Siedz膮 dwa Yeti przy...

Siedz膮 dwa Yeti przy jaskini, pod艣piewuj膮 sobie. Nagle starszy z nich milknie.
- Wku*wiaj膮 mnie ju偶 te stare 艣piewki - m贸wi. - Znudzi艂y mi si臋. Id藕 no na d贸艂, do miasta, wybadaj czego si臋 teraz s艂ucha.
M艂odszy schodzi z g贸r. Wchodzi do muzycznego.
- Co tam macie nowego, panie ludziu? - pyta hucz膮cym basem.
Sprzedawcy a偶 p艂yty wypad艂y z r膮k na pod艂og臋. Zblad艂, g臋b臋 rozdziawi艂, oczy wyba艂uszy艂 i wycelowa艂 paluchem w stwora:
- Ye... Ye... Ye... - j膮ka艂 dr偶膮cym g艂osem. Prze艂kn膮艂 艣lin臋. - Ye... Ye...
Yeti machn膮艂 zrezygnowany 艂ap膮, odwr贸ci艂 si臋 i wyszed艂. Wr贸ci艂 w g贸ry.
- No i? - pyta starszy.
- Wci膮偶 Beatlesi...

Nie艣miertelno艣膰 jest...

Nie艣miertelno艣膰 jest bardzo 艂atwa do osi膮gni臋cia. Wystarczy nie umiera膰.

Woody Allen

- Cze艣膰!...

- Cze艣膰!
- Tak.
- Trzeba m贸wi膰 "cze艣膰", a nie "tak". W domu jeste艣?
- Cze艣膰.

Pewnego razu w pi膮tek...

Pewnego razu w pi膮tek pod wiecz贸r, do jubilera przyszed艂 starszy, oble艣ny dziadek z towarzysz膮c膮 mu, przecudnej urody, ok. dwudziestoletni膮, zgrabn膮 panienk膮. Zacz臋li ogl膮da膰 pier艣cionki. Po d艂u偶szej chwili ona wybra艂a sobie jaki艣 pi臋kny egzemplarz. Dziadek upewni艂 si臋, czy ten pier艣cionek na pewno jej si臋 spodoba艂 i m贸wi jubilerowi, 偶e go kupuje.
A jubiler na to:
- Ale ten pier艣cionek kosztuje 100 tys. z艂otych!
Na co dziadek bez wahania:
- Nie szkodzi; bior臋!
A jubiler si臋 pyta:
- Zap艂aci pan got贸wk膮, czy kart膮?
- No, wie pan - m贸wi dziadek - tak膮 kwot臋 trudno mie膰 w portfelu, wi臋c zap艂ac臋 kart膮.
Sprzedawca si臋 lekko zafrasowa艂 i m贸wi:
- Prosz臋 mnie 藕le nie zrozumie膰, ale przy takiej kwocie do zap艂aty musz臋 sprawdzi膰, czy pa艅ska karta ma pokrycie na koncie, a w pi膮tek o tej godzinie banki s膮 pozamykane. Do poniedzia艂ku nie b臋d臋 m贸g艂 zweryfikowa膰 pa艅skiej karty, wi臋c co pan proponuje?
Na co dziadek ze zrozumieniem:
- Prosz臋 pana! Nam naprawd臋 zale偶y na tym pier艣cionku, wi臋c aby nikt go nie kupi艂 prosz臋 go zdj膮膰 z wystawy i schowa膰 do sejfu wraz z moj膮 kart膮
kredytow膮. W poniedzia艂ek rano sprawdzi pan w banku jej pokrycie i zadzwoni do mnie pod numer, kt贸ry panu zostawi臋, a ja wtedy si臋 ponownie u pana zjawi臋.
No to jubiler si臋 ucieszy艂 i zrobi艂 tak, jak zaproponowa艂 klient.
W poniedzia艂ek rano po przyj艣ciu do pracy zadzwoni艂 do banku, poda艂 numer karty, a tam mu m贸wi膮:
- Panie! Ta karta nie ma pokrycia od 3 lat!!!
Sprzedawca zblad艂 i dzwoni do dziadka:
- Prosz臋 pana! Co to ma znaczy膰! W banku powiedzieli, 偶e pa艅ska karta nie ma pokrycia od 3 lat! Jak pan to wyja艣ni?
A dziadek na to z u艣miechem:
- Prosz臋 pana, ja doskonale wiem, 偶e moja karta od 3 lat nie ma pokrycia na koncie.
Ale czy pan wie, JAKI MIA艁EM WEEKEND?

Z艂apa艂 informatyk z艂ot膮...

Z艂apa艂 informatyk z艂ot膮 rybk臋 no i, jak zawsze, ma trzy 偶yczenia:
- Po pierwsze... chc臋 pokoju na ca艂ym 艣wiecie...
Biedna rybka na to:
- Przykro mi, ale to za trudne. Poprosz臋 jakie艣 inne.
- No to niech Windows si臋 nie zawiesza.
- Dobra ju偶, mo偶e by膰 pok贸j na ca艂ym 艣wiecie!

- 艁a艂! To by艂o niesamowite!...

- 艁a艂! To by艂o niesamowite!
-Oj tam... Oj tam...
- Po prostu od dzieci艅stwa wyd艂ubywa艂am j臋zykiem pestki z arbuza.

Do pracy przyjmuj膮 nowego...

Do pracy przyjmuj膮 nowego pracownika.
- Jak d艂ugo by艂 pan w poprzednim zak艂adzie?
- Trzy lata.
- Opu艣ci艂 go pan wskutek wypowiedzenia?
- Nie, za dobre sprawowanie

- Wow! Poka偶! Zaje*isty...

- Wow! Poka偶! Zaje*isty zegarek! Sk膮d masz?
- Z艂oty! Wygra艂em wy艣cig!
- Jaki wy艣cig?
- Ja, dw贸ch policjant贸w i ca艂a ochrona centrum handlowego.

TAKIE PROSTE! A JAKIE PRAKTYCZNE!!!

Ogl膮daj膮c takie reklamy zawsze my艣l臋 jak to mo偶liwe, 偶e sam na to wcze艣niej nie wpad艂em.