SPOSÓB NA KANARÓW...

SPOSÓB NA KANARÓW

Cała historia miała miejsce parę lat temu, jeszcze za studenckich czasów. Sobotnia noc. Powrót z Sopotu do domu... Oczywiście totalnie spłukani z kumplem wsiedliśmy do kolejki bez biletu. W wagonie full ludzi wracających z imprez - ogólnie wesoło. Ważnym szczegółem jest to, że w wyniku pewnego incydentu, miałem wtedy lewą rękę w gipsie. Wsiadają kanary i zaczynamy się z kumplem tłumaczyć.
- Panie, jakie bilety? My biedni studenci, ledwo na chleb starczy a co dopiero na jakiś bilet. Daruj pan.
- Studenci tak? A co studiujecie, jeżeli można wiedzieć?
- Ja zarządzanie - odpowiada kumpel
- Studiuje zarządzanie i na chleb nie ma... Jasne. A ty? - pyta patrząc na mnie
- Akademia muzyczna... Skrzypce.
Facet ryknął śmiechem, podobnie zresztą jak wszyscy siedzący w wagonie i nam odpuścił. Potem jeszcze parę razy sprawdzał mi bilety i zawsze uśmiech pojawiał się na jego twarzy. Szkoda, że już nie pracuje.

LUSTRO...

LUSTRO

Pracując w sklepie ma się do czynienia z różnymi zabawnymi zdarzeniami. W moim miejscu pracy mamy takie wysokie lustra co pare regałów, ale zwłaszcza jedno zostało ulubione przez klientów... te znajdujące się pomiędzy regałami z obuwiem. Nadmienię, że często jest owe lustro brane za przejście do następnego sklepu (nie mam pojęcia dlaczego?!). Wynika z tego pewnych zabawnych sytuacji.
Starsza pani staje przed lustrem przygląda się swojemu odbiciu, łapie się pod boki i mówi (do siebie):
- Babcia, babci nie przepuści?!
Postała chwilę, ponarzekała na ludzi i odeszła... Gdy w linii prostej trafiła na następne lustro, to popatrzyła i tylko machnęła ręką...

PYTANIE...

PYTANIE

Mój drogi Tata ma lekko przytępiony słuch. Ostatnio oglądał mecz a Mama piekła ciasto. Wykazując zainteresowanie poszłam do kuchni i zaglądając w piekarnik pytam Mamy:
- Jak tam sernik?
Na co Tata z drugiego pokoju
- 1:0

Byłam z facetem ładnych...

Byłam z facetem ładnych parę lat. Związek jak związek. Zdarzały się kłótnie jednak do nie udanych nie należał - jak mi się przynajmniej wydawało. W międzyczasie poznałam pewną dziewczynę. Czasem wyszłyśmy na spacer, jakieś piwko. W każdym bądź razie kontakt utrzymywałyśmy cały czas z mniejszym lub większym natężeniem. Mój facet o tym dobrze wiedział, z resztą zdążył ją poznać osobiście dzięki mnie. W związku zaczęły pojawiać się niezrozumiałe sprzeczki. Widywaliśmy się praktycznie codziennie, aż w końcu jednego dnia luby napisał mi, że się nie zobaczymy bo źle się czuje. Postanowiłam więc go sama odwiedzić. Jako, że mieszkamy jeszcze z rodzicami otworzyła drzwi jego mama, patrząc na mnie ze zdziwieniem i niedowierzaniem. Rozumiem, rzadko do niego przychodzę, ale żeby być aż tak zdziwioną? Zanim coś powiedziałam usłyszałam na wejściu: Przecież X nie ma. Na moje pytanie gdzie jest skoro źle się czuł dowiedziałam się jedynie, że powiedział rodzicom, że już razem nie jesteśmy, a sam pojechał z nową dziewczyną do kina. W tym momencie chwyciłam za telefon i zaczęłam do niego namiętnie dzwonić - bez odzewu. Próbowałam dodzwonić się do owej koleżanki, z którą miałam spotkać się dnia następnego, o przesunięcie spotkania na dziś bo chciałam się koniecznie komuś wyżalić - również brak odzewu. Po około 30 minutach koczowania pod jego bramą zobaczyłam w końcu jego auto. Jakim zaskoczeniem było dla mnie gdy z drzwi pasażera wyłoniła się ona, moja koleżanka. Z rozmowy - właściwie było to jedynie darcie mordy - dowiedziałam się, że spotykają się od 3 miesięcy, a jego matka dowiedziała się o "nowej dziewczynie" dwa tygodnie wcześniej. Teraz nie mam ani chłopaka, ani koleżanki. Jak to mówią. Najlepsza koleżanka, to męża kochanka... YAFUD

W toalecie dyskoteki...

