Wczoraj ostro pokłóciłem się z żoną... - zwierza się Adam koledze. - I do kogo należało ostatnie słowo? - Jak zwykle do mnie. - Co jej powiedziałeś? - Powiedziałem stanowczo: „No dobrze, kup sobie tę kieckę...”
Rozmowa telefoniczna: - Kochanie, co wolisz - banany czy truskawki? - Na bazarze jesteś, skarbie? - Nie, w aptece.
- Czy to prawda, że żona cię opuściła? - Ależ skąd! Zawsze kończy się na obietnicach...
- Jak oduczyłaś swojego męża wracania nad ranem? - Normalnie. Gdy słyszałam zgrzyt klucza w zamku, wołałam: „To ty, Jasiu?” - A on? - A on Heniek…