#it
emu
psy
syn

Dzwoni Obama do Putina...

Dzwoni Obama do Putina i m├│wi :
- Słuchaj, musimy zmienić strefy czasowe na
takie same! Wczoraj dzwoniłem do Chin z
życzeniami, a okazało się że urodziny były
wczoraj...
Putin na to: - To co ja mam powiedzieć jak dzwoniłem do Polski z kondolencjami, a
okazało się że samolot jeszcze nie wystartował...

Moskiewskie metro, godziny...

Moskiewskie metro, godziny szczytu, ┼Ťcisk niemo┼╝ebny. Dziewczyna stoi w t┼éoku, jak i inni...
W pewnym momencie odwraca si─Ö do stoj─ůcego za ni─ů faceta:
- Wypraszam sobie!
- Ale┼╝ prosz─Ö pani, to nie to co pani my┼Ťli. Wyp┼éat─Ö dzisiaj dosta┼éem, w rulon zwin─ů┼éem i do kieszeni wsadzi┼éem.
Za jaki┼Ť czas dziewczyna odwraca si─Ö ponownie:
- Chyba nie chce mi pan wmówić, że od ostatniej stacji dostał pan podwyżkę!

Facet dostał się do nieba...

Facet dosta┼é si─Ö do nieba i po paru dniach, mocno rozczarowany idzie do ┼Ťw.Piotra na skarg─Ö:
- Czy to ju┼╝ wszystko, co ma mnie spotka─ç po uczciwym ┼╝yciu?
Czy nic wiecej nie b─Ödzie si─Ö dzialo, tylko te pienia anielskie? I nudy na budy?
- No nie, m├│wi ┼Ťw.Piotr. Co jaki┼Ť czas mamy wycieczki. Najbli┼╝sza b─Ödzie w przysz┼é─ů sobot─Ö, do piek┼éa.
Facet nie mógł się doczekać soboty, zapisal się i pojechał.
W piekle nie wierzyl własnym oczom:
Jak w Monte Carlo - ruletka si─Ö kr─Öci, panienki pi─Ökne.
Trunki si─Ö lej─ů, a na scenie "jazz" przygrywa...
Wr├│ci┼é napalony i m├│wi do ┼Ťw.Piotra, ┼╝e postanowi┼é przenie┼Ť─ç si─Ö na sta┼ée.
- Owszem, jest to mo┼╝liwe, odrzekl mu Piotr, ale tylko raz.
Jesli podejmiesz tak─ů decyzj─Ö, to nie ma ju┼╝ powrotu.
- Nie ma sprawy, m├│wi facet, jestem zdecydowany na 100%.
Odtransportowali go do piekla, wchodzi i cóż widzi? - kotły, smoła, jęki, łańcuchy...
Leci zdenerwowany do Lucyfera, opisuje co widzial na wycieczce, a co zastal teraz...
A diabel mu na to:
- Widzisz kochany, Bo co innego TURYSTYKA, a co innego EMIGRACJA...!

Do cichego seks shopu...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Seryjny morderca ci─ůgnie...

Seryjny morderca ci─ůgnie kobiet─Ö do lasu. Kobieta krzyczy przera┼╝ona:
- Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo si─Ö boje!
Na to morderca:
- No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam..

Idzie James Bond przez...

Idzie James Bond przez pustyni─Ö i spotyka wielb┼é─ůda. Przedstawia mu si─Ö:
- Dzień dobry! Nazywam się Bond. James Bond.
- A ja jestem B┼é─ůd. Wielb┼é─ůd.

- Na czym oskar┼╝enie...

- Na czym oskarżenie opiera twierdzenie, że oskarżony się ukrywał?
- Usun─ů profil na naszej-klasie!

Rynek w Kazimierzu Dolnym....

Rynek w Kazimierzu Dolnym. Stoj─ůca przy straganie przekupka zaczepia przechodz─ůc─ů obok park─Ö:
- Młody człowieku, kup pan ogórka dla swojej panienki...