emu
psy
syn

W staro┼╝ytnej Grecji...

W staro┼╝ytnej Grecji Sokrates by┼é szeroko znany ze swojej m─ůdro┼Ťci. Pewnego razu ten wielki filozof spotka┼é swojego znajomego, kt├│ry bieg┼é w┼éa┼Ťnie do niego by mu co┼Ť powiedzie─ç:
- Sokratesie czy ty wiesz, co w┼éa┼Ťnie us┼éysza┼éem o jednym z twoich student├│w?
- Zaczekaj chwil─Ö - przerwa┼é mu Sokrates - zanim mi to powiesz chcia┼ébym, by┼Ť przeszed┼é pewien test. Nazywa si─Ö testem "Potr├│jnego filtru"
- Potr├│jny filtr?
- Dok┼éadnie - kontynuowa┼é Sokrates - Zanim powiesz co┼Ť o moim studencie, spr├│bujmy przefiltrowa─ç to, co chcesz mi powiedzie─ç. 1-Pierwszy filtr to prawda. Czy upewni┼ée┼Ť si─Ö, ┼╝e to co s┼éysza┼ée┼Ť o moim studencie jest w 100% prawdziwe?
- No nie, w┼éa┼Ťciwie to tylko to s┼éysza┼éem...
- Dobrze, czyli w┼éa┼Ťciwie nie wiesz czy to jest prawda czy fa┼ész...Przejd┼║my do filtru drugiego, filtr dobroci. Czy to, co chcesz mi powiedzie─ç jest czym┼Ť dobrym?
- Raczej nie, w┼éa┼Ťciwie to co┼Ť przeciwnego
- Czyli chcesz mi powiedzie─ç o nim co┼Ť z┼éego, nie wiedz─ůc nawet czy to jest prawda.
M─Ö┼╝czyzna potrz─ůsn─ů┼é ramionami z zawstydzeniem a Sokrates kontynuowa┼é:
- Nadal mo┼╝esz pomy┼Ťlnie zda─ç ten test, bo mamy trzeci filtr: u┼╝yteczno┼Ťci. Czy to co chcesz mi powiedzie─ç o moim studencie jest dla mnie u┼╝yteczne?
- Nie specjalnie.
- Zatem - podsumowa┼é Sokrates - je┼╝eli chcesz mi powiedzie─ç co┼Ť, o czym nie wiesz czy jest prawdziwe, ani dobre ani te┼╝ u┼╝yteczne dla mnie... To po co mi to w og├│le m├│wi─ç?
Mężczyzna poczuł porażkę i był zawstydzony.
To jest powód, dla którego Sokrates był uważany za najwybitniejszego filozofa i darzony takim wielkim szacunkiem.
To r├│wnie┼╝ wyja┼Ťnia, dlaczego nigdy si─Ö nie dowiedzia┼é, ┼╝e Platon posuwa┼é jego ┼╝on─Ö.

Komentarze

HAHHAHAHAHAHA dobre

Zapisałem się na kurs...

Zapisa┼éem si─Ö na kurs dla detektyw├│w on-line. Wys┼éa┼éem kas─Ö i ┼Ťlad po nich zagin─ů┼é. Teraz nie wiem, czy mnie w ch*ja zrobili, czy to moja pierwsza sprawa.

Wnuczek odwiedza swego...

Wnuczek odwiedza swego 85-letniego dziadka w szpitalu.
- Jak si─Ö masz dziadku? pyta.
- Całkiem dobrze, odpowiada dziadek.
- Jak jedzenie?
- Super! Co tydzień nowy jadłospis.
- A opieka?
- Nie mo┼╝e by─ç lepiej. M├│wi─Ö ci, te siostrzyczki odgaduj─ů moje my┼Ťli!
- Jak ze spaniem? Spisz dobrze?
- Nie ma sprawy! ┼Üpi─Ö jak dziecko, 9 godzin dziennie - bez przebudzenia! O 10-tej wieczorem daj─ů mi kakao i tabletk─Ö Viagry... i tyle. ┼Üpi─Ö po tym jak suse┼é!
Wnuczek jest troch─Ö zaniepokojony tym dziadkowym o┼Ťwiadczeniem, idzie wi─Öc do dy┼╝urnej piel─Ögniarki.
- Co ja słyszę! Czy to prawda, że dajecie mojemu 85-letniemu dziadkowi Viagrę?! Codziennie?!
- No tak, prosz─Ö pana. Ka┼╝dego wieczora o 22-giej pa┼äski dziadek dostaje fili┼╝ank─Ö kakao i tabletk─Ö Viagry. Rezultat jest zaskakuj─ůcy! Dziadek ┼Ťpi dobrze i nie stacza si─Ö z ┼é├│┼╝ka.

