PIERWSZA POMOC...

PIERWSZA POMOC

Moje m艂ode, sztuk dwie, on 6 lat, ona 4. K膮pi膮 si臋 razem, zabawa w wannie na ca艂ego i nagle s艂ysz臋..
Ona - chod藕, pobawimy si臋 w lekarza..
呕ar贸weczka mi zab艂ys艂a, ale patrz臋 co b臋dzie.
Kaza艂a mu si臋 po艂o偶y膰 na plecach, usiad艂a na nim i nagle z ca艂ej si艂y srrruu mu plaskacza w oba policzki...
On - czemu mnie bijesz?!!!
Ona - ja ci臋 nie bij臋, ja ci臋 ratuj臋..
Boj臋 si臋 przysz艂o艣ci....

S艂ysza艂e艣? szef zmar艂......

S艂ysza艂e艣? szef zmar艂...
-Tak... i ca艂y czas si臋 zastanawiam kto jeszcze...
-Jak to "kto jeszcze"?
-No tak, w nekrologu by艂o: "wraz z nim odszed艂 jeden z naszych najlepszych pracownik贸w"

DIALOGI W ZKM...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Moja papuga nauczy艂a...

Moja papuga nauczy艂a si臋 nowego tricku. Idealnie na艣laduje odg艂osy, kt贸re wydaj臋 podczas 艂贸偶kowych zabaw z moim ch艂opakiem. Sw贸j nowo-nabyty talent po raz pierwszy zaprezentowa艂a podczas wizyty moich dziadk贸w. YAFUD

Pierwsza kobieta na ksi臋偶ycu:...

Pierwsza kobieta na ksi臋偶ycu:
- Houston, mamy problem!
- Co?
- Nic, nie wa偶ne.
- Co si臋 sta艂o?
- Nic...
- No m贸w.
- Nie.

Na budowie:...

Na budowie:
-Panie majster, kt贸ra godzina?
-A wiesz, 偶e ja te偶 bym si臋 napi艂.

Informatyk dzwoni do...

Informatyk dzwoni do informatyka:
- Co robisz?
- Pie*** si臋
- Z czym?

Bo偶e Narodzenie...

