JAK BABA...

JAK BABA

Dzisiaj po nocnej zmianie, wpadam do sklepu, gdzie zazwyczaj robi臋 zakupy, wiadomo, 艣niadanko itp. Si艂膮 rzeczy jako sta艂y klient kojarz臋 Panie (one mnie te偶), co czasami owocuje mi艂膮 pogaw臋dk膮 nie tylko o tym, co mam w koszyku.
Dzisiejsza rozmowa by艂a jednak wyj膮tkowa.
Wy艂o偶y艂em na lad臋, co tam mia艂em, pani na kas臋 nabi艂a, kart臋 wzi臋艂a, 艣mig, przez terminal i w tym momencie ja:
- O kurcze mia艂em jeszcze co艣 kupi膰.
- To nie problem, zaraz wycofamy i nabijemy jeszcze raz (czy co艣 w ten dese艅).
- Niiie, no nie b臋d臋 robi艂 k艂opotu, dajmy spok贸j, mog艂em g艂upi, niem膮dry pomy艣le膰 wcze艣niej鈥(i na moje nieszcz臋艣cie pod nosem odruchowo mi si臋 wyrwa艂o):
- No jak Baba normalnie, jak baba.
Na co Pani:
- 呕e co prosz臋? Jak to jak baba?
Ohhho widz臋, 偶e le偶臋 i kwicz臋:
- To znaczy nieee, to tak tylko w przeno艣ni (m臋tnie si臋 t艂umacz臋).
Na co Pani, nachylaj膮c si臋 nad lad膮 w moim kierunku, z dziwnym u艣miechem:
- To ja ci jak nie baba powiem, 偶e w nocy okres dosta艂am i lepiej dla wszystkich b臋dzie, jak nikt od rana wk*rwia艂 mnie nie b臋dzie鈥
Wymi臋k艂em. Jak ja si臋 tam jutro poka偶臋?

S膮siedzi z za 艣ciany...

S膮siedzi z za 艣ciany zrobili mi dzisiaj niesamowit膮 awantur臋 o to, 偶e m贸j budzik za d艂ugo dzwoni艂 zanim go wy艂膮czy艂em. Jedynym powodem, dla kt贸rego potrafi臋 nie us艂ysze膰 budzika jest to, 偶e 艣pi臋 w zatyczkach do uszu... bo wspomniani ju偶 s膮siedzi regularnie ogl膮daj膮 TV na pe艂en regulator do 4 nad ranem. YAFUD

Wczoraj wieczorem spad艂em...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

KONTROLKA...

KONTROLKA

Czasy wyjazd贸w po lepsze auto za granic臋.
Kolega przywozi wersj臋 Tipo z digitalow膮 desk膮 [wska藕niki cyferki i bajerki]. Doje偶d偶a tym cudem ju偶 z Monachium, do Krakowa, a tu si臋 za艣wieci艂a jaka艣 pomara艅czowa kontrolka. Nieprzerywaj膮c oczywi艣cie jazdy, kierowca Tipo si臋gn膮艂 po ksi膮偶k臋 auta do schowka i czyta, z ksi膮偶k膮 na kierownicy, manual.
Niestety, nie zauwa偶y艂 hamuj膮cego przed nim malucha i na 艣wiat艂ach zaparkowa艂 w zderzaku tamtego auta.
Kierowcy wysiedli i ustalili, 偶e do policji trzeba, bo zanim oni nadjad膮, to b臋dzie p贸艂noc. Jad膮 wi臋c - miejscowy maluch prowadzi. Zapala si臋 druga pomara艅czowa kontrolka. Nieprzerywajac oczywi艣cie jazdy, kierowca Tipo si臋gn膮艂 po ksi膮偶k臋 auta do schowka i czyta zksi膮偶k膮 na kierownicy manual.
Niestety, nie zauwa偶y艂 hamuj膮cego przed nim malucha i zaparkowa艂 w zderzaku tego偶 "poprzednio trafionego" auta.
Kierowcy wysiedli, tym razem w gorszym nastroju. Kierowca malucha z min膮 :/ patrzy na naszego bohatera... Patrzy... Patrzy... I m贸wi:
- Spodoba艂o si臋 poni偶a膰 mniejszego brata?
Najlepsza by艂a policja, kt贸ra pisa艂a przez 艂zy protok贸艂 3 godziny prawie.
Jako艣 nie chcieli da膰 wiary, 偶e kontrolka 鈥瀠waga 0 stopni 鈥 mo偶e by膰 przymrozek鈥 powoduje takie efekty.

