Prawdziwy przyjaciel...

Prawdziwy przyjaciel nigdy nie zapyta - dlaczego? On po prostu idzie do sklepu, kupi, przyniesie, otworzy i poleje.

Brunetka idzie ulic膮...

Brunetka idzie ulic膮 ze 艣wini膮 pod pach膮. Przechodzie艅 pyta:
- Sk膮d to masz?
艢winia odpowiada:
- Wygra艂am na loterii.

Kowalski kupi艂 samoch贸d. ...

Kowalski kupi艂 samoch贸d.
Na drugi dzie艅 roz艂o偶y艂 go na cz臋艣ci.
- Co ty wyprawiasz? - pyta si臋 偶ona.
- Szukam. Poprzedni w艂a艣ciciel powiedzia艂, 偶e w艂o偶y艂 w niego 5 tysi臋cy.

Idzie po wsi dw贸ch rolnik贸w...

Idzie po wsi dw贸ch rolnik贸w i nagle obok nich zatrzymuje si臋 mercedes z Niemcem w 艣rodku.
Otwiera si臋 szyba od samochodu i Niemiec m贸wi:
-Sprechen zi deutch? - na co rolnicy wzruszaj膮 ramionami.
Niemiec nie poddaje si臋 i m贸wi:
-Do you speak english? - rolnicy kolejny raz wzruszaj膮 ramionami. Niemiec zamkn膮艂 elektryczne okno samochodu i szybko odjecha艂. Rolnik m贸wi do rolnika:
-Widzisz jak by艣 zna艂 j臋zyki obce to by艣 si臋 dogada艂.
Na co odpowiada drugi rolnik:
-Widzisz on zna艂 j臋zyki obce i si臋 nie dogada艂?

- Z czego 偶yjecie? -...

- Z czego 偶yjecie? - pyta policjant jakiego艣 podejrzanego typka.
- Z zak艂ad贸w!
- Co to znaczy "z zak艂ad贸w"?
- Normalnie. Zak艂adam si臋 z kim艣 i wygrywam.
- Zawsze?
- Zawsze!
- No to za艂贸偶my si臋. Chcia艂bym si臋 przekona膰, czy m贸wicie prawd臋. - Mog臋 si臋 za艂o偶y膰, 偶e mam na dupie swastyk臋.
- Nie wierz臋 - stwierdza policjant.
- Za艂贸偶my si臋 o dych臋!
- W porz膮dku.
Poszli do jakiego艣 k膮ta.
M臋偶czyzna 艣ci膮gn膮艂 spodnie, wypi膮艂 ty艂ek, a policjant nachyli艂 si臋 nad nim i uwa偶nie go ogl膮da.
Wreszcie z triumfem wola:
- Wygra艂em! Nie masz 偶adnej swastyki! Nale偶y mi si臋 dycha!
M臋偶czyzna p艂aci, a policjant zadowolony zauwa偶a:
- No i co si臋 tak chwalili艣cie, 偶e wygrywacie ka偶dy zak艂ad?
- Bo wygra艂em!
- Jak to?
- Widzi pan w艂adza tych pi臋ciu kolesi贸w po drugiej stronie ulicy? - Widz臋!
- W艂a艣nie si臋 z nimi za艂o偶y艂em o trzysta tysi臋cy, 偶e mi pan
w艂adza do dupy zajrzy...

Wchodzi szkot do poci膮gu...

Wchodzi szkot do poci膮gu z du偶ym workiem na plecach.
Podchodzi konduktor:
- Musi pan zap艂aci膰 za baga偶
- Wychod藕 synku i tak trzeba zap艂aci膰

Na przystanku autobusowym...

Na przystanku autobusowym
-Jaki to autobus?
-Czerwony.
-No ale dok膮t?
-Do po艂owy, dalej s膮 szyby.

Dw贸ch prawnik贸w wesz艂o...

Dw贸ch prawnik贸w wesz艂o do pubu, zam贸wili kolejk臋, po czym wyj臋li z teczek po kanapce i zacz臋li je艣膰. Natychmiast pojawi艂 si臋 w艂a艣ciciel:
- Panowie! W tym lokalu jest taka zasada, 偶e nie spo偶ywa si臋 przyniesionego w艂asnego jedzenia.
- Oczywi艣cie rozumiemy. Przepraszamy. Jak zasada to zasada.
Nast臋pnie zamienili si臋 ze sob膮 kanapkami.

