W nieskończonych sejmowych korytarzach odkryto dzikiego 12-letniego chłopca wychowywanego przez posłów. Mowa bełkotliwa, zasób słów ograniczony, percepcja wąska, odżywia się tylko w bufecie, a na dźwięk słów ''Otwieram posiedzenie'' zapada w letarg.
- Panie doktorze, ząb mnie bardzo boli.
- Wyrywamy.
- A nie da się tego jakoś wyleczyć?
- Trudno powiedzieć, w mordzie ciemno, mało widać. Wyrwiemy, zobaczymy, co się da zrobić.