M贸j kot nabra艂 dziwnego...

M贸j kot nabra艂 dziwnego zwyczaju spania na grzejniku, ale nie przeszkadza艂o mi to, wi臋c nie zwraca艂am na to uwagi. Pewnego wieczoru mia艂am dobry humor, wi臋c nawet kotu kupi艂am kawa艂ek mi臋sa. Zjad艂 i jak zwykle poszed艂 siedzie膰 na grzejnik. Posz艂am pod艂o偶y膰 do pieca i gdy wesz艂am do pokoju, poczu艂am straszny smr贸d. Okaza艂o si臋, 偶e mi臋so musia艂o by膰 zepsute (wychwali艂am si臋 pani w sklepie, 偶e to dla kota) a kot zarzyga艂 ca艂y grzejnik. Najgorsze jest to, 偶e wszystko polecia艂o do 艣rodka i gdy grzejniki s膮 gor膮ce, zaczyna strasznie 艣mierdzie膰 a w zimnie siedzie膰 nie mog臋. YAFUD

ZBAWICIEL...

ZBAWICIEL

Dwa dni temu, wieczorem, widz臋 mojego 4-letniego syna: przyczajony p贸艂le偶y ko艂o jakiego艣 mebla, na g艂owie kask z w艂膮czon膮 latark膮 czo艂ow膮 ("偶o艂nierski"), a w r臋ce zabawkowy m艂otek wzniesiony nad pod艂og膮.
Pytam go co robi. A on ze 艣mierteln膮 powag膮, p贸艂g艂osem:
- Zbawiam mr贸wki!

PS. Ci臋偶ki ateista. Po prostu pomyli艂 "zwabi膰" i "zbawi膰"

Bo偶e Narodzenie...

