#it
emu
psy
syn

Filmy, aktorzy

- Nie chciałbym się nadziać...

- Nie chcia┼ébym si─Ö nadzia─ç na Mosze Rabinowicza. Rok temu widzia┼éem go w Odessie i poprosi┼éem go, ┼╝eby po┼╝yczy┼é mi dwie┼Ťcie rubli.
- Odmówił?
- Gorzej, pożyczył...

Stasiu wyjeżdżał pierwszy...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Kowalski zagaduje starego...

Kowalski zagaduje starego w─Ödkarza:
- I co, bior─ů?
- Bior─ů panie, bior─ů... Dzisiaj wszyscy bior─ů, tylko nikt nie chce si─Ö da─ç z┼éapa─ç...

Jest budowa i pewien...

Jest budowa i pewien robotnik biega z pusta taczka w te i spowrotem, nagle jakis przechodzien go pyta:
-Panie po co pan tak biegasz z ta pusta taczka, w te i we w te
-Panie, jest taki zapie**ol ze nie ma czasu ladowac

- B─ůd┼║ ┼éaskaw - pocz─Östuj...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy...

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy supermarket, w kt├│rym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawc─Ö, daj─ůc mu jeden dzie┼ä okresu pr├│bnego ┼╝eby go przetestowa─ç.
Po zamkni─Öciu wzywa szef nowego sprzedawc─Ö do biura:
- No to ile dzi┼Ť zrobi┼é pan transakcji? - pyta sprzedawc─Ö.
- Jedn─ů, szefie.
- Co? Jedn─ů?! Nasi sprzedawcy maj─ů ┼Ťrednio od sze┼Ť─çdziesi─Öciu do siedemdziesi─Öciu transakcji w ci─ůgu dnia! Co pan robi┼é przez ca┼éy dzie┼ä? A w┼éa┼Ťciwie to ile pan utargowa┼é?
- Trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy dolar├│w.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesi─ůt tysi─Öcy? Na Boga, co pan sprzeda┼é?!
- No, na pocz─ůtku sprzeda┼éem ma┼éy haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy?
- Potem przekona┼éem klienta ┼╝eby wzi─ů┼é jeszcze ┼Ťredni i du┼╝y haczyk. Nast─Öpnie przekona┼éem go, ┼╝e powinien wzi─ů─ç jeszcze ┼╝y┼ék─Ö. Sprzeda┼éem mu trzy rodzaje: cienk─ů, ┼Ťredni─ů i grub─ů. Wdali┼Ťmy si─Ö w rozmow─Ö. Spyta┼éem gdzie b─Ödzie ┼éowi─ç. Powiedzia┼é, ┼╝e na Missouri, dwadzie┼Ťcia mil na p├│┼énoc. W zwi─ůzku z tym sprzeda┼éem mu jeszcze porz─ůdn─ů wiatr├│wk─Ö, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, poniewa┼╝ tam mocno wieje. Przekona┼éem go, ┼╝e na brzegu ryby nie bior─ů, no i tak poszli┼Ťmy wybra─ç ┼é├│d┼║ motorow─ů. Spyta┼éem go jakie ma auto i wydusi┼éem z niego, ┼╝e do┼Ť─ç ma┼ée aby odwie┼║─ç ┼é├│d┼║, w zwi─ůzku z czym sprzeda┼éem mu przyczep─Ö.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

Polak je sobie spokojnie...

Polak je sobie spokojnie ┼Ťniadanie. Przysiada si─Ö do niego ┼╝uj─ůcy gum─Ö Amerykanin.
- To wy w Polsce jecie cały chleb? - pyta Amerykanin.
- No tak.
- Bo my w USA jemy tylko ┼Ťrodek. Skorki odkrajamy, zbieramy do
specjalnych pojemnik├│w, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na
croissanty i sprzedajemy do Polski - stwierdza pogardliwie Amerykanin, ┼╝uj─ůc swoja gum─Ö. Polak nic.
- A marmolad─Ö jecie? - pyta dalej Amerykanin.
- No, tak.
- Bo my w USA jemy tylko swie┼╝e owoce. Sk├│rki, pestki i tak dalej
zbieramy do specjalnych pojemnik├│w, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na d┼╝em i sprzedajemy do Polski - m├│wi i dalej ┼╝uje gum─Ö.
- A seks w USA uprawiacie? - pyta Polak.
- No oczywi┼Ťcie.
- A z prezerwatywami co robicie?
- Wyrzucamy.
- Bo my w Polsce to swoje zbieramy do specjalnych pojemnik├│w, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na gum─Ö do ┼╝ucia i sprzedajemy do USA.