- Ale nasz Jacuś ładniutki - mówi mąż. Chyba się wdał we mnie! - Hmmm... - mruczy żona. - Niewykluczone...
- Jola, dokąd tak pędzisz? - Dzwonił Adrian i powiedział, że chętnie pogra w bilard. Powiedział, że ma kija i dwie bile, a ja mam tylko przynieść swoje łuzy.