Bo偶e Narodzenie
Najpierw trzeba, ku**a, kupi膰 prezenty. Oznacza to, 偶e b臋d臋 lata艂 po sklepach, przepycha艂 si臋 przez spoconych ludzi z ob艂臋dem w oczach, 偶eby wyda膰 mn贸stwo kasy na jakie艣 pierdo艂y. Co gorsza, wszystko ju偶 kiedy艣 komu艣 kupi艂em. Wujek Edek dosta艂 w zesz艂ym roku flaszk臋, a przecie偶 nie kupi臋 mu w tym roku ksi膮偶ki, bo ten facet nigdy nie przeczyta艂 nic ponad tekst na etykiecie p贸艂litr贸wki. <!--break--> Ciocia Jadzia rok temu ukontentowa艂a si臋 kremem nawil偶aj膮cym, co go kupi艂em z przeceny, bo za tydzie艅 ko艅czy艂 si臋 termin wa偶no艣ci. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery by艂by krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek 偶aden krem nie wyg艂adzi, a po drugie, przecie偶 nie wydam na kosmetyki ca艂ej kasy na Bo偶e Narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko mord臋 drze o jaki艣 nowy program komputerowy, cho膰 i tak wiadomo, 偶e przestanie si臋 nim zajmowa膰 po 2 godzinach, bo ka偶da gra jest dla tego p贸艂 m贸zga za trudna. 呕ona b臋dzie mia艂a jak zwykle pretensje, 偶e Kowalska z jej biura dostanie co艣 艂adniejszego. W rezultacie kupi臋 byle co, jak co roku. Potem 艣ledzik w pracy z lud藕mi, kt贸rych mordy s膮 mi nienawistne i patrzenie na m臋ki szefa, kt贸ry 偶yczy nam "du偶o pieni臋dzy", cho膰 wszyscy wiedz膮, 偶e dopiero wtedy by艂by szcz臋艣liwy, gdybym pracowa艂 za misk臋 zupy z brukwi przykuty 艂a艅cuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy si臋 nawal膮 jak szpaki, a pan Henio ob艣lini biust pani Bo偶eny z ksi臋gowo艣ci, zamkn膮 si臋 oboje w archiwum, bo oni zawsze wal膮 si臋 jak kr贸liki, kiedy s膮 naprani. Nast臋pnego dnia kac, w dodatku 偶ona b臋dzie robi膰 wym贸wki. Jeszcze tylko trzeba jebn膮膰 w baniak karpia, bo ma艂偶onka - uwa偶acie - wra偶liwa jest i na m臋ki zwierz膮tka nie mo偶e patrze膰, cho膰 mnie m臋czy od 15 lat bez zmru偶enia oka. Garbata owca. A jeszcze przynie艣膰 i przystroi膰 choink臋. Z dzieckiem, "偶eby mia艂o ciep艂e wspomnienia z dzieci艅stwa", a ono w dupie ma choink臋, mnie, Bo偶e Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny mo偶e mie膰 jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, ma膰 ich w t臋 i z powrotem. Jedna wielka m臋ka. Co za kutas wymy艣li艂 ten 艂zawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjd膮 wszyscy ci, od kt贸rych na co dzie艅 trzymam si臋 z daleka z dobrym skutkiem. Usi膮dziemy za sto艂em... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba b臋dzie si臋 k艂amliwie ucieszy膰, cho膰 z g贸ry wiem, 偶e ten chu**wy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyk贸w dope艂ni艂by liczn膮 kolekcj臋 podobnych g贸wien, gdybym oczywi艣cie zawali艂 szaf臋 takim badziewiem, a nie zaraz nast臋pnego dnia wyrzuci艂 wszystko do 艣mietnika. Dostan臋 te偶 najta艅szy koniak i jakie艣 kosmetyki. Jakie? B臋d臋 wiedzia艂 ostatniego dnia przed Wigili膮, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczn膮 wyprzedawa膰 to, czego nie uda艂o si臋 upchn膮膰 ludziom do wigilii. Po prezentach si臋 zacznie. Te same krety艅skie dowcipy wuja Bronka, zw艂aszcza, ku**a, ten o g膮sce Balbince. Wszyscy b臋d膮 dokarmia膰 mojego psa po to, 偶eby narzyga艂 w nocy na mnie i po艣ciel, bo przecie偶 wiadomo 偶e 艣pi臋 z psem. Ciotka za艂zawi si臋 po dw贸ch godzinach 偶ucia 偶arcia z wytrwa艂o艣ci膮 tapira i zacznie p艂aka膰, "jak to dobrze, 偶e trzymamy si臋 razem". G贸wno prawda akurat, co wyka偶膮 nast臋pne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy si臋 ju偶, zacznie wyzywa膰 swojego 艣lubnego od z艂amanych chu**w. To oczywi艣cie prawda. Jedyna nadzieja, 偶e akurat w tym roku 6-letnia latoro艣l kuzynostwa z 艁odzi nie nawali w gacie w po艂owie kolacji i nie zakomunikuje o tym rado艣nie jeszcze przed deserem. Bo to, 偶e co艣 wywali sobie na 艂eb ze sto艂u, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko musz臋 prze偶y膰 debilne gadki o polityce, przy kt贸rych wszyscy oczywi艣cie skocz膮 sobie do garde艂 i na siebie si臋 po obra偶aj膮. Na koniec ciotula Jadzia pu艣ci male艅kiego pawika na 艣cian臋 ko艂o swojego fotela i mo偶na b臋dzie odtr膮bi膰 koniec m臋czarni. A nie, by艂bym zapomnia艂. Kolejn膮 rozrywk膮 b臋dzie wyprawa na pasterk臋, bo to religijna rodzina. No to p贸jd臋, cho膰 nikt nigdy nie wyja艣ni艂, po nag艂膮 cho**r臋 t艂uc si臋 po nocy, 偶eby sta膰 na mrozie w bezruchu przez godzin臋 czy wi臋cej. Ciekawe, czy moja ma艂偶onka znowu wywinie or艂a na ryj na schodkach ko艣ci贸艂ka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W ko艣ciele, je艣li tam si臋 dopcham, b臋dzie cuchn膮膰 jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoj膮 na w艂asnych nogach, bo za du偶y t艂ok, 偶eby upa艣膰. Czasem tylko kto艣 beknie albo pu艣ci g艂o艣no b膮ka, ale i tak nikt na to nie zwr贸ci uwagi, bo wszyscy drzemi膮 na stoj膮co. Wracaj膮c trzeba tylko b臋dzie uwa偶a膰 na ch艂opc贸w z osiedla, bo w Wigili臋 katolicka m艂odzie偶 szczeg贸lnie lubi wpi**doli膰 bli藕niemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauwa偶y艂, bo by艂 zalany w p艂askorze藕b臋. Wreszcie wychodz膮 z cha艂upy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodyt贸w jest najszcz臋艣liwsz膮 chwil膮 w moim 艣wi膮tecznym 偶yciu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijaj膮 jak z bata strzeli艂, bo wielkimi krokami zbli偶a si臋 kolejny krety艅ski wynalazek...

