BAD ROMANCE METALOWO...

Gratuluj臋 talentu i zdrowo powalonej rodzinki. Leo Moracchioli w ca艂o艣ci sam wykonuje ca艂膮 muzyk臋 i p贸藕niejsze przygotowanie teledysku.

JEDEN G艁UPI POMYS艁 I NIESZCZ臉艢CIE GOTOWE...

Gdy kwitnie topola osika, ziemia w pobli偶u jest us艂ana mi臋kkim puchem. Postanowi艂em sprawdzi膰 jak pali si臋 taki puch i... Zobaczcie zreszt膮 sami!

Dziewczyno! Chcesz lepiej...

Dziewczyno! Chcesz lepiej pozna膰 swego faceta? Dorysuj drugi pasek na te艣cie ci膮偶owym.

Przychodzi facet do swojego...

Przychodzi facet do swojego kumpla, patrzy, a tam u niego na podw贸rku nowy kompleks sportowy, wielki kort tenisowy z trybunami na kilka tysi臋cy ludzi. Podchodzi bli偶ej, a tam na korcie Agassi z Samprasem sobie rozgrywaj膮 mecz. Idzie do kumpla i pyta:
- Sk膮d ty mia艂e艣 tyle kasy 偶eby zafundowa膰 sobie to wszystko?
- A wiesz, mam z艂ota rybk臋 kt贸ra spe艂nia ka偶demu 偶yczenie.
- Po偶ycz mi ja! Jutro ci oddam!
- Dobra, tylko uwa偶aj, ona jest troch臋 przyg艂ucha, musisz do niej wyra藕nie m贸wi膰.
Po偶yczy艂 rybk臋 i szcz臋艣liwy wraca do domu. Postawi艂 ja na stole i g艂o艣no, wyra藕nie i powoli m贸wi do niej:
- Z艂ota rybko! Chce mie膰 g贸r臋 z艂ota.
Rybka na to:
- O.K. Id藕 spa膰 a rano 偶yczenie b臋dzie spe艂nione.
Wstaje na drugi dzie艅 a jego dom przygnieciony przez g贸r臋 b艂ota. Chwyci艂 rybk臋, leci do kumpla i m贸wi:
- Cos ty mi dal! Chcia艂em od niej g贸r臋 z艂ota a ona mi dala g贸r臋 b艂ota!
Kumpel na to:
- M贸wi艂em ci, ze jest troch臋 g艂ucha. Co to my艣la艂e艣, ze ja chcia艂em mie膰 wielki tenis???

Wielki, ogromny, wielopi臋trowy...

Wielki, ogromny, wielopi臋trowy supermarket, w kt贸rym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawc臋, daj膮c mu jeden dzie艅 okresu pr贸bnego 偶eby go przetestowa膰.
Po zamkni臋ciu wzywa szef nowego sprzedawc臋 do biura:
- No to ile dzi艣 zrobi艂 pan transakcji? - pyta sprzedawc臋.
- Jedn膮, szefie.
- Co? Jedn膮?! Nasi sprzedawcy maj膮 艣rednio od sze艣膰dziesi臋ciu do siedemdziesi臋ciu transakcji w ci膮gu dnia! Co pan robi艂 przez ca艂y dzie艅? A w艂a艣ciwie to ile pan utargowa艂?
- Trzysta osiemdziesi膮t tysi臋cy dolar贸w.
Szefa zatka艂o.
- Trzy... sta osiem... dziesi膮t tysi臋cy? Na Boga, co pan sprzeda艂?!
- No, na pocz膮tku sprzeda艂em ma艂y haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesi膮t tysi臋cy?
- Potem przekona艂em klienta 偶eby wzi膮艂 jeszcze 艣redni i du偶y haczyk. Nast臋pnie przekona艂em go, 偶e powinien wzi膮膰 jeszcze 偶y艂k臋. Sprzeda艂em mu trzy rodzaje: cienk膮, 艣redni膮 i grub膮. Wdali艣my si臋 w rozmow臋. Spyta艂em gdzie b臋dzie 艂owi膰. Powiedzia艂, 偶e na Missouri, dwadzie艣cia mil na p贸艂noc. W zwi膮zku z tym sprzeda艂em mu jeszcze porz膮dn膮 wiatr贸wk臋, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, poniewa偶 tam mocno wieje. Przekona艂em go, 偶e na brzegu ryby nie bior膮, no i tak poszli艣my wybra膰 艂贸d藕 motorow膮. Spyta艂em go jakie ma auto i wydusi艂em z niego, 偶e do艣膰 ma艂e aby odwie藕膰 艂贸d藕, w zwi膮zku z czym sprzeda艂em mu przyczep臋.
- I wszystko to sprzeda艂 pan cz艂owiekowi, kt贸ry przyszed艂 sobie kupi膰 jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszed艂 z zamiarem kupienia podpasek dla swojej 偶ony. Zaproponowa艂em mu, 偶e skoro w weekend nici z seksu to mo偶e pojecha艂by przynajmniej na ryby...

Para odpoczywa w 艂贸偶ku...

Para odpoczywa w 艂贸偶ku po kilkugodzinnych zabawach... On:
- Wiesz... Tak mi dobrze! Chcia艂bym, 偶eby tak by艂o zawsze.
- I ja te偶...
- Wiesz, wydaje mi si臋, 偶e powinni艣my si臋 zastanowi膰 nad zacie艣nieniem naszej znajomo艣ci...
- M贸wisz powa偶nie, kochany?
Kr贸tka przerwa. On:
- No... Chod藕, zrobimy sobie wsp贸lne zdj臋cie na nasz膮-klas臋...

W trakcie procesu...

W trakcie procesu
- Jest pan oskar偶ony o to ,偶e uderzy艂 pan poszkodowanego trzy razy w twarz . Oskar偶ony chce pan co艣 doda膰
- Nie dzi臋kuje Wysoki S膮dzie my艣l臋 , 偶e mu to wystarczy

呕y艂 sobie pewien ch艂opiec...

呕y艂 sobie pewien ch艂opiec kt贸ry bardzo lubi艂 czyta膰 ksi膮偶ki. Pewnego dnia zorientowa艂 si臋 偶e przeczyta艂 ju偶 wszystkie ksi膮偶ki z pobliskiej biblioteki. Spyta艂 bibliotekarza:
-Czy mo偶e jest tutaj jaka艣 ksi膮偶ka kt贸rej nie przeczyta艂em.
-Jest..
Bibliotekarz wyj膮艂 spod lady ksi膮偶k臋 i wr臋czy艂 go ch艂opcu. Zatytu艂owana by艂a "艢mier膰". Powiedzia艂 偶e nie jest do wypo偶yczenia ale do sprzedania bo nie chce mie膰 z ni膮 wi臋cej nic wsp贸lnego. Sprzeda艂 j膮 ch艂opcu po obni偶ce za 50 z艂. Ostrzeg艂 jednak 偶eby nigdy nie spogl膮da艂 na odwrotn膮 ok艂adk臋 ksi膮偶ki. Ch艂opiec podzi臋kowa艂 i poszed艂 do domu. Od razu zacz膮艂 czyta膰. Nast臋pnego dnia ciekawo艣膰 ch艂opca by艂a tak wielka 偶e nie m贸g艂 si臋 powstrzyma膰 i spojrza艂 na odwr贸t ksi膮偶ki. Natychmiast upu艣ci艂 j膮 na ziemie z wielkim krzykiem. Widnia艂a tam cena ksi膮偶ki "19.99 z艂"