psy
lek
emu
#it
hit
syn
fut

Trzech goroli przyjechało...

Trzech goroli przyjechało na Śląsk by sie przyjąć do pracy na kopalni, czekają na rozmowę kwalifikacyjną.
Do pokoju poproszono pierwszego : (P-Pracodawca G-Gorol)
G1-Dzień dobry
P-Dzień dobry
P-Czy robił pan kiedyś na grubie ?
G1- A co to jest ?
P-Dziękuje do widzenia my potrzebujemy doświadczonych pracowników !
Wyszedł z pokoju i mówi do kolegów :
G1-Jak się was zapytają czy robiliście na grubie to powiedzcie że tak
Do pokoju wchodzi drugi gorol :
G2-Dzień dobry !
P- Dzień dobry czy robił pan kiedyś na grubie ?
G2-Tak robiłem
P-świetnie a na wiela pan robił na pińcet na łosiemset ?
G2-A co to jest ?
P-Dziękuje do widzenia my potrzebujemy doświadczonych pracowników !
Wyszedł z pokoju i mówi do kolegi :
G2-Jak cie zapytają na wiela robiłeś to powiedz że na łosiemset !
Wchodzi ostatni gorol do pokoju :
G3 - Dzień dobry
P- Dzień dobry, robił pan kiedyś na grubie ?
G3-Tak na łosiemset robiłech !
P-doskonale ! Tu prosze Hełm z taszlampom i jutro do roboty !
Gorol bierze hełm i robi wielkie oczy O.O
P- Co pan nie wie po co panu ta lampka na Hełmie czy co ? Pan chyba nie robił na grubie !
G3- Tak robiłem ale na rano !

Wściekły upał, duchota...

Wściekły upał, duchota w zatłoczonym autobusie, a tu jakiś facet puścił bąka.
Obrzydliwy smród!
Ludzie zaczynają się burzyć:
- Co za chamstwo! Jak można w takim ścisku! Żadnego szacunku dla innych!
- KTO TO ZROBIŁ?
Nikt się oczywiście nie przyznaje.
Jeden z pasażerów deklaruje, że znajdzie winowajcę.
Wyciąga długi kawał sznurka i prosi, żeby wszyscy chwycili go prawą ręką.
Sznurek rozwija się, wędruje po autobusie zygzakami, żeby dotrzeć do wszystkich, wszyscy łapią go prawą ręką.
- No jak, wszyscy trzymają sznurek prawą ręką?
- Taaaaak!
- Ten, kto puścił bąka, też?
- Tak....

Płynie jednoręki z niewidomym...

Płynie jednoręki z niewidomym łódką. Jednoręki wiosłuje.
W pewnej chwili wypada mu wiosło na środku jeziora i wkurzony mówi do niewidomego:
- no, to żeśmy k***a dopłynęli. A niewidomy wysiadł:)

David i John każdego...

David i John każdego roku jeździli na polowanie na jelenie. Las był tak gęsty, że wynajęli helikopter, żeby ich tam zabrał. Na koniec polowania przywołali helikopter, żeby zabrał ich i sześć jeleni, które ustrzelili. Pilot helikoptera spojrzał na łup:
- Mogę wziąć tylko połowę waszej zdobyczy - powiedział - Sześć jeleni to będzie za dużo dla tego helikoptera.
- W zeszłym roku helikopter zabrał sześć jeleni - powiedział David - I to był taki sam typ helikoptera, jak pana, a pogoda była podobna.
Pilot uległ tym argumentom i wziął na pokład myśliwych i sześć jeleni. Helikopter nie mógł unieść takiego ładunku, ślizgał się po czubkach drzew przez milę i rozbił się w końcu na zboczu góry. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
- Wiesz, gdzie jesteśmy? - spytał John.
- Tak - powiedział David - jakieś sto metrów od miejsca, w którym rozbiliśmy się zeszłym razem.

Męczy mnie już ta olimpiada....

Męczy mnie już ta olimpiada. Gdybym chciał zobaczyć ludzi, którzy nie mają normalnej pracy, połowę życia spędzają na siłowni i bez przerwy paradują w dresach, pojechałbym sobie do Elbląga.

-Siema....

-Siema.
-Słyszałeś że chińscy hakerzy włamali się do komputera pentagonu?
-Heh, spoko.
-Ale słuchaj...byli bardzo zaskoczeni:D
-Dlaczego?
-Bo zobaczyli, że Polscy studenci zrobili sobie na głównym serwerze czata:)
-O lol...

- Kochany, pamiętasz...

- Kochany, pamiętasz jak rano biegałam po mieszkaniu i radośnie krzyczałam: "HURRRA, ZNALAZŁAM WRESZCIE TE j***nE KLUCZE!"?
- Tak...
- Nie wiesz, gdzie je położyłam?

W obecności malarza rozprawian...

W obecności malarza rozprawiano o współczesnej młodzieży.
- Prawdą jest - odezwał się w pewnej chwili malarz - że dzisiejsza młodzież jest rzeczywiście okropna. Ale najstraszniejsze jest to ze my do niej nie należymy.

Sobota wieczór. Dzwoni...

Sobota wieczór. Dzwoni telefon w domu hydraulika.
- Dobry wieczór. Mówi Kowalski. Pana lekarz domowy. Pan przyjdzie do mnie pilnie, bo toaleta mi się zapchała?
- Ale, Panie Doktorze! Jest sobota wieczór. Jestem w garniturze i lakierkach i zaraz na randkę wychodzę.
- Proszę Pana. Jak Pan ma problemy ze zdrowiem, to ja przychodzę o każdej porze. Dnia i nocy.
- No dobrze. Za chwilę będę.
Po piętnastu minutach hydraulik puka do mieszkania lekarza. Faktycznie ubrany w garnitur i lakierki. Lekarz prowadzi go do toalety. Pokazuje zapchaną muszlę. Hydraulik zagląda do środka. Cmoka. Wyjmuje z kieszeni jakieś tabletki. Wsypuje do muszli i mówi.
- Dobra. A teraz niech pan muszlę obserwuje przez dwa dni. Jak nie będzie poprawy - to Pan do mnie zadzwoni w poniedziałek.

Wiecie, że do nieba trafia...

Wiecie, że do nieba trafia maksymalnie 10% kobiet? Jest to odgórnie ustalone - inaczej tam też byłoby piekło.