#it
emu
psy
syn

Rozmawia dw├│ch kumpli:...

Rozmawia dw├│ch kumpli:
- Wiesz, Staszek le┼╝y w szpitalu.
- No co┼Ť podobnego. A jeszcze wczoraj widzia┼éem go w kawiarni z wystrza┼éow─ů blondynk─ů.
- No w┼éa┼Ťnie, jego ┼╝ona te┼╝ go widzia┼éa.

S─ůsiad spotyka s─ůsiadk─Ö...

S─ůsiad spotyka s─ůsiadk─Ö w ogr├│dku przed domem.
- Jak pan, panie s─ůsiedzie to robi, ┼╝e te pa┼äskie pomidorki takie du┼╝e, ┼éadne i czerwone? - pyta s─ůsiadka.
- Bo ja mam na nie taki w┼éasny patent: wychodz─Ö wcze┼Ťnie rano do ogrodu w szlafroku, kiedy wszyscy ┼Ťpi─ů, zrzucam ten szlafrok, przechadzam si─Ö mi─Ödzy grz─ůdkami, no i te pomidorki tak si─Ö do mnie pi─Öknie rumieni─ů. To wszystko.
S─ůsiadka zrobi┼éa tak samo, przez miesi─ůc przechadza┼éa si─Ö nago po ogrodzie. Pewnego dnia spotyka si─Ö z s─ůsiadem:
- I co? Dzia┼éa m├│j patent? - pyta s─ůsiad.
- Wie pan... Pomidorki jakie by┼éy, takie s─ů... Ale og├│ry to taaaakie!

Towarzysz Stalin wizytuje...

Towarzysz Stalin wizytuje Polsk─Ö. Przelatuje nad hut─ů Katowice i zapragn─ů┼é zobaczy─ç jak si─Ö tam pracuje. "Przewodnik" zapewnia:
- Towarzyszu Stalinie, tam sami ochotnicy.
- No to l─ůdujemy na wizytacj─Ö.
Na naprędce zwołanym apelu Stalin wypytuje:
- Ile macie lat towarzyszu?
- 20
- A wy?
- 25
- A wy
- Do┼╝ywocie

Jaki jest szczyt cierpliwo┼Ťci...

Jaki jest szczyt cierpliwo┼Ťci
Rzyganie przez słomkę.

Trzech ludożerców umówiło...

Trzech ludo┼╝erc├│w um├│wi┼éo si─Ö w sobot─Ö na grila. W sobot─Ö dw├│ch ju┼╝ rozpala ogie┼ä: - Pierwszy piecze smakowite kobiece udko - Drugi przyni├│s┼é du┼╝e i muskularne m─Öskie rami─Ö z ┼éopatk─ů. W ko┼äcu nadchodzi te┼╝ trzeci kanibal, niesie urn─Ö z prochami. - Co┼Ť Ty przyni├│s┼é A gdzie mi─Ösko - pytaj─ů koledzy. - Ja mam diet─Ö, dzisiaj tylko GOR─äCY KUBEK.

Moja siostrzenica ma...

Moja siostrzenica ma same pi─ůtki!!! Tylko cholernie g┼éupio wygl─ůda gdy si─Ö u┼Ťmiechnie.

W┼éa┼Ťciciel apteki do...

W┼éa┼Ťciciel apteki do praktykanta:
- A z tej bańki nalewamy tylko wtedy, gdy recepta jest całkiem nieczytelna.

Gdybym mia┼é kiedy┼Ť mieszka─ç...

Gdybym mia┼é kiedy┼Ť mieszka─ç za granic─ů, to kupi┼ébym psa i nazwa┼é go Szczerzo┼╝erz─ůczek. A potem chodzi┼ébym z nim na konkursy psiej pi─Ökno┼Ťci, tylko po to, ┼╝eby us┼éysze─ç, jak jaki┼Ť brytol albo szwab pr├│buje to przeczyta─ç.

W urz─Ödzie:...

W urz─Ödzie:
- Czy rozpatrzyli┼Ťcie ju┼╝ moje podanie? - pyta klient.
Urz─Ödnik szuka, szuka i wreszcie m├│wi:
- Nie ma tego podania. A kiedy pan je składał?
- Rok temu.
- A to trzeba było od razu tak mówić. Już szukam w pilnych.

Dw├│ch wariat├│w k─ůpie...

Dw├│ch wariat├│w k─ůpie si─Ö nad rzek─ů nagle jeden z nich zauwa┼╝a p┼éywaj─ůce zw┼éoki:
- O rany trzeba mu zrobi─ç sztuczne oddychanie: wi─Öc wyci─ůgn─ů┼é rurk─Ö i wsadzi┼é j─ů trupowi w dup─Ö po chwili zm─Öczenia m├│wi:
- Zmęczyłem się więc teraz Ty
- Wiesz co brzydz─Ö si─Ö Tob─ů.
Po czym wyci─ůgn─ů┼é rurk─Ö i wsadzi┼é drug─ů stron─ů.