W toalecie dyskoteki policjant zatrzymuje studenta w celu przeszukania. Znajduje w jego kieszeni grama, na co student mówi:
- Za każdym razem, kiedy próbuje spuścić woreczek z suszem w kiblu, on nagle pojawia się u mnie w kieszeni.
Policjant się śmieje i mówi:
- Naprawdę oczekujesz, że w to uwierzę?
- Jeśli chcesz to pokażę ci! - odparł student.
Policjant podał mu torebkę z suszem i student spłukuje ją w kiblu.
- Ok, i gdzie ona teraz jest? - pyta się policjant.
- Co? - odpowiada student.
- Narkotyki.
- Jakie narkotyki?

Dziś przez przypadek...

Dziś przez przypadek podsłuchałem dyskusję moich rodziców, na temat tego, czy jestem wystarczająco odpowiedzialny, aby zostawić mnie samego w domu na 2 dni. Po chwili rodzice stwierdzili, że w sumie jestem zbyt mało popularny żebym był w stanie zorganizować w domu grubą imprezę i na tyle nieatrakcyjny, że nie dam rady w 2 dni znaleźć żadnej laski, która chciałaby się ze mną przespać. YAFUD

INTENCJE FACETÓW...

INTENCJE FACETÓW
Koleżanka z pracy jest na etapie poszukiwania. Świeża rozwódka, zerwana ze smyczy, aczkolwiek naiwna. Od jakiegoś czasu gada na gg z jakimś facetem. Znają się realnie, ale na gg lepiej im gadanie wychodzi. Przed weekendem koleżanka zaaferowana:
- On chce się umówić ze mną na kawę. I co o tym myślisz?
Wiem że jestem okropna:
- Chce cię przelecieć.
- Oj ty już przestań z tym swoim cynizmem. On nie jest taki.
Na drugi dzień:
- Mówiłam, że nie jest taki. Pytał mnie jak się czuję, bo ostatnio byłam chora. Pytał jak Zuzia (córka), i co teraz powiesz?
- No nic - chce cię przelecieć.
Obraziła się ciężko, nie odzywała się do mnie do końca dnia. Minął weekend, przychodzę do pracy i pytam:
- Jak kawa z wielbicielem z gg?
- Zamknij się!
- Ależ co się stało? Nie zaprosiłaś go na kawę?
- Zaprosiłam. Po dwóch łykach kawy chciał mnie przelecieć.
Wróżę tanio acz skutecznie.

Lekcja ginekologii u...

Lekcja ginekologii u studentów Akademii Medycznej w Lublinie. Jest zima, w szpitalu chłodno. Jednego ze studentów poproszono o przeprowadzenie badania macicy. Przyprowadzili dziewczynę, rozebrała się. On umył ręce, włożył palce, wyjął, wstał od fotela i stoi. Długo stoi, z mądrą miną. Pozostali studenci czekają co powie i myślą: "Zaraz nam powie: stan, rozmiar i budowa...".
Profesor nagli studenta:
- No, i jak tam?
Student:
- Ciepło.

DOBRE WYCHOWANIE...

DOBRE WYCHOWANIE

W sklepie, przed stoiskiem nabiałowym, stoi dość długa kolejka.
W kolejce kilka kobiet typu "moher", pokaźnych rozmiarów młoda kobieta z wózkiem, a za nią dwóch starszych panów.
Obok wózka chodzi dziecko, które jest zainteresowane wszystkim.
Młodej mamie usta się nie zamykają...
- Magdziu! Nie ruszaj!
- Magdusiu! Mówię zostaw!
- Magdziu! Chodź tutaj! ...Powiedziałam nie ruszaj!
- Magdziu! Bo cię pan zabierze - zobaczysz!
Takie i tym podobne teksty wylewają się z ust matki bez przerwy. Starsze panie patrzą z uwielbieniem na dziewczynkę i jej wyczyny.
Po chwili do kolejki doszedł brudny menel z brodą i nosem jak truskawka, celem zakupu czegoś na kaca i przygląda się tej sytuacji.
- Magdusiu! - po raz chyba setny nawołuje matka, zbliżając się wreszcie do sprzedawczyni.
- A w d*pę! To posłucha! - odzywa się, typowym dla swojego stanu głosem, patrzący nerwowo "truskawkonosy".
- W d*pę to pan powinien dostawać za młodu! - kwituje jedna z pań.
- Żeby pani szanowna wiedziała, że dostawałem! I to nie raz. Dzięki temu wyrosło się na człowieka. Teraz wystarczy, że ktoś z flaszką raz zawoła, to idę natychmiast.

Pasażerowie czekaja na...

Pasażerowie czekaja na start samolotu ale odlot się opóznia. Czekają, czekają, po 2 godzinach widza 2 pilotów. Pierwszy idzie pomagajac sobie biała laska, drugi jest prowadzony przez psa. Piloci wchodza, samolot rusza, kołuje po pasie, do końca pasa zostaje 500 metrów, 300, 100, pasażerowie zdenerwowani zaczynaja krzyczeć i w ostatniej chwili samolot podrywa się i zaczyna lecieć. W kabinie pilotów jeden do drugiego: jak kiedyś nie krzykną to się rozwalimy...