emu
psy
syn

Idzie turysta i nagle...

Idzie turysta i nagle widzi bac─Ö kucaj─ůcego sobie w krzakach.
- Baco, co robicie?
- No srom, nie widzisz?
- A gacie?
- Łoo k***a!!

Ju┼╝ prawie koniec mszy,...

Ju┼╝ prawie koniec mszy, ma┼éy b─ůbel, tak na oko 3 latka, wykazuje pewne
znudzenie i zniecierpliwienie. Kr─Öci si─Ö coraz bardziej i marudzi sobie
pod nosem. W pewnym momencie rzuca:
- Mamo! Niech ksi─ůdz ju┼╝ powie "Id┼║cie ofiary do domu".

Nawet, jakby papier toaletowy...

Nawet, jakby papier toaletowy miał 8 warstw, to i tak złożysz go na pół.

Chicago. Do Towarzystwa...

Chicago. Do Towarzystwa Po┼╝yczkowego przychodzi Al Capone i pyta:
- Ile musiałbym zapłacić odsetek za pożyczenie na pół roku trzydziestu dolarów?
- Dwa dolary - odpowiada urz─Ödnik.
- Zgadzam si─Ö, chc─Ö po┼╝yczy─ç trzydzie┼Ťci dolar├│w. Jako zastaw zastawiam wam mojego cadillaca.
Wieczorem Al Capone opowiada o tej transakcji ┼╝onie. ┼╗ona robi mu wym├│wki:
- Kto to widzia┼é, ┼╝eby za trzydzie┼Ťci dolar├│w zastawi─ç nowy samoch├│d?!
- Przecie┼╝ wiesz, ┼╝e jutro wyje┼╝d┼╝am na sze┼Ť─ç miesi─Öcy do Europy, za┼éatwi─ç porachunki z mafi─ů rosyjsk─ů. Powiedz mi, gdzie ja bym znalaz┼é miejsce parkingowe za ledwie 2 dolary?

W telewizji jest taki...

W telewizji jest taki program dla dzieci "Od przedszkola do Opola".
Jednego razu stan─ů┼é ch┼éopczyk i zaczyna si─Ö gadka z prowadz─ůcym:
Prowadzacy: Jak masz na imi─Ö.
Chłopczyk: Daniel
P: a z kim tu przyjechałes?
Ch: Z tatusiem i mamusi─ů.
P: czy masz jakie┼Ť zwierz─ůtko?
Ch: Mam.
P: A jakie?
Ch: Kotka.
P: A tatus lubi tego kotka?
Ch: Lubi.
P: A jak na niego woła?
Ch (po chwili ciszy): sier┼Ťciuch Je****....,

Pewnego razu w pi─ůtek...

Pewnego razu w pi─ůtek pod wiecz├│r, do jubilera przyszed┼é starszy, oble┼Ťny dziadek z towarzysz─ůc─ů mu, przecudnej urody, ok. dwudziestoletni─ů, zgrabn─ů panienk─ů. Zacz─Öli ogl─ůda─ç pier┼Ťcionki. Po d┼éu┼╝szej chwili ona wybra┼éa sobie jaki┼Ť pi─Ökny egzemplarz. Dziadek upewni┼é si─Ö, czy ten pier┼Ťcionek na pewno jej si─Ö spodoba┼é i m├│wi jubilerowi, ┼╝e go kupuje.
A jubiler na to:
- Ale ten pier┼Ťcionek kosztuje 100 tys. z┼éotych!
Na co dziadek bez wahania:
- Nie szkodzi; bior─Ö!
A jubiler si─Ö pyta:
- Zap┼éaci pan got├│wk─ů, czy kart─ů?
- No, wie pan - m├│wi dziadek - tak─ů kwot─Ö trudno mie─ç w portfelu, wi─Öc zap┼éac─Ö kart─ů.
Sprzedawca się lekko zafrasował i mówi:
- Prosz─Ö mnie ┼║le nie zrozumie─ç, ale przy takiej kwocie do zap┼éaty musz─Ö sprawdzi─ç, czy pa┼äska karta ma pokrycie na koncie, a w pi─ůtek o tej godzinie banki s─ů pozamykane. Do poniedzia┼éku nie b─Öd─Ö m├│g┼é zweryfikowa─ç pa┼äskiej karty, wi─Öc co pan proponuje?
Na co dziadek ze zrozumieniem:
- Prosz─Ö pana! Nam naprawd─Ö zale┼╝y na tym pier┼Ťcionku, wi─Öc aby nikt go nie kupi┼é prosz─Ö go zdj─ů─ç z wystawy i schowa─ç do sejfu wraz z moj─ů kart─ů
kredytow─ů. W poniedzia┼éek rano sprawdzi pan w banku jej pokrycie i zadzwoni do mnie pod numer, kt├│ry panu zostawi─Ö, a ja wtedy si─Ö ponownie u pana zjawi─Ö.
No to jubiler się ucieszył i zrobił tak, jak zaproponował klient.
W poniedzia┼éek rano po przyj┼Ťciu do pracy zadzwoni┼é do banku, poda┼é numer karty, a tam mu m├│wi─ů:
- Panie! Ta karta nie ma pokrycia od 3 lat!!!
Sprzedawca zbladł i dzwoni do dziadka:
- Prosz─Ö pana! Co to ma znaczy─ç! W banku powiedzieli, ┼╝e pa┼äska karta nie ma pokrycia od 3 lat! Jak pan to wyja┼Ťni?
A dziadek na to z u┼Ťmiechem:
- Prosz─Ö pana, ja doskonale wiem, ┼╝e moja karta od 3 lat nie ma pokrycia na koncie.
Ale czy pan wie, JAKI MIAŁEM WEEKEND?

Dyrektor wzywa Kowalskiego....

Dyrektor wzywa Kowalskiego.
- Panie Kowalski, pan wszystko robi powoli - powoli pan my┼Ťli, powoli pisze, powoli m├│wi, powoli si─Ö porusza! Czy jest co┼Ť, co robi pan szybko?
- Tak, szybko si─Ö m─Öcz─Ö...