Chodził sobie facet po...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy...

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy supermarket, w kt├│rym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawc─Ö, daj─ůc mu jeden dzie┼ä okresu pr├│bnego ┼╝eby go przetestowa─ç.
Po zamkni─Öciu wzywa szef nowego sprzedawc─Ö do biura:
- No to ile dzi┼Ť zrobi┼é pan transakcji? - pyta sprzedawc─Ö.
- Jedn─ů, szefie.
- Co? Jedn─ů?! Nasi sprzedawcy maj─ů ┼Ťrednio od sze┼Ť─çdziesi─Öciu do siedemdziesi─Öciu transakcji w ci─ůgu dnia! Co pan robi┼é przez ca┼éy dzie┼ä? A w┼éa┼Ťciwie to ile pan utargowa┼é?
- Trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy dolar├│w.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesi─ůt tysi─Öcy? Na Boga, co pan sprzeda┼é?!
- No, na pocz─ůtku sprzeda┼éem ma┼éy haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy?
- Potem przekona┼éem klienta ┼╝eby wzi─ů┼é jeszcze ┼Ťredni i du┼╝y haczyk. Nast─Öpnie przekona┼éem go, ┼╝e powinien wzi─ů─ç jeszcze ┼╝y┼ék─Ö. Sprzeda┼éem mu trzy rodzaje: cienk─ů, ┼Ťredni─ů i grub─ů. Wdali┼Ťmy si─Ö w rozmow─Ö. Spyta┼éem gdzie b─Ödzie ┼éowi─ç. Powiedzia┼é, ┼╝e na Missouri, dwadzie┼Ťcia mil na p├│┼énoc. W zwi─ůzku z tym sprzeda┼éem mu jeszcze porz─ůdn─ů wiatr├│wk─Ö, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, poniewa┼╝ tam mocno wieje. Przekona┼éem go, ┼╝e na brzegu ryby nie bior─ů, no i tak poszli┼Ťmy wybra─ç ┼é├│d┼║ motorow─ů. Spyta┼éem go jakie ma auto i wydusi┼éem z niego, ┼╝e do┼Ť─ç ma┼ée aby odwie┼║─ç ┼é├│d┼║, w zwi─ůzku z czym sprzeda┼éem mu przyczep─Ö.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

Facet łapie stopa, zatrzymuje...

Facet ┼éapie stopa, zatrzymuje si─Ö TIR z wieeelk─ů naczep─ů, facet wsiada, jad─ů... Po kilkunastu kilometrach TIR zaczyna zwalnia─ç, silnik wyje, kierowca redukuje biegi a samoch├│d traci si┼é─Ö i zatrzymuje si─Ö, kierowca wyjmuje spod siedzenia bejsbola, wyskakuje z auta i nawala dooko┼éa w plandek─Ö. Autostopowicz zrobi┼é oczy jak 5 z┼éoty, ale widzi, ┼╝e kierowca wkurzony, wi─Öc o nic nie pyta, bo jeszcze dostanie tym bejsbolem. Ruszaj─ů, jad─ů dalej, po kilkunastu kilometrach sytuacja powtarza si─Ö, zatrzymuj─ů si─Ö, kierowca ponownie si─Öga po bejsbola, ale autostopowicz nie wytrzymuje z ciekawo┼Ťci i pyta, co jest grane, a kierowca na to:
- Wiesz pan wioz─Ö 30 ton kanark├│w, samoch├│d ma ┼éadowno┼Ť─ç 20 ton, wi─Öc nie ma ch..a - po┼éowa musi lata─ç!