Sylwester
Ludzie! Kto to kur**a wymy艣li艂?! Ju偶 od listopada 艣lubna wydala z siebie idiotyczne pomys艂y, 偶eby p贸j艣膰 na "jaki艣 bal". Jakby艣my srali pieni臋dzmi... Albo 偶eby gdzie艣 wyjecha膰, gdzie gor膮co. A niech se w艂膮czy farelk臋 pod fikusem, b臋dzie mia艂a tropiki w cha艂upie. I tak przecie偶 sko艅czy si臋 na balandze u Witka. Jasne, trzeba 艂adnie si臋 ubra膰, bo wszystkim si臋 wydaje, 偶e to jaki艣 uroczysty dzie艅. Czyli 偶ona najpierw pu艣ci w tr膮b臋 p贸艂 bud偶etu domowego na jak膮艣 kieck臋, w kt贸rej wygl膮da jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, 偶e za to mo偶na by 偶ywi膰 jeden powiat w Somalii przez kwarta艂. Ja si臋 wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymy艣li艂a, 偶e m臋偶czyzna wygl膮da dobrze, gdy wdzieje na siebie marynark臋, co pije pod pachami. Pod szyj膮 zawi膮偶臋 sobie kolorowy postronek. I tak mam przewag臋, bo prysn臋 na dzi贸b jak膮艣 wod臋 kolo艅sk膮 i jazda, a ma艂偶onka k艂adzie sobie tapety tyle, 偶e palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacj膮. I zajmuje ze trzy godziny. 艁azienka, oczywi艣cie, zaj臋ta i wszyscy pozostali domownicy musz膮 szcza膰 do zlewu. Wiadomo mamusia si臋 szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia si臋 co艣 nowego, na czym mo偶na by oko zawiesi膰. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chocia偶 Witu艣 ma du偶膮 cha艂up臋, to ryzyko za du偶e. Zreszt膮 ka偶da kobitka jeszcze przed p贸艂noc膮 doprowadza si臋 do stanu, w kt贸rym wygl膮da jak kupa. W tym dniu trzeba by膰 radosnym jak m艂ody pies, szczerzy膰 z臋by w u艣miechu i rusza膰 w tany, nawet je艣li "ni pyty" nie mam o tym poj臋cia. Zreszt膮 nikt nie ma, za to wszyscy miotaj膮 si臋 w konwulsjach i po kr贸tkim czasie cuchn膮, jak gdyby nie myli si臋 z tydzie艅. Baby w szczeg贸lno艣ci. Z facetami jest prostsza sprawa, bo ju偶 ko艂o jedenastej s膮 pijani w sztok i be艂kocz膮 albo chc膮 rucha膰 wszystko, na co trafi膮. O p贸艂nocy trzeba obca艂owa膰 wszystkie te o艣linione i 艣mierdz膮ce w贸d膮 mordy, ob艂udnie 偶ycz膮c wszystkiego najlepszego, cho膰 jedyne, o czym wtedy my艣l臋, to 偶eby ich szlag trafi艂 czym pr臋dzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do b贸lu - rozmazane makija偶e kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy w艂a艣cicielka walnie mord膮 w sa艂atk臋), 艣pi膮cy pokotem faceci, jacy艣 zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywi艣cie, nawal臋 si臋 ju偶 przed p贸艂noc膮, 偶eby unikn膮膰 konieczno艣ci pota艅c贸wek i dialog贸w z w艂asn膮 偶on膮, bo co jej mo偶na nowego powiedzie膰 po 15 latach ma艂偶e艅stwa? Trzeba tylko doczeka膰 do rana, kiedy rusz膮 pierwsze autobusy, bo zam贸wienie taks贸wki graniczy z cudem. Pijany i 艣mierdz膮cy autobus dowiezie nas jako艣 do domu. Mo偶na spa膰. Prze偶y艂em. Do siego roku.