Bo偶e Narodzenie
Najpierw trzeba, ku**a, kupi膰 prezenty. Oznacza to, 偶e b臋d臋 lata艂 po sklepach, przepycha艂 si臋 przez spoconych ludzi z ob艂臋dem w oczach, 偶eby wyda膰 mn贸stwo kasy na jakie艣 pierdo艂y. Co gorsza, wszystko ju偶 kiedy艣 komu艣 kupi艂em. Wujek Edek dosta艂 w zesz艂ym roku flaszk臋, a przecie偶 nie kupi臋 mu w tym roku ksi膮偶ki, bo ten facet nigdy nie przeczyta艂 nic ponad tekst na etykiecie p贸艂litr贸wki. <!--break--> Ciocia Jadzia rok temu ukontentowa艂a si臋 kremem nawil偶aj膮cym, co go kupi艂em z przeceny, bo za tydzie艅 ko艅czy艂 si臋 termin wa偶no艣ci. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery by艂by krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek 偶aden krem nie wyg艂adzi, a po drugie, przecie偶 nie wydam na kosmetyki ca艂ej kasy na Bo偶e Narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko mord臋 drze o jaki艣 nowy program komputerowy, cho膰 i tak wiadomo, 偶e przestanie si臋 nim zajmowa膰 po 2 godzinach, bo ka偶da gra jest dla tego p贸艂 m贸zga za trudna. 呕ona b臋dzie mia艂a jak zwykle pretensje, 偶e Kowalska z jej biura dostanie co艣 艂adniejszego. W rezultacie kupi臋 byle co, jak co roku. Potem 艣ledzik w pracy z lud藕mi, kt贸rych mordy s膮 mi nienawistne i patrzenie na m臋ki szefa, kt贸ry 偶yczy nam "du偶o pieni臋dzy", cho膰 wszyscy wiedz膮, 偶e dopiero wtedy by艂by szcz臋艣liwy, gdybym pracowa艂 za misk臋 zupy z brukwi przykuty 艂a艅cuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy si臋 nawal膮 jak szpaki, a pan Henio ob艣lini biust pani Bo偶eny z ksi臋gowo艣ci, zamkn膮 si臋 oboje w archiwum, bo oni zawsze wal膮 si臋 jak kr贸liki, kiedy s膮 naprani. Nast臋pnego dnia kac, w dodatku 偶ona b臋dzie robi膰 wym贸wki. Jeszcze tylko trzeba jebn膮膰 w baniak karpia, bo ma艂偶onka - uwa偶acie - wra偶liwa jest i na m臋ki zwierz膮tka nie mo偶e patrze膰, cho膰 mnie m臋czy od 15 lat bez zmru偶enia oka. Garbata owca. A jeszcze przynie艣膰 i przystroi膰 choink臋. Z dzieckiem, "偶eby mia艂o ciep艂e wspomnienia z dzieci艅stwa", a ono w dupie ma choink臋, mnie, Bo偶e Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny mo偶e mie膰 jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, ma膰 ich w t臋 i z powrotem. Jedna wielka m臋ka. Co za kutas wymy艣li艂 ten 艂zawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjd膮 wszyscy ci, od kt贸rych na co dzie艅 trzymam si臋 z daleka z dobrym skutkiem. Usi膮dziemy za sto艂em... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba b臋dzie si臋 k艂amliwie ucieszy膰, cho膰 z g贸ry wiem, 偶e ten chu**wy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyk贸w dope艂ni艂by liczn膮 kolekcj臋 podobnych g贸wien, gdybym oczywi艣cie zawali艂 szaf臋 takim badziewiem, a nie zaraz nast臋pnego dnia wyrzuci艂 wszystko do 艣mietnika. Dostan臋 te偶 najta艅szy koniak i jakie艣 kosmetyki. Jakie? B臋d臋 wiedzia艂 ostatniego dnia przed Wigili膮, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczn膮 wyprzedawa膰 to, czego nie uda艂o si臋 upchn膮膰 ludziom do wigilii. Po prezentach si臋 zacznie. Te same krety艅skie dowcipy wuja Bronka, zw艂aszcza, ku**a, ten o g膮sce Balbince. Wszyscy b臋d膮 dokarmia膰 mojego psa po to, 偶eby narzyga艂 w nocy na mnie i po艣ciel, bo przecie偶 wiadomo 偶e 艣pi臋 z psem. Ciotka za艂zawi si臋 po dw贸ch godzinach 偶ucia 偶arcia z wytrwa艂o艣ci膮 tapira i zacznie p艂aka膰, "jak to dobrze, 偶e trzymamy si臋 razem". G贸wno prawda akurat, co wyka偶膮 nast臋pne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy si臋 ju偶, zacznie wyzywa膰 swojego 艣lubnego od z艂amanych chu**w. To oczywi艣cie prawda. Jedyna nadzieja, 偶e akurat w tym roku 6-letnia latoro艣l kuzynostwa z 艁odzi nie nawali w gacie w po艂owie kolacji i nie zakomunikuje o tym rado艣nie jeszcze przed deserem. Bo to, 偶e co艣 wywali sobie na 艂eb ze sto艂u, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko musz臋 prze偶y膰 debilne gadki o polityce, przy kt贸rych wszyscy oczywi艣cie skocz膮 sobie do garde艂 i na siebie si臋 po obra偶aj膮. Na koniec ciotula Jadzia pu艣ci male艅kiego pawika na 艣cian臋 ko艂o swojego fotela i mo偶na b臋dzie odtr膮bi膰 koniec m臋czarni. A nie, by艂bym zapomnia艂. Kolejn膮 rozrywk膮 b臋dzie wyprawa na pasterk臋, bo to religijna rodzina. No to p贸jd臋, cho膰 nikt nigdy nie wyja艣ni艂, po nag艂膮 cho**r臋 t艂uc si臋 po nocy, 偶eby sta膰 na mrozie w bezruchu przez godzin臋 czy wi臋cej. Ciekawe, czy moja ma艂偶onka znowu wywinie or艂a na ryj na schodkach ko艣ci贸艂ka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W ko艣ciele, je艣li tam si臋 dopcham, b臋dzie cuchn膮膰 jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoj膮 na w艂asnych nogach, bo za du偶y t艂ok, 偶eby upa艣膰. Czasem tylko kto艣 beknie albo pu艣ci g艂o艣no b膮ka, ale i tak nikt na to nie zwr贸ci uwagi, bo wszyscy drzemi膮 na stoj膮co. Wracaj膮c trzeba tylko b臋dzie uwa偶a膰 na ch艂opc贸w z osiedla, bo w Wigili臋 katolicka m艂odzie偶 szczeg贸lnie lubi wpi**doli膰 bli藕niemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauwa偶y艂, bo by艂 zalany w p艂askorze藕b臋. Wreszcie wychodz膮 z cha艂upy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodyt贸w jest najszcz臋艣liwsz膮 chwil膮 w moim 艣wi膮tecznym 偶yciu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijaj膮 jak z bata strzeli艂, bo wielkimi krokami zbli偶a si臋 kolejny krety艅ski wynalazek...

