... By艂e艣 grzeczny? Nie...

... By艂e艣 grzeczny? Nie krad艂e艣? - pyta si臋 艣wi臋ty miko艂aj.
- Nic nie krad艂em, by艂em grzeczny - odpowiada dziecko.
To si臋 naucz bo ja ci wiecznie prezent贸w nie b臋d臋 przynosi艂!

Dziennikarz pyta Kenijczyka:...

Dziennikarz pyta Kenijczyka:
- Jakie niebezpieczne zwierz臋ta u was 偶yj膮?
- S膮 lwy, leopardy, hieny, krokodyle, wiele gatunk贸w jadowitych w臋偶y.
- To czego si臋 najbardziej boicie?
- Rosyjskich turyst贸w.

Ukrad艂 z艂odziej kaczk臋...

Ukrad艂 z艂odziej kaczk臋 i mu si臋 to upiek艂o.

Czterosilnikowy samolot...

Czterosilnikowy samolot leci do Gda艅ska, a偶 tu nagle zepsu艂 si臋 jeden silnik, odzywa si臋 pilot statku powietrznego:
- Prosz臋 pa艅stwa w naszym czterosilnikowym samolocie jeden si臋 zepsu艂, ale prosz臋 si臋 o nic nie martwi膰 i zachowa膰 spok贸j, gdy偶 nic si臋 nie dzieje z艂ego, jedynie nasz przylot b臋dzie op贸藕niony o godzin臋.
Lec膮 dalej, za chwil臋 2 silnik si臋 spali艂, na to wybrzmiewa g艂os pilota z g艂o艣nik贸w:
- Prosz臋 pa艅stwa w naszym czterosilnikowym samolocie drugi silnik zgas艂, ale prosz臋 by膰 spokojnym, dotrzemy do Gda艅ska 2 godziny p贸藕niej.
Lec膮 dalej.
Za jaki艣 czas 3 silnik wysiad艂, odzywa si臋 g艂os pilota:
- Prosz臋 pa艅stwa w naszym czterosilnikowym samolocie sp艂on膮艂 trzeci silnik, ale wszystko jest pod kontrol膮, b臋dziemy mieli op贸藕nienie trzy godziny.
Na to odzywa si臋 pijany jegomo艣膰:
- zaraz kurde czwarty wysi膮dzie i b臋dziemy tak lata膰 i lata膰.

Biurowiec wielkiej firmy,...

Biurowiec wielkiej firmy, 101 pi臋tro, trwa prezentacja dla zarz膮du. Nagle jaki艣 facet wchodzi przez okno, przechodzi po suficie, zawisa nad sto艂em konferencyjnym, wyci膮ga butelk臋 w贸dki, wypija, zak膮sza kawa艂kiem tortu i wychodzi, sk膮d przyszed艂. Pierwszy z szoku wychodzi prezes i pyta:
- Widzia艂 to kto, w贸dk臋 tortem zak膮sza膰?!

鈥 Marynarze p艂ywaj膮 po...

鈥 Marynarze p艂ywaj膮 po wodach, a cz臋sto te偶 po oceanach.

Rozmawiaj膮 dwaj starsi...

Rozmawiaj膮 dwaj starsi panowie z brzuszkami:
- Podobno codziennie intensywnie uprawiasz gimnastyk臋?
- To prawda.
- A mo偶esz ju偶 dotkn膮膰 swoj膮 praw膮 r臋k膮 lew膮 nog臋?
- Jeszcze nie, ale ju偶 zaczynam j膮 widzie膰...

Stara babina na wsi mia艂a...

Stara babina na wsi mia艂a jedn膮 krow臋. No, pomy艣la艂a, najwy偶szy czas, 偶eby krowa mia艂a cielaka! Wi臋c zam贸wi艂a inseminatora (czyli kogo艣 do sztucznego zap艂odnienia).
Przyszed艂 inseminator, obejrza艂 sobie krow臋 i powiedzia艂 do babci:
- Prosz臋 przynie艣膰 mi miednic臋, dzbanek z ciep艂膮 wod膮, myd艂o i r臋cznik.
Babina przynios艂a wszystko.
Nagle inseminator patrzy, a babina idzie z wieszakiem.
- Po co babciu niesiesz ten wieszak?!
- 呕eby mia艂 se pan gdzie spodnie powiesi膰!

Przychodzi Buzek do Kwa艣niewsk...

