#it
emu
psy
syn

Przyszedł facet do firmy...

Przyszed┼é facet do firmy na rozmow─Ö kwalifikacyjn─ů. Firma poszukiwa┼éa menad┼╝era.
Pokazuje szefowi firmy swoje dyplomy - magister finans├│w i zarz─ůdzania, uko┼äczone kursy, zdobyte uprawnienia itp. Szef na to:
- Pi─Öknie, pi─Öknie. W┼éa┼Ťnie tak wykszta┼éconej osoby potrzebuj─Ö. B─Ödzie pan musia┼é wzi─ů─ç na swoje barki najwa┼╝niejsz─ů kwesti─Ö w naszej firmie - finanse.
- Cóż, panie prezesie, z moim wykształceniem, to nie problem. Jeszcze tylko chciałbym się dowiedzieć ile będę zarabiał?
- Hmmm... W sumie posiada pan odpowiednie wykszta┼écenie, jednak na pocz─ůtek, my┼Ťl─Ö, nie wi─Öcej ni┼╝ 10 000 dolar├│w.
- Co? Ale sk─ůd taka ma┼éa firma bierze ┼Ťrodki, ┼╝eby p┼éaci─ç tak wysokie wynagrodzenia?
- W┼éa┼Ťnie. To b─Ödzie pierwsze zadanie, z kt├│rym si─Ö pan zmierzy.

- Arcymagu! Arcymagu!...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Do wszystkich, kt├│rzy...

Do wszystkich, którzy przysłali mi życzenia rok temu - niestety nie spełniły się!

B─ůd┼║cie tak mili i na NOWY ROK przysy┼éajcie mi raczej pieni─ůdze, alkohol albo bony do Biedronki.

Szcz─Ö┼Ťliwego Nowego Roku.

Wyobra┼║ sobie jakie pi─Ökne...

Wyobra┼║ sobie jakie pi─Ökne by┼éoby ┼╝ycie, gdyby przebiega┼éo odwrotnie ni┼╝ dotychczas. Zaczyna si─Ö od tego, ┼╝e kilku eleganckich go┼Ťci przynosi ci─Ö w skrzyneczce i od razu trafiasz na imprez─Ö. ┼╗yjesz sobie spokojnie jako starzec w domku. Stajesz si─Ö coraz m┼éodszy. Pewnego dnia dostajesz odpraw─Ö w postaci grubszej got├│wki i idziesz do pracy. He! Pracujesz jakie┼Ť 40 lat i poznajesz uroki ┼╝ycia. Zaczynasz pi─ç coraz wi─Öcej alkoholu, coraz cz─Ö┼Ťciej chodzisz na imprezy, coraz cz─Ö┼Ťciej uprawiasz seks. Jak ju┼╝ masz to opanowane, jeste┼Ť got├│w ┼╝eby trafi─ç na studia. Potem idziesz do szko┼éy. Coraz mniej od ciebie wymagaj─ů, masz coraz wi─Öcej czasu na zabaw─Ö. Robisz si─Ö coraz mniejszy, a┼╝ trafiasz do... hmm, gdzie p┼éywasz sobie ciep┼éo przez 9 miesi─Öcy ws┼éuchuj─ůc si─Ö w uspokajaj─ůcy rytm bicia serca. A potem nagle B─śC i Twoje ┼╝ycie ko┼äczy si─Ö orgazmem.
I czy tak nie byłoby lepiej i przyjemniej?

Trzech emerytów z amerykańskie...

Trzech emeryt├│w z ameryka┼äskiego Idaho: eks-policjant, by┼éy stra┼╝ak i pracownik prosektorium wspominaj─ů dawne dzieje.
- Jak to mia┼éem kiedy┼Ť przygod─Ö! ? m├│wi eks-policjant. ? Otoczyli┼Ťmy band─Ö gangster├│w, ze 20 ch┼éopa ich by┼éo. Wyci─ůgam colta i zaczynam strzela─ç. Bach, bach... Zabrak┼éo mi naboi. Wi─Öc jeb, jeb! Pistoletem ut┼éuk┼éem ze trzech. Ostro by┼éo, nie?
- Nooooo...
- A ja kiedy┼Ť gasi┼éem p┼éon─ůcy akademik ┼╝e┼äski ? wspomina by┼éy stra┼╝ak. ? Ogie┼ä, dym, po┼╝oga... Z okien skacz─ů nagie laski i ja je zacz─ů┼éem ┼éapa─ç. Za┼éapa┼éem chyba ze 30. Ostro by┼éo, nie?
- Noooo...
- A mnie kiedy┼Ť wys┼éali po trupa do murzy┼äskiego bloku ? opowiada by┼éy pracownik prosektorium. ? Wchodz─Ö, a tam le┼╝y kole┼Ť wielki jak w├│┼é. I stoi mu ku..s! Te┼╝ wielki, jak to u Murzyn├│w. Kurna, my┼Ťl─Ö, przecie┼╝ nie b─Öd─Ö ni├│s┼é zw┼éok ze stercz─ůcym ku....m. Wzi─ů┼éem sekator, ciach!...
- No, ale o co w tej historii chodzi? - dziwi─ů si─Ö policjant i stra┼╝ak. - W czym tkwi haczyk?
- Pomyliłem numer mieszkania.

Wielka kumulacja. Stoi...

Wielka kumulacja. Stoi dziennikarz pod budk─ů Lotto i robi wywiady.
Podje┼╝d┼╝a
facet trabantem, dziennikarz przyskakuje i pyta:
- Co pan zrobi┼éby z t─ů wygran─ů.
Facet my┼Ťli i m├│wi:
- No to wi─Öksze mieszkanie, poloneza...
- A reszta?
- Reszta na konto.
Podje┼╝d┼╝a facet polonezem. Dziennikarz pyta:
- A co pan by zrobiłby...
- No, to jaki┼Ť dom, mercedes...
- A reszta?
- Reszta na konto.
Podje┼╝d┼╝a facet mercolem 600 SEL. Dziennikarz ponawia pytanie...
- Taaak, no to spłaciłbym skarbowy, potem ZUS...
- A reszta?
- A reszta niech k***a czeka!

Inne

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

ÔÇť┼Ümia─ç si─Ö cz─Östo i serdecznie...

ÔÇť┼Ümia─ç si─Ö cz─Östo i serdecznie, zdoby─ç szacunek ludzi inteligentnych i sympati─Ö dzieci ÔÇô to znaczy odnie┼Ť─ç sukces.ÔÇŁ
Ralph Waldo Emerson