Odkurzałem mieszkanie i przypadkowo potknąłem się o kabel od odkurzacza i pupą upadłem na rurę, która gwałtownie weszła mi prosto w odbyt.
Byłem bardzo zawstydzony i spędziłem trzydzieści minut w szpitalnej poczekalni desperacko próbując wytłumaczyć ludziom, że bzykałem się tym odkurzaczem i to moja żona robi porządku w domu.
Nie dość, że z 22 zaplanowanych odbyła się tylko jedna manifestacja to jeszcze takie podsumowanie. Relacja dziennikarza RMF FM z Poznania:
-..." a na Placu (Zapomniałemjakim) po ekologach zostały tylko śmieci"