:
- Proszę zadawać pytania. Niem ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.
Na to jeden ze studentów:
- Co się stanie jeśli stanę obiema nogami na szynach tramwajowych, a rękoma chwycę się przewodu trakcji? Czy pojadę jak tramwaj?

Do pośrednictwa pracy...

Do pośrednictwa pracy przychodzi pewien facet pytając, czy znajdzie się
praca dla jego syna? Pracownik pyta go:
- a co syn umie i jakie ma wykształcenie?
Ojciec powiada, że nic.... i bez wykształcenia.
W takim razie pracownik proponuje, że ma dla niego pracę jako pomocnik murarza
- płatna 1500 zł za m-c.
Ojciec myśli i mówi, a coś innego ... bo za dużo by mu zostało na wódkę...
W takim razie pracownik proponuje... pomocnika murarza trochę cięższa praca
ale... 800 zł za m-c...
Ojciec myśli i mówi, nie... nie jeszcze za dużo!
Na to pośrednik wstaje... nerwowo zamyka książki i podniesionym głosem mówi!
- Proszę Pana, żeby zarabiać 500 zł to trzeba STUDIA skończyc!!!!!

Profesor filozofii pyta...

Profesor filozofii pyta studenta:
- Co wedlug ciebie jest większym problemem, niewiedza czy obojetność?
A student na to:
- Nie wiem, nie obchodzi mnie to.

Egzamin na politologii....

Egzamin na politologii. Do pokoju egzaminacyjnego wchodzi student.
- Proszę mi opisać sytuację polityczną w Zimbabwe.
Student myśli, myśli w końcu prosi o drugie pytanie.
- Dobrze - odpowiada profesor. - W takim razie proszę mi opisać sytuacje polityczną w Botswanie.
Przerażony student zaczyna prosić profesora o trzecie, ratunkowe pytanie.
- Jak pan sobie życzy. Proszę mi porównać sytuację polityczną Zimbabwe z sytuacją polityczną Botswany.

Student poszedł do piekła....

Student poszedł do piekła. I diabeł się go pyta:
- Chcesz do piekła zwykłego, czy studenckiego???
Student: - Eeeeeee... mam cholera dosyć tego studenckiego życia... idę do
zwykłego.
I poszedł. I co? A tu jak to w piekle - panienki, impreza non stop, piwo
leje się strumieniami, muzyka, tańce, tylko... tylko co wieczór przychodzi
diabeł i wbija każdemu w zadek gwoździa.
Po miesiącu student miał dosyć i poprosił o przeniesienie w drodze wyjątku
do piekła studenckiego. Diabeł się łaskawie zgodził.
I co? A tu jak to w piekle - panienki, impreza non stop, piwo leje się
strumieniami, muzyka, tańce tylko diabeł nie przychodził. No to student się
ucieszył i uradował i dawaj w wir hulanek!
Po kilku miesiącach drzwi się otwierają, wpada diabeł z ogromną, czarną
torbą, podbiega do studenta, otwiera, a tam pełno gwoździ.

- No, student!!! SESJA!!!

W akademickiej stołówce...

W akademickiej stołówce rozmawia trzech studentów:
- Ja Sylwestra spędziłem na Kanarach, mówię wam, super laseczki, kąpiel w morzu, drinki z parasolkami, cudo - zagaja pierwszy.
- A ja - przechwala się drugi - byłem w Alpach. Narty, dziewczyny zarumienione od mrozu, grzane wino do łóżka, coś wspaniałego.
- A co ty robiłeś? - pytają trzeciego.
- A ja siedziałem razem z wami w pokoju, tylko nie paliłem tego świństwa!

Arabski student pisze...

Arabski student pisze do Taty:
"Kochany Tato,
Berlin jest ładny, ludzie sympatyczni, lubię tutaj studiować. Jednak, drogi Tato, trochę się wstydzę przyjeżdżać na uniwersytet moim szczerozłotym Ferrari 599GTB, gdyż wszyscy nauczyciele i koledzy studenci przyjeżdżają pociągiem.
Twój syn , Nassar"
Następnego dnia Nassar dostaje email od Taty:
"Mój drogi Synu,
Wysyłam 20 milionów dolarów na Twoje konto. I bardzo Cię proszę, przestań siebie i nas zawstydzać. Też sobie kup pociąg."

W akademiku na imprezie...

W akademiku na imprezie biesiadnicy wznoszą toast:
- Za Edka, żeby zdał.
Nagle wchodzi Edek.
- I co zdałeś?
- Zdałem, tylko jednej nie przyjęli. Miała obitą szyjkę.

Profesor filologii polskiej...

Profesor filologii polskiej na wykładzie:
- Jak państwo wiecie, w językach słowiańskich jest nie tylko pojedyncze zaprzeczenie. Jest też podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
Na to głos z ostatniej ławki:
- Dobra, dobra...

Początek roku akademickiego....

Początek roku akademickiego. Student postanawia, że tym razem solennie będzie przygotowywał się do zajęć, uczył systematycznie itd. Ale intuicja podpowiada mu:
- Stary, daj spokój. Wystarczy jak zaczniesz w okolicy świąt, spokojnie do sesji wszystkiego się nauczysz.
Student tak też zrobił. Nadeszły święta. Student po wigilijnej kolacji postanowił trochę się pouczyć, a intuicja podpowiada mu:
- Przestań, przecież są święta. Jak zajrzysz do książek dwa tygodnie przed sesją, to spoko, na pewno zakujesz.
Już trzy dni przed sesją, gorączka egzaminacyjna w pełni, student sięga po podręczniki, a intuicja na to:
- Co ty? Niczego się nie nauczysz przez dwa dni. Wejdziesz na egzamin i na pewno zdasz, jak ci podejdą pytania.
Dzień egzaminu. Student przepuszcza kolejne osoby, jak mu każe intuicja. W końcu intuicja podpowiada mu:
- Wejdź teraz!
Student wszedł, wyciąga rękę po pytania, intuicja mówi:
- Nie te, weź następne.
Student wziął, otworzył i mówi:
- O, kurcze...
A intuicja na to:
- O, ja pierniczę...