Archeologom uda艂o si臋...

Archeologom uda艂o si臋 ca艂kowicie odszyfrowa膰 napis na p艂ytach darowanych Moj偶eszowi. Okaza艂o si臋, 偶e przykazanie by艂o tylko jedno:
"Nie z czasownikami pisze si臋 osobno. Na przyk艂ad: nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzo艂贸偶, itd."

- Cze艣膰....

- Cze艣膰.
- Cze艣膰. Nienawidz臋 ci臋.
- Za co?
- Wczoraj prosi艂am, 偶eby艣 mi kupi艂a i przywioz艂a papierosy. Odm贸wi艂a艣. Przysz艂o i艣膰 samej. No i w rezultacie - w贸dka, piwo, seks...
- E.... Ja, oczywi艣cie, nie pal臋, ale mimo to - gdzie ty kupujesz papierosy??

Nagrywaj膮 noworoczne...

Nagrywaj膮 noworoczne or臋dzie prezydenta. G艂owa pa艅stwa dostaje tekst to przejrzenia. Po szybkim przewertowaniu, ja艣nie panuj膮cy jest niezadowolony.
- Panowie, tak by膰 nie mo偶e, to jest prawie to samo co rok temu. Ludzie nie uwierz膮. Nie mog膮 PRowcy wymy艣li膰 czego艣 nowego, pozytywnego? Przecie偶 jest kryzys, Polacy chcieliby us艂ysze膰 co艣 uspokajaj膮cego, weso艂ego...
- Panie prezydencie, b臋dzie i uspokajaj膮ce i weso艂e.
- A mo偶e bym co艣 tak w艂asnymi s艂owami powiedzia艂?
- Niech si臋 pan nie martwi. Prosz臋 patrze膰 w kamer臋 i czyta膰 tekst z kartki - i podano mu nowe or臋dzie.
- Drodzy obywatele, Polacy. Musz臋 to przyzna膰, wyg艂upi艂em si臋 i odchodz臋...

艢redniej wielko艣ci miasto,...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Kobieta szusowa艂a sobie...

Kobieta szusowa艂a sobie po stoku, kiedy nagle odczu艂a konieczno艣膰 zaspokojenia fizjologicznej potrzeby. Nie widz膮c w pobli偶u 偶adnych, potrzebnych w tym celu pomieszcze艅, skierowa艂a si臋 ku drzewom, w os艂oni臋te miejsce. Nast臋pnie zdj臋艂a spodnie, przykucn臋艂a i ul偶y艂a sobie. Nagle zauwa偶y艂a , 偶e powoli, acz coraz szybciej zaczyna zsuwa膰 si臋 ty艂em w d贸艂. Rozp臋dzona, ze spodniami opuszczonymi do kolan, niezdolna jakkolwiek zareagowa膰 wyjecha艂a na otwart膮 przestrze艅. W ko艅cu wyl膮dowa艂a na drzewie, 艂ami膮c sobie nog臋.
S艂u偶by medyczne odwioz艂y j膮 do szpitala. Kiedy le偶a艂a na izbie przyj臋膰, do sali wszed艂 lekarz zwijaj膮c si臋 ze 艣miechu. M贸wi do niej:
- Nie uwierzy pani, ale facet w sali obok twierdzi, 偶e z艂ama艂 nog臋, poniewa偶 spad艂 ze stoku, kiedy zobaczy艂 kobiet臋 ze spuszczonymi spodniami zje偶d偶aj膮c膮 ty艂em po stoku !!! A pani jak z艂ama艂a nog臋 ?

TROCH臉 TO SZALONE... ALE JAKIE FAJNE...

Pami臋tacie baseny wype艂nione plastikowymi pi艂eczkami z dzieci艅stwa? A mo偶e by tak wype艂ni膰 nimi dom? Raj dla ka偶dego dziecka!

Penis do prezerwatywy:...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

-Panie co pan wlewa do...

-Panie co pan wlewa do rzeki?
-艢rodek na pobudzenie apetytu, bo ryby nie chc膮 bra膰 przyn臋ty...