Siedziałem w pociągu żując gumę, gdy naprzeciwko mnie usiadła staruszka.
Po kilku minutach rzekła do mnie "nie ma po co do mnie gadać, synku, jestem głucha jak pień".
Odkurzałem mieszkanie i przypadkowo potknąłem się o kabel od odkurzacza i pupą upadłem na rurę, która gwałtownie weszła mi prosto w odbyt.
Byłem bardzo zawstydzony i spędziłem trzydzieści minut w szpitalnej poczekalni desperacko próbując wytłumaczyć ludziom, że bzykałem się tym odkurzaczem i to moja żona robi porządku w domu.
Rząd planuje zalegalizować prostytucję. Tę "przydrogową". Jeden warunek: każda kure*ka ma obowiązek dbać również o asfalt na odcinku drogi, na którym stoi.