W sumie chodzi tylko o więcej wyobraźni... No dobra, trochę więcej niż więcej...
Do jednego z więźniów zagląda zatroskany dyrektor. - Martwi mnie, że nie ma pan żadnych odwiedzin. Nie ma pan krewnych albo przyjaciół? - Mam, ale dobry pan Bóg wysłuchał moich modlitw... i wszyscy są już tu ze mną.