Sylwester
Ludzie! Kto to kur**a wymy艣li艂?! Ju偶 od listopada 艣lubna wydala z siebie idiotyczne pomys艂y, 偶eby p贸j艣膰 na "jaki艣 bal". Jakby艣my srali pieni臋dzmi... Albo 偶eby gdzie艣 wyjecha膰, gdzie gor膮co. A niech se w艂膮czy farelk臋 pod fikusem, b臋dzie mia艂a tropiki w cha艂upie. I tak przecie偶 sko艅czy si臋 na balandze u Witka. Jasne, trzeba 艂adnie si臋 ubra膰, bo wszystkim si臋 wydaje, 偶e to jaki艣 uroczysty dzie艅. Czyli 偶ona najpierw pu艣ci w tr膮b臋 p贸艂 bud偶etu domowego na jak膮艣 kieck臋, w kt贸rej wygl膮da jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, 偶e za to mo偶na by 偶ywi膰 jeden powiat w Somalii przez kwarta艂. Ja si臋 wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymy艣li艂a, 偶e m臋偶czyzna wygl膮da dobrze, gdy wdzieje na siebie marynark臋, co pije pod pachami. Pod szyj膮 zawi膮偶臋 sobie kolorowy postronek. I tak mam przewag臋, bo prysn臋 na dzi贸b jak膮艣 wod臋 kolo艅sk膮 i jazda, a ma艂偶onka k艂adzie sobie tapety tyle, 偶e palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacj膮. I zajmuje ze trzy godziny. 艁azienka, oczywi艣cie, zaj臋ta i wszyscy pozostali domownicy musz膮 szcza膰 do zlewu. Wiadomo mamusia si臋 szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia si臋 co艣 nowego, na czym mo偶na by oko zawiesi膰. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chocia偶 Witu艣 ma du偶膮 cha艂up臋, to ryzyko za du偶e. Zreszt膮 ka偶da kobitka jeszcze przed p贸艂noc膮 doprowadza si臋 do stanu, w kt贸rym wygl膮da jak kupa. W tym dniu trzeba by膰 radosnym jak m艂ody pies, szczerzy膰 z臋by w u艣miechu i rusza膰 w tany, nawet je艣li "ni pyty" nie mam o tym poj臋cia. Zreszt膮 nikt nie ma, za to wszyscy miotaj膮 si臋 w konwulsjach i po kr贸tkim czasie cuchn膮, jak gdyby nie myli si臋 z tydzie艅. Baby w szczeg贸lno艣ci. Z facetami jest prostsza sprawa, bo ju偶 ko艂o jedenastej s膮 pijani w sztok i be艂kocz膮 albo chc膮 rucha膰 wszystko, na co trafi膮. O p贸艂nocy trzeba obca艂owa膰 wszystkie te o艣linione i 艣mierdz膮ce w贸d膮 mordy, ob艂udnie 偶ycz膮c wszystkiego najlepszego, cho膰 jedyne, o czym wtedy my艣l臋, to 偶eby ich szlag trafi艂 czym pr臋dzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do b贸lu - rozmazane makija偶e kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy w艂a艣cicielka walnie mord膮 w sa艂atk臋), 艣pi膮cy pokotem faceci, jacy艣 zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywi艣cie, nawal臋 si臋 ju偶 przed p贸艂noc膮, 偶eby unikn膮膰 konieczno艣ci pota艅c贸wek i dialog贸w z w艂asn膮 偶on膮, bo co jej mo偶na nowego powiedzie膰 po 15 latach ma艂偶e艅stwa? Trzeba tylko doczeka膰 do rana, kiedy rusz膮 pierwsze autobusy, bo zam贸wienie taks贸wki graniczy z cudem. Pijany i 艣mierdz膮cy autobus dowiezie nas jako艣 do domu. Mo偶na spa膰. Prze偶y艂em. Do siego roku.

Pomaga艂em kole偶ance i...

