Taniec gazeli

Przychodzi 偶贸艂w do sklepu...

Przychodzi 偶贸艂w do sklepu i m贸wi:
- Poprosz臋 wiadro wody.
Sprzedawca podaje mu wiadro.
呕贸艂w : - Ile p艂ac臋 ?
- Nic, we藕 sobie.
Nastepnego dnia zn贸w przychodzi po wiadro wody, trzeciego dnia sprzedawca nie wytrzyma艂 i pyta:
- Dlaczego codziennie przychodzisz po wiadro wody ?
- My tu gadu gadu a mi si臋 cha艂upa pali...

Pierwsza kaczka m贸wi...

Pierwsza kaczka m贸wi do drugiej:
- Kwa kwa.
A druga na to:
- W艂a艣nie mia艂am to powiedzie膰.

Dw贸ch przemytnik贸w stwierdzi艂o...

Dw贸ch przemytnik贸w stwierdzi艂o,偶e przemycali ju偶 wszystko,ale nigdy nie by艂o to jakie艣 zwierze.Stwierdzili,偶e tym razem tak zrobi膮.Poszli do lasu,z艂apali wiewi贸rk臋,jeden wsadzi艂 j膮 w spodnie i poszli na granice.zosta艂o im 5 minut do ko艅ca odprawy,nagle ten co mia艂 wiewi贸rk臋 w spodniach,艣ci膮ga z siebie wszystko,zwierze wypada ze spodni i ucieka.Stra偶nicy widz膮c co si臋 dzieje 艂api膮 gagatk贸w.
-stary co艣 ty narobi艂,zosta艂o nam 5 minut do odprawy,a teraz p贸jdziemy siedzie膰-m贸wi jeden
-s艂uchaj jak robi艂a sobie dziuple z mojej dupy to to wytrzyma艂em,jak potraktowa艂a moje klejnoty jak orzechy,te偶 wytrzyma艂em,ale jak zacze艂a zaci膮ga膰 orzeszki do dziupli,tego ju偶 nie da艂em rady

Z艂odziej w艂ama艂 si臋 do...

Z艂odziej w艂ama艂 si臋 do cudzego mieszkania i szpera w poszukiwaniu 艂upu. W pewnym momencie odzywa si臋 g艂os:
- Jezus ci臋 widzi...
Z艂odziej zblad艂 cho膰 w panuj膮cych ciemno艣ciach i tak niewiele by艂o wida膰. Co jest - pomy艣la艂 - dom mia艂 by膰 pusty do ko艅ca tygodnia...
- Jezus ci臋 widzi... - g艂os odzywa si臋 znowu.
Pe艂en obaw z艂odziej skierowa艂 艣wiat艂o latarki w stron臋 sk膮d dolatywa艂 g艂os i odetchn膮艂 z ulg膮. W klatce na dr膮偶ku hu艣ta艂a si臋 papuga...
- Cze艣膰 - odezwa艂a si臋 papuga - mam na imi臋 Maria...
- Maria? He, he - za艣mia艂 si臋 z艂odziej- Maria to bardzo g艂upie imi臋 szczeg贸lnie jak dla ptaka.
- Mo偶e i tak ale jeszcze g艂upsze jest Jezus dla dobermana...

- Wiesz, jestem zaproszony...

- Wiesz, jestem zaproszony na wesele - m贸wi kr贸lik do swojego znajomego kr贸lika.
- Jako go艣膰, czy jako pasztet?

Na polanie siedzi zaj膮c...

Na polanie siedzi zaj膮c i ostrzy n贸偶.
Przechodzi borsuk i pyta:
- Na kogo ostrzysz n贸偶, zaj膮czku?
- Na nied藕wiedzia.
Przechodzi lis:
- Na kogo ten n贸偶?
- Na nied藕wiedzia.
Przechodzi nied藕wied藕.
- Co robisz zaj膮czku?
- a Nic...nic...tak sobie siedz臋, no偶yk ostrz臋 i takie tam pierdo艂y opowiadam....