Stare dobre małżeństwo. Mąż mówi do żony: - Stara, weź no rozłóż nogi. Następuje długa cisza. - No i?! - Już możesz złożyć. Popatrzyłem i, dzięki Bogu, ochota mi przeszła.
Na ulicy spotykają się dwaj koledzy. - Gdzie tak biegniesz? - Do domu, muszę ugotować obiad! - A co, żona chora? - Nie, głodna!