Pomaga艂em kole偶ance i jej ch艂opakowi w przeprowadzce. Razem z nim poznosili艣my wszelkie graty, za艂adowali艣my do mojego samochodu i zawie藕li艣my pod blok, do kt贸rego si臋 przeprowadzali. Pownosili艣my wszystko na g贸r臋 i pojechali艣my po kolejn膮 parti臋 grat贸w. Tak trzy razy, oko艂o 5 godzin roboty. Podczas jednego z kurs贸w wjecha艂em pod zakaz i dosta艂em 100z艂 mandatu. Jako 偶e to ch艂opak kole偶anki m贸wi艂 kt贸r臋dy mam jecha膰 (nie zna艂em tamtej okolicy), zabra艂 mandat i powiedzia艂, 偶e zap艂aci. Pomy艣la艂em - porz膮dny go艣膰. By艂o to oko艂o p贸艂 roku temu. Niedawno przysz艂o mi wezwanie z Urz臋du Skarbowego, mam zap艂aci膰 zaleg艂y mandat. Od kilku dni zar贸wno kole偶anka jak i jej ch艂opak nie odbieraj膮 telefon贸w, nie odpisuj膮 na smsy i nie ma z nimi 偶adnego kontaktu. Zosta艂em raz na zawsze wyleczony z ch臋ci pomagania ludziom. YAFUD

Prosz臋 pani, czy wy艣wiadczy艂ab...

Prosz臋 pani, czy wy艣wiadczy艂aby mi pani us艂ug臋 seksualn膮 za 10 milion贸w dolar贸w?
- Ale偶 oczywi艣cie!
- A za 10 z艂otych?
- Panie, za kogo pan mnie uwa偶a?
- To ju偶 ustalili艣my, teraz negocjujemy cen臋.

HONOR OBRONIONY...

HONOR OBRONIONY

Opowiedzia艂 mi to znajomy, a jego 偶ona to potwierdzi艂a.
Oto jego relacja.
Byli艣my par膮 przez kilka lat ju偶 na studiach.
Po nich zamieszkali艣my razem w innym mie艣cie, ale do 艣lubu nie by艂o nam spieszno.
Zacz膮艂em wi臋c bywa膰 (ale tylko na wielkich) imprezach rodzinnych rodziny mojej, w贸wczas tylko -dziewczyny.
Kiedy艣 pojawi艂y si臋 dwie ''Stare Panny'', ciotki obecnej 偶ony. Obie typu mohery. Obie po pi臋膰dziesi膮tce.
Zacz臋艂y temat:
- Jak wam nie wstyd mieszka膰 razem BEZ 艢LUBU!!
By uci膮膰 temat rzuci艂em p贸艂-偶artem, p贸艂-serio:
- Teraz to pouczacie, ale za m艂odu na pewno nie by艂y艣cie takie 艣wi臋te. Te偶 pewnie po krzakach poznawa艂y艣cie 偶ycie.
Poskutkowa艂o. Obie wynio艣le odp艂yn臋艂y w dal. Za dwa miesi膮ce znowu impreza. Typu imieniny przysz艂ego te艣cia. Te dwie ciotki pojawi艂y si臋 tak偶e, obie z takimi triumfuj膮cymi minami. Ola艂em te miny. Jednak, gdy zasiedli艣my wszyscy przy stole, te stare panny podesz艂y do mnie, i ka偶da z nich po艂o偶y艂a przede mn膮 kopert臋.
Po czym us艂ysza艂em:
- I co TERAZ powiesz M艁ODY CZ艁OWIEKU?????
Zajrza艂em do kopert, a tam znalaz艂em dwa za艣wiadczenia od ginekologa. Potwierdza艂y, 偶e ka偶da z nich jest dziewic膮.

Publicznie B R O N I 艁 Y swojego honoru.

KTO SZUKA NIE B艁膭DZI...

KTO SZUKA NIE B艁膭DZI

Kole偶anka pracuje w ekskluzywnym sklepie odzie偶owym. Pod koniec dnia, w zasadzie ju偶 wieczorem, w sklepie zosta艂a tylko ona i jedna klientka. W przymierzalni. Ale co rusz z przymierzalni g艂ow臋 wystawia艂a, rozgl膮daj膮c si臋 nerwowo.
Kole偶anka zainteresowa艂a si臋 oczywi艣cie, taki zreszt膮 ma obowi膮zek...
- Czy w czym艣 pani pom贸c?
- A bo ja si臋 z m臋偶em tu um贸wi艂am, on ma zaraz przyj艣膰, wi臋c wygl膮dam, 偶eby艣my si臋 nie rozmin臋li...
- A to nie ma problemu, jak m膮偶 przyjdzie, to powiem, 偶e pani jest w przymierzalni.
Klientka uspokojona, wycofa艂a si臋 za kotar臋. Za chwil臋 do sklepu wchodzi m臋偶czyzna, niesamowicie przystojny, ogolony (wiecz贸r!), pachn膮cy...
Kole偶anka zatrzepota艂a ocz臋tami i z czizu艣miechem:
- Szuka pan 偶ony?
Na to pan, lekko sp艂oszony:
- Nieee... p艂aszcza...

POTOMEK ANGIELSKICH LORD脫W...