Przychodzi Buzek do Kwa艣niewskiego. Siadaj膮 przy stole. Prezydent patrzy na niego ... - marne to, oczka podkr膮偶one, r膮czki mu chodz膮. Kwachu pyta:
- Panie premierze, wygl膮da pan nie najlepiej, co si臋 sta艂o?
Buzek na to m贸wi:
- Kurcze Olek dajmy spok贸j tym konwenansom. Powiedz mi, do cholery, jak ty to robisz?! Otaczasz si臋 samymi fachowcami, ekspertami pod ka偶dym wzgl臋dem, masz kogo do telewizji pos艂a膰 do ka偶dego programu, twoja kancelaria pe艂na jest dobrych doradc贸w, prawnik贸w, ludzi od medi贸w, nawet 偶ona ci pomaga i wyci膮gnie ci臋 z najwi臋kszej opresji itd...., A ja: ca艂y m贸j gabinet to banda kretyn贸w, moi doradcy to infantylne gnojki, m贸j sekretariat wype艂niaj膮 troglodyci. No powiedz, jak ja mam mie膰 dobre notowania pracuj膮c z takim mot艂ochem, no jak!! Olek prosz臋 ci臋, powiedz mi, jak ty sprawdzasz swoje otoczenie i doradc贸w, 偶eby si臋 dowiedzie膰,
kt贸rzy si臋 nadaj膮, a kt贸rzy nie??!
(ko艅czy艂 ju偶 chlipa膰 Kwachowi w r臋kaw).
Olek popatrzy艂 i zamy艣li艂 si臋, po kilku sekundach milczenia m贸wi:
- Dobra, panie profesorze, powiem to panu, bo szkoda mi si臋 pana zrobi艂o. Po prostu przeprowadzam ma艂y test.
- Test? Jaki test?- pyta Buzek.
- A zaraz go panu zademonstruje.
- RYYYYSIEK !!!!! wola Kwachu.
Po chwili do gabinetu wbiega sapi膮c i dysz膮c Kalisz.
- S艂uchaj no Rysiu powiedz swemu prezydentowi taka rzecz: kto to jest jest synem twojej matki ale nie jest twoim bratem?
Kalisz przymru偶y艂 oczka i po 4 sekundach m贸wi:
- To proste, to musz臋 by膰 ja!
- Dobrze, Rysiu, mo偶esz odej艣膰.
Drzwi si臋 zamkn臋艂y.
- Widzi pan profesor, sprawdzam w ten spos贸b ka偶dego z mojego otoczenia. Jak 藕le odpowie to won!
- Doskonale!- ucieszy艂 si臋 Buzek - Musz臋 to wypr贸bowa膰.
Nast臋pnego dnia przechadza si臋 Buzek w kuluarach sejmowych i my艣li, kogo by tu przydyba膰 i wypr贸bowa膰. Nagle patrzy, a tu Handke pr贸buje uciec do sali kolumnowej udaj膮c, 偶e nie widzi swojego szefa. Buzek szybkim susem dopad艂 balustrady i wola go. Chc膮c nie chc膮c minister edukacji pocz艂apa艂 do Buzka.
- Mirek powiedz mi, kto to jest - jest synem twojej matki, ale nie jest twoim bratem?
Handke zbarania艂. Po chwili:
- Ale偶 panie premierze, nie mog臋 tak od razu udzieli膰 odpowiedzi, to mo偶e by膰 bardzo pochopne, musze mie膰 wi臋cej czasu, my艣l臋, 偶e do jutra m贸g艂bym postara膰 si臋 偶ebra膰 odpowiednie dane i udzieli膰 przynajmniej wst臋pnej odpowiedzi...
Buzek si臋 skrzywi艂.
- Dobra, Mirek, do jutra masz czas.
Handke w te p臋dy pogna艂 do ministerstwa, powo艂a艂 sztab kryzysowy, zam贸wi艂 ekspertyzy, analizy. Za pieni膮dze z rezerwy MEN-u zosta艂a utworzona specjalna kom贸rka do uporania si臋 z problemem. Siedz膮, my艣l膮 i nic. Nikomu nic do g艂owy nie przychodzi. Siedzieli tak a偶 do rana. W ko艅cu Handke my艣li:
- Kurcze, zadzwoni臋 do Balcerowicza- m贸wi膮, 偶e to podobno nieg艂upi facet, mo偶e on cos pomo偶e. Jak pomy艣la艂 tak zrobi艂.
Odbiera zaspany Balcerowicz.
- Panie premierze, mam do pana takie ma艂e pytanie: kto to jest synem twojej matki, ale nie jest twoim bratem?
- Oczywi艣cie, 偶e to jestem ja!!!- wrzasn膮艂 Balcerowicz i trzasn膮艂 s艂uchawk膮. Uradowany Handke biegnie do URM-u, wpada do kancelarii premiera dr膮c si臋 wniebog艂osy:
- Wiem! Wiem!
Z gabinetu wychodzi Buzek.
- No s艂ucham, Mirek, s艂ucham?
- To jest oczywi艣cie Leszek Balcerowicz!
Buzkowi zw臋zi艂y si臋 oczy, ca艂y posinia艂 i wrzasn膮艂.
- WON!!! WON!!! Won st膮d ciemna maso!!! To jest Rysiek Kalisz!!!

- Panie sier偶ancie! Czy...

- Panie sier偶ancie! Czy kolba karabinu mo偶e by膰 zrobiona z drzewa genealogicznego?
- Regulamin nic o tym nie m贸wi, ale najlepsza z d臋bu.