emu
psy
syn

Do lekarza przychodzi...

Do lekarza przychodzi kobieta. W poczekalni zastaje m─Ö┼╝czyzn─Ö.
- Czy pan jest ostatni? - Zagaduje.
- Nie proszę pani, taki ostatni to ja nie jestem! Widziałem gorszych!
- Ale czeka pan w kolejce?
- Nie, prosz─Ö pani, w poczekalni....
- Pytam, czy stoi pan na końcu.
- Sk─ůd pani to przysz┼éo do g┼éowy? Stoj─Ö na nogach!
- Cham! - Woła zdenerwowana kobieta. - Niech mnie pan w d... pocałuje!
- Prosz─Ö pani... - Wzdycha m─Ö┼╝czyzna. Ja tu przyszed┼éem po recept─Ö dla ┼╝ony, a nie ┼╝eby si─Ö z pani─ů pie┼Ťci─ç...

Dentysta do pacjenta...

Dentysta do pacjenta podczas ÔÇťprac g┼é─ÖbinowychÔÇŁ:
- O przepraszam, zdaje się, że naruszyłem panu nerw.
- Nie szkodzi, nawet nie bardzo bola┼éo ÔÇô uspokaja pacjent ÔÇô tylko niepotrzebnie pan z tego powodu wy┼é─ůczy┼é ┼Ťwiat┼éo...

Wchodzi kobieta do lekarza...

Wchodzi kobieta do lekarza i zaczyna biega─ç z
radiem po gabinecie. Lekarz si─Ö pyta:
-Co pani jest?
-Miss lata z radiem.

Przychodzi facet do lekarza...

Przychodzi facet do lekarza i m├│wi:
- Panie doktorze, niech pan mi pomoże - mam pomarańczowego ptaszka!
- Niech pan zdejmie spodnie - no i faktycznie, jasio cały pomarańczowy.
Lekarz my┼Ťli przez chwil─Ö i m├│wi:
- Wie pan, to dziwne zjawisko. Ale czasem zdarza si─Ö ludziom ┼╝yj─ůcym ci─ůgle w stresie. Jak panu wiedzie si─Ö w pracy?
- Ach, wywalili mnie jakie┼Ť sze┼Ť─ç miesi─Öcy temu!
- Aaa, to pewnie dlatego!. St─ůd stres i st─ůd pomara┼äczowy jasio..
- Nie. M├│j szef by┼é strasznym kutasem. Kaza┼é mi pracowa─ç 20-30 godzin dodatkowo co tydzie┼ä i wywali┼é mnie bez s┼éowa.. Ale znalaz┼éem now─ů prac─Ö gdzie sam ustalam godziny pracy, p┼éac─ů mi dwa razy tyle co w starej, a szef jest super go┼Ť─ç. ┼╗adnych stres├│w w pracy.
- Hmm.. A jak w domu?
- Noo, rozwiodłem się z osiem miesięcy temu
- Mo┼╝e st─ůd ten stres?
- Nie. Przez lata słuchałem jej pieprzenia. Cieszę się że się wyniosła, głupia rura.
- Hmm.. A ma pan jakie┼Ť specyficzne hobby?
- Nie. Zwykle siedz─Ö w domu, ogl─ůdam pornole i jem chipsy

Lekarz przychodzi do...

Lekarz przychodzi do pacjenta po ci─Ö┼╝kim wypadku.
- Mam dla pana dobr─ů i z┼é─ů nowin─Ö. Kt├│ra pierwsza?
- Niech będzie zła - odpowiada pacjent.
- Musimy amputowa─ç panu obie nogi.
- A ta dobra?
- Pacjent z s─ůsiedniego ┼é├│┼╝ka chce kupi─ç pa┼äskie kapcie.

Facet wchodzi do urz─Ödu...

Facet wchodzi do urz─Ödu i pyta si─Ö sekretarki:
- Naczelnik przyjmuje?
- Nie, odmawia...

Dwaj lekarze siedz─ů w...

Dwaj lekarze siedz─ů w celi. Jeden wzdycha:
- A mogłem zostać meteorologiem i wybaczono by mi 90% pomyłek..

Pacjent w prywatnym szpitalu...

Pacjent w prywatnym szpitalu ustala szczeg├│┼éy dotycz─ůce zabiegu. Rozmowa z anestezjologiem:
- A ile b─Ödzie kosztowa─ç narkoza?
- 1200 zł.
- 1200 z┼é za to, ┼╝eby mi si─Ö film urwa┼é?! Troch─Ö drogo, nie s─ůdzi pan?
- Nie. Urwany film dostaje pan gratis. Op┼éata jest za to, ┼╝eby si─Ö znowu zacz─ů┼é wy┼Ťwietla─ç.

- Panie doktorze. Mam...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

W gabinecie rentgenologicznym...

W gabinecie rentgenologicznym Szpitala Wojskowego w Lublinie, dw├│ch technik├│w ogl─ůda wykonane przed trzema zaledwie minutami, zdj─Öcie klatki piersiowej na┼éogowego palacza,
- Kazik - pyta jeden - Co to za ma┼ée szkieleciki stoj─ůce jakby w szeregu na ca┼éym lewym p┼éucu tego go┼Ťcia??? .
Kazik przygl─ůda sie d┼éu┼╝sz─ů chwil─Ö, podnosi si─Ö, otwiera drzwi, wystawia g┼éow─Ö na zewn─ůtrz, potem podchodzi do konsolety steruj─ůcej "aparatem" i m├│wi :
- Troch─Ö za du┼╝─ů moc promieni nastawili┼Ťmy. To dzieci z przedszkola "Jag├│dka", przysz┼éy na szczepienie do gabinetu obok i czekaj─ů na korytarzu.