Z gabinetu dyrektora wynoszą kanapę. Sekretarka ze łzami w oczach: - Jak to? Jestem zwolniona?
- Mój dziad z gołymi rękami na faszystów chodził! - Wczoraj mówiłeś, że na niedźwiedzie... - Ba, żebyś ty te niedźwiedzie widział! Faszyści normalnie!
- Czemu się gapisz na to krzesło? - Lekarz mi kazał. - Co konkretnie powiedział? - Mam czasem dać odpocząć oczom.