Mam przyjemno艣膰 posiadania...

Mam przyjemno艣膰 posiadania bardzo niekulturalnego s膮siada. Jednym s艂owem cham i prostak. Jakie艣 cztery miesi膮ce temu pozna艂am na czacie wspania艂ego m臋偶czyzn臋, pisali艣my ze sob膮 codziennie. Kulturalny, mi艂y, inteligentny. Postanowili艣my si臋 spotka膰. Jakie偶 by艂o moje zdziwienie gdy m贸j wymarzony facet okaza艂 si臋 moim s膮siadem. YAFUD

MO呕E SI臉 NIE NADA膯...

MO呕E SI臉 NIE NADA膯

Organizowa艂em mini-szkolenie dla koleg贸w w pracy. W tym celu, wynaj臋li艣my pomieszczenie w pobliskiej Wy偶szej Szkole Nieruchomo艣ci. Podczas instalowania rzutnika, stwierdzi艂em, 偶e obraz b臋dzie zbyt nisko na 艣cianie i dobrze by艂o rzutnik na czym艣 oprze膰. Dziarsko uda艂em si臋 wi臋c do recepcji, by zapyta膰 czy nie maj膮 na zbyciu jakich艣 ksi膮偶ek. Recepcjonistk膮 by艂a - nomen omen - m艂od膮 blondynk膮. Pytam:
- Przepraszam, czy ma Pani mo偶e po偶yczy膰 na godzin臋 jak膮艣 grub膮 ksi膮偶k臋, bo chcia艂bym pod艂o偶y膰 pod rzutnik. Najlepsza by艂aby ksi膮偶ka telefoniczna.
- Tak. Mam, ale nie wiem, czy si臋 panu przyda, bo jest z 2001 roku.

Na 艂awce w londy艅skim...

Na 艂awce w londy艅skim parku siedzi dystyngowana, dobrze ubrana i zadbana kobieta, czytaj膮c z zainteresowaniem jak膮艣 ksi膮偶k臋. W pewnym momencie dosiada si臋 brudny, zapuszczony kloszard i z zat艂uszczonej gazety zaczyna wyci膮ga膰 nadgryzion膮 kanapk臋.
- Mo偶e si臋 pani pocz臋stuje? - pyta
- Nie, dzi臋kuj臋 - odpowiada zniesmaczona kobieta
Po skonsumowaniu kanapki, kloszard grzebie w pobliskim 艣mietniku i wyci膮ga z niego batonik czekoladowy, lekko ju偶 zazielenia艂y.
- A mo偶e co艣 s艂odkiego? - pyta
- Nie, dzi臋kuj臋! - ostrym g艂osem odpowiada kobieta
- Mniemam, i偶 na laseczk臋 te偶 nie mog臋 liczy膰 - zagaduje kloszard