#it
emu
psy
syn

Wczesnym rankiem Kowalski,...

Wczesnym rankiem Kowalski, zapalony ┼╝eglarz, wybra┼é si─Ö na ┼╝agle. Na dworze by┼éo strasznie zimno, ale nie wia┼éo. Kowalski przeszed┼é kawa┼éek w stron─Ö jeziora i pomy┼Ťla┼é, ┼╝e taki dzie┼ä lepiej sp─Ödzi─ç w ┼é├│┼╝ku. Wr├│ci┼é wi─Öc do domu, rozebra┼é si─Ö i po┼éo┼╝y┼é obok ┼╝ony. Kowalska zaspanym g┼éosem pyta:
- To Ty skarbie?
- Tak, to ja - wymrucza┼é Kowalski, przytulaj─ůc si─Ö do ma┼é┼╝onki.
- Bardzo zimno? - pada kolejne pytanie.
- Zimnica taka, że i psa by nie wygonił...
- No widzisz, a ten idiota zn├│w na tej swojej ┼╝agl├│wce...

Idzie Franek przez nieznany...

Idzie Franek przez nieznany las. Nagle co┼Ť mu m├│wi:
- Zatrzymaj si─Ö!
To Franek się zatrzymał. Przed nim spadło drzewo.
Franek nie wie co si─Ö dzieje, rozgl─ůda si─Ö, ale nic. Idzie dalej.
Znowu słyszy głos:
- Zatrzymaj si─Ö!
Franek się zatrzymał a przed nim padło kolejne drzewo.
- Kim jeste┼Ť? - spyta┼é Franek.
- Twoim aniołem stróżem!
- Dlaczego ci─Ö nie widz─Ö?
- Bo jestem malutki!
Franek wystawił rękę i mówi:
- Usi─ůd┼║ mi na r─Ök─Ö!
Anio┼é usiad┼é, po czym Franek go ┼Ťcisn─ů┼é i udusi┼é m├│wi─ůc:
- Gdzie┼Ť ty, k***a, by┼é jak si─Ö ┼╝eni┼éem?!

W barze poznali się chłopak...

W barze poznali si─Ö ch┼éopak i dziewczyna. Mi┼éo sobie rozmawiaj─ů, od s┼éowa do s┼éowa - ch┼éopak zaproponowa┼é jej, ┼╝eby poszli do niego do domu. Poszli, siedz─ů, pij─ů, s┼éuchaj─ů muzyki, no i ch┼éopak proponuje ma┼éy seans w ┼é├│┼╝ku. Dziewczyna mu na to odpowiada:
- Wiesz, mo┼╝e jestem dziwna i niedzisiejsza, ale mam tak─ů zasad─Ö i nie chce jej z┼éama─ç. Mianowicie chce zosta─ç dziewic─ů, p├│ki nie spotkam m─Ö┼╝czyzny, kt├│rego naprawd─Ö pokocham. Ale musz─Ö si─Ö najpierw przekona─ç, ┼╝e naprawd─Ö go kocham i jestem dla niego stworzona. Ch┼éopak troch─Ö si─Ö rozczarowa┼é, ale nic, zachowuje twarz i po d┼╝entelme┼äsku m├│wi:
- No tak, oczywi┼Ťcie, bardzo pi─Ökna postawa. Ale w dzisiejszych czasach chyba musi ci z ni─ů by─ç bardzo trudno?
Dziewczyna odpowiada:
- Nie, mi to nawet a┼╝ tak bardzo nie przeszkadza. Ale m├│j m─ů┼╝, ten to dopiero jest wk***iony!

W rocznic─Ö ┼Ťlubu ┼╝ona...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Cios dla kobiecego ego...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

M─ů┼╝ m├│wi do ┼╝ony :...

M─ů┼╝ m├│wi do ┼╝ony :
- Mania zmieniła majty?
- tak, z lewej na praw─ů prze┼éo┼╝y┼éa.

Małżeństwo wybrało się...

Małżeństwo wybrało się na wczasy. Po drodze zatrzymali się na noc w hotelu.
Rano poprosili o rachunek za dob─Ö hotelow─ů. Ku ich zdziwieniu zobaczyli, ┼╝e rachunek opiewa na zawrotn─ů sum─Ö 3000 z┼é.
- Dlaczego tak du┼╝o? Przecie┼╝ sp─Ödzili┼Ťmy tu tylko kilka godzin! - pyta m─ů┼╝.
- To jest standardowa stawka za nocleg - odpowiada recepcjonista.
Ma┼é┼╝e┼ästwo za┼╝─ůda┼éo spotkania z dyrektorem, kt├│ry spokojnie wys┼éucha┼é za┼╝ale┼ä i stwierdzi┼é:
- Prosz─Ö pa┼ästwa, prowadzimy luksusowy hotel, jest on wyposa┼╝ony w kilka basen├│w, wielk─ů sal─Ö konferencyjn─ů, saun─Ö i solarium. Wszystko to by┼éo do pa┼ästwa dyspozycji.
- Ale my z tego nie skorzystali┼Ťmy!
- Ale mogli państwo! I za to trzeba zapłacić.
M─Ö┼╝czyzna wyci─ůga wreszcie z portfela 300 z┼éotych i wr─Öcza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300 zł.
- Zgadza si─Ö.
- Obci─ů┼╝y┼éem pa┼ästwa rachunkiem opiewaj─ůcym na 3000 z┼é.
- Pozosta┼ée 2700 z┼é to rachunek dla pana za przespanie si─Ö z moj─ů ┼╝on─ů - m├│wi m─Ö┼╝czyzna.
- Ale ja nie spa┼éem z pana ┼╝on─ů! - krzyczy dyrektor.
- Cóż, była do pana dyspozycji.

-Choroba nerwowa pani...

-Choroba nerwowa pani m─Ö┼╝a nie jest gro┼║na. Sto lat mo┼╝e z ni─ů ┼╝y─ç.
- A ja?- pyta ┼╝ona.

Rozmawiaj─ů dwie s─ůsiadki....

Rozmawiaj─ů dwie s─ůsiadki.
- M├│j m─ů┼╝ to jest s┼éo┼äce...
- Co ty opowiadasz? Po tylu latach małżeństwa?
- Ano, tak. Jak zajdzie wieczorem do knajpy, to dopiero rano z niej
wychodzi.

Autobus z wycieczk─ů zbli┼╝a...

Autobus z wycieczk─ů zbli┼╝a si─Ö do granicy.
ÔÇô Piwo! Siku! ÔÇô po raz kt├│ry┼Ť z rz─Ödu rozweseleni pasa┼╝erowie zmuszaj─ů kierowc─Ö do zatrzymania.
Po d┼éu┼╝szej chwili, gdy ju┼╝ z powrotem zaj─Öli miejsca w autokarze, kierowca pyta g┼éo┼Ťno:
ÔÇô Czy kogo┼Ť wam nie brakuje?
Cisza. Po przekroczeniu granicy do kierowcy podchodzi m─Ö┼╝czyzna i lekko be┼ékocz─ůc m├│wi:
ÔÇô Nie ma mojej ┼╝ony...
ÔÇô No przecie┼╝ ÔÇô w┼Ťcieka si─Ö kierowca ÔÇô przed odjazdem pyta┼éem, czy kogo┼Ť wam nie brakuje!
Na to facet:
ÔÇô Ale mnie jej nie brakuje, tylko m├│wi─Ö, ┼╝e jej nie ma...