#it
emu
psy
syn

Baba w czwartym miesi─ůcu...

Baba w czwartym miesi─ůcu ci─ů┼╝y urodzi┼éa dziecko z sam─ů g┼éow─ů.
Dziecko od razu po porodzie umiało mówić, więc rzekł do mamy:
- Mamusiu daj mi r─ůczki
- Spytaj Boga mo┼╝e Ci dopomo┼╝e.
B├│g wys┼éucha┼é pro┼Ťby i da┼é mu r─ůczki na skroniach.
Po chwili dziecko m├│wi do mamy:
- Mamusiu daj mi n├│┼╝ki
- Spytaj Boga mo┼╝e Ci dopomo┼╝e.
B├│g zn├│w wys┼éucha┼é pro┼Ťby i da┼é bobasowi n├│┼╝ki na policzkach.
Nadszedł wieczór malec mówi do mamy:
- Mamusiu id─Ö si─Ö k─ůpa─ç.
Jak powiedział tak zrobił.
W tym czasie przyszed┼é m─ů┼╝ z pracy i pierwsze co zrobi┼é to poszed┼é do ┼éazienki by umy─ç r─Öce.
Chwile p├│┼║niej wybiega zdyszany m─ů┼╝ z ┼éazienki i m├│wi do ┼╝ony:
- Kochanie gdyby┼Ť ty tylko widzia┼éa jakiego robala w wannie zabi┼éem!

┼╗ona si─Ö pyta m─Ö┼╝a:...

┼╗ona si─Ö pyta m─Ö┼╝a:
- Kochanie, smakuje Ci obiad, kt├│ry dzi┼Ť ugotowa┼éam?
- Dlaczego Ty zawsze d─ů┼╝ysz do k┼é├│tni?!

Mamy prawo do szcz─Ö┼Ťcia,...

Mamy prawo do szcz─Ö┼Ťcia, ale nie mamy szcz─Ö┼Ťcia do prawa.

Pewna para w ┼Ťrednim...

Pewna para w ┼Ťrednim wieku z p├│┼énocnej cz─Ö┼Ťci USA zat─Öskni┼éa w ┼Ťrodku mro┼║nej zimy do ciep┼éa i zdecydowa┼éa si─Ö pojecha─ç na d├│┼é, na Floryd─Ö, i zamieszka─ç w hotelu, w kt├│rym sp─Ödzi┼éa noc po┼Ťlubn─ů 20 lat wcze┼Ťniej. M─ů┼╝ mia┼é d┼éu┼╝szy urlop, pojecha┼é wi─Öc o dzie┼ä wcze┼Ťniej. Po zameldowaniu si─Ö w recepcji odkry┼é, ┼╝e w pokoju jest komputer i postanowi┼é wys┼éa─ç maila do ┼╝ony. Niestety omyli┼é si─Ö o jedn─ů liter─Ö. Mail znalaz┼é si─Ö w ten spos├│b w Houston u wdowy po pastorze, kt├│ra wr├│ci┼éa w┼éa┼Ťnie do domu z pogrzebu m─Ö┼╝a i chcia┼éa sprawdzi─ç, czy na poczcie elektronicznej s─ů jakie┼Ť kondolencje od rodziny i przyjaci├│┼é. Jej syn znalaz┼é j─ů zemdlon─ů przed komputerem i przeczyta┼é na ekranie:
Do: Moja ukochana ┼╝ona
Temat: Jestem ju┼╝ na miejscu.
Wiem, ┼╝e jeste┼Ť zdziwiona otrzymaniem wiadomo┼Ťci ode mnie. Teraz maj─ů tu komputery i wolno wys┼éa─ç maile do najbli┼╝szych. W┼éa┼Ťnie zameldowa┼éem si─Ö. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Ciesz─Ö si─Ö na spotkanie. Mam nadziej─Ö, ┼╝e twoja podr├│┼╝ b─Ödzie r├│wnie bezproblemowa, jak moja. PS: Tu na dole jest naprawd─Ö gor─ůco".

- Chcia┼éabym co┼Ť praktycznego...

- Chcia┼éabym co┼Ť praktycznego do pokoju dziennego - m├│wi kobieta w sklepie z dywanami.
- A ile Pani ma dzieci?
- Sze┼Ťcioro.
- To najpraktyczniejszy byłby asfalt...

Dziewczyna rozmawia z...

Dziewczyna rozmawia z chłopakiem.

Dz: Kocham Ci─Ö
Chł: Ja bardziej.
Dz: Jutro będę miała operację na serce.
Chł: Wiem.

Po operacji dziewczyna budzi się a przy jej łóżku siedzi tylko tata.

Dz: Gdzie on jest?!
Tata: Nie wiesz kto by┼é dawc─ů serca?

Dziewczyna rozpłakała się

Tata: Żartuję, poszedł do kibla.

Pow├│d┼║ w prowincjonalnym...

Pow├│d┼║ w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludno┼Ťci. Wojsko puka do kaplicy:
- Prosz─Ö ksi─Ödza, niech ksi─ůdz ucieka! Ksi─ůdz si─Ö utopi!
- Nigdzie nie id─Ö, wierz─Ö w Opatrzno┼Ť─ç Bosk─ů.
Po trzech godzinach ksi─ůdz siedzi na ostatnim pi─Ötrze parafii. Podp┼éywaj─ů motor├│wk─ů:
- Prosz─Ö ksi─Ödza, niech ksi─ůdz ucieka! Ksi─ůdz si─Ö utopi!
- Nigdzie nie id─Ö, wierz─Ö w Opatrzno┼Ť─ç Boska.
Min─Ö┼éy kolejne godziny, ksi─ůdz na szczycie dzwonnicy. Podp┼éywaj─ů znowu.
- Prosz─Ö ksi─Ödza, niech ksi─ůdz ucieka! Ksi─ůdz si─Ö utopi!
- Nigdzie nie id─Ö, wierz─Ö w Opatrzno┼Ť─ç Boska.
Pi─Ötna┼Ťcie minut i ksi─ůdz ju┼╝ z wyrzutami u Pana Boga.
- Panie Bo┼╝e, no jak tak mo┼╝na? Swojego wiernego s┼éug─Ö zawie┼Ť─ç? A tak wierzy┼éem w Opatrzno┼Ť─ç...
- Kretyn!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!!

Mały Pakistańczyk mówi...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Taka scenka: babcia w...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Facet u kochanki (m─ů┼╝...

Facet u kochanki (m─ů┼╝ na delegacji), a tu nagle klucz w zamku grzebie...
Babka niewiele my┼Ťl─ůc m├│wi mu:
- Sta┼ä na ┼Ťrodku, tak jak jeste┼Ť go┼éy, a ja powiem staremu, ┼╝e taka statu─Ö kupi┼éam.
M─ů┼╝ wchodzi, rozgl─ůda si─Ö, zauwa┼╝a:
- A to co?
- No... kupi┼éam taka statu─Ö, znajomi te┼╝ maj─ů, taka teraz moda...
M─ů┼╝ machn─ů┼é r─Ök─ů i poszed┼é spa─ç. ┼╗ona te┼╝. W ┼Ťrodku nocy m─ů┼╝ wstaje, idzie do kuchni, wyci─ůga chleb, smaruje mase┼ékiem, k┼éadzie szyneczk─Ö, serek, og├│reczka... podchodzi do statuy i wr─Öcz ze s┼éowami:
- Masz, ja tak trzy dni stałem, żeby choć k***a nakarmiła...