POTOMEK ANGIELSKICH LORD脫W

Tu偶 przed moim wyj艣ciem z fabryki zadzwoni艂 do mnie pewien kolo. Ju偶 go mia艂em na wst臋pie op... bo w艂a艣nie zamierza艂em wyj艣膰. Ale kolo zadzwoni艂 z do艣膰 interesuj膮c膮 ofert膮 wi臋c spokojnie go wys艂ucha艂em, zada艂em par臋 punktuj膮cych pyta艅 poczym powiedzia艂em:
- Ok... Pana oferta jest interesuj膮ca. Prosz臋 mi przes艂a膰 dokumentacj臋 na mejla i poprosz臋 do Pana telefon i jeszcze raz Pana nazwisko bo nie dos艂ysza艂em go na pocz膮tku naszej rozmowy...
- Dobrze.. m贸j numer telefonu ble ble ble... a nazywam si臋... adry...
- Przepraszam jak?
- Badryj... B... A... D... R... Y... J... No wie pan, tak lekko z angielska... brzydka twarz...

Jestem studentk膮 weterynarii....

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Pomog艂em niewidomemu...

Pomog艂em niewidomemu m臋偶czy藕nie przej艣膰 przez ulic臋. Podzi臋kowa艂 bardzo uprzejmie i poklepa艂 mnie po plecach. Kiedy chwil臋 p贸藕niej wszed艂em do sklepu zorientowa艂em si臋, 偶e znikn膮艂 m贸j portfel. YAFUD

Dzisiaj moja 偶ona zmieni艂a...

Dzisiaj moja 偶ona zmieni艂a na Facebooku status z "Zam臋偶na" na "Wdowa". Jestem przera偶ony... YAFUD

Je艣li k艂贸cisz si臋 z idiot膮,...

Je艣li k艂贸cisz si臋 z idiot膮, on najprawdopodobniej robi dok艂adnie to samo.

Moja dziewczyna ma cudownego...

Moja dziewczyna ma cudownego psiaka, szczeniaka 7 tygodni. Bardzo lubi wszystko gry藕膰. W nocy po ostrej zabawie, nie zwa偶aj膮c na psa, od艂o偶y艂em zu偶yt膮 prezerwatyw臋 na pod艂og臋. Po chwili da艂o si臋 us艂ysze膰 tylko mlaskaj膮ce odg艂osy konsumowania jakiego艣 przedmiotu. Tak, szczeniak zjad艂 prezerwatyw臋. Godzina 2 w nocy a ja latam po mie艣cie w poszukiwaniu weterynarza. Strach w oczach mojej dziewczyny i mina lekarza na informacje co psiak zjad艂 - bezcenna. YAFUD

Facet opowiedzia艂 koledze...

Facet opowiedzia艂 koledze dowcip, a ten p臋k艂 ze 艣miechu. Oskar偶ono go艣cia o morderstwo. Na sali s膮dowej s臋dzia m贸wi:
-Prosz臋 opowiedzie膰 ten kawa艂.
-Nie wysoki s膮dzie, bo nie chc臋 wszystkich pozabija膰.
-W takim razie prosz臋 opowiedzie膰 go komisji.
Do komisji zostali wydzieleni policjant, adwokat i prokurator. Zamkni臋ci w d藕wi臋koszczelnym pomieszczeniu, wys艂uchali dowcipu. Adwokat i prokurator p臋kli ze 艣miechu, a policjant wychodzi i m贸wi:
-To wcale nie by艂o 艣mieszne.
Facet zosta艂 uniewinniony. Za rok w wiadomo艣ciach podaj膮:
-Na rogu Marsza艂kowskiej i Ho偶ej z niewiadomych przyczyn p臋k艂 policjant.

W pewien bardzo upalny...

W pewien bardzo upalny dzie艅 jecha艂am autobusem do pracy. Przede mn膮, na pierwszym siedzeniu za kierowc膮 siedzia艂a kobieta, kt贸r膮 natura obdarzy艂a poka藕nych rozmiar贸w biustem, co jak od razu zauwa偶y艂am nie umkn臋艂o uwadze kierowcy, kt贸ry bez przerwy wlepia艂 ga艂y w jej dekolt. W pewnej chwili kobieta wyj臋艂a z torebki wod臋, podczas gdy odkr臋ca艂a butelk臋, kierowca z lubie偶nym u艣mieszkiem gwa艂townie zahamowa艂, a wi臋ksza cz臋艣膰 zawarto艣ci butelki wyl膮dowa艂a na bia艂ej bluzce tej pani, przez kt贸r膮 zacz膮艂 prze艣witywa膰 obfity biust. Dla tej pani poka藕ny YAFUD