Jedzie baca furmank膮...

Jedzie baca furmank膮 i bije konia batem aby szybciej szed艂.
Uderzy艂 go 1 raz, uderzy艂 go 2 raz, ko艅 przy 3 razie nie wytrzyma艂 i m贸wi:
- Jeszcze raz mnie tym batem uderzysz a Ci臋 zdziel臋 z kopyta.
Baca zdziwiony m贸wi:
- Pierwszy raz s艂ysz臋 jak ko艅 m贸wi.
A pies id膮cy z boku:
- Ja te偶

W przydro偶nym rowie siedzi...

W przydro偶nym rowie siedzi je偶 i je 艣niadanie. Przykica艂 zaj膮czek.
- Co jesz?
- Co zaj膮c?

Z pami臋tnika tresera:...

Z pami臋tnika tresera:
- Dzie艅 pierwszy.
Pies nasika艂 na dywan. Wsadzi艂em mu pysk w ka艂u偶臋 i wyrzuci艂em przez okno.
- Dzie艅 drugi.
Pies nasika艂 na dywan. Wsadzi艂em mu pysk w ka艂u偶臋 i wyrzuci艂em przez okno.
- Dzie艅 trzeci.
Pies nasika艂 na dywan. Wsadzi艂em mu pysk w ka艂u偶臋 i wyrzuci艂em przez okno.
- Dzie艅 czwarty.
Pies nasika艂 na dywan, wsadzi艂 pysk w ka艂u偶臋 i wyskoczy艂 przez okno.

Idzie s艂o艅 przez most...

Idzie s艂o艅 przez most z mr贸wk膮 na grzbiecie.Nagle most si臋 zawala,a s艂o艅 na to:
- A m贸wi艂em,偶eby艣my szli osobno!.

Kr贸l lew zorganizowa艂...

Kr贸l lew zorganizowa艂 spotkanie dla zwierz膮t z lasu. M贸wi do nich:
- "Zebrali艣my si臋 tu po to".
A 偶aba:
- "Zebrali艣my si臋 tu po to".
Lew:
- "Aby om贸wi膰 wa偶ne sprawy".
呕aba:
- "Aby om贸wi膰 wa偶ne sprawy".
Lew:
- "Tak wi臋c".
呕aba:
- "Tak wi臋c".
Kr贸l lew si臋 wkurzy艂 i m贸wi:
- "Nie b臋d臋 prowadzi艂 d艂u偶ej tego spotkania je偶eli ten wstr臋tny, zielony gad, z wy艂upiastymi oczami si臋 st膮d nie wyniesie"
呕aba na to:
- "Krokodyl spie****aj".

Stoi tata wielb艂膮d,podchodzi...

Stoi tata wielb艂膮d,podchodzi do niego jego ma艂y syn i si臋 pyta:
-Tato,a po co nam te garby?
-No widzisz synku,jak jeste艣my na pustyni,musimy mie膰 zapas wody.
Po 5 minutach:
-Tato,a po co nam te du偶e kopyta?
-No widzisz,synu,偶eby艣my nie zapadali si臋 pod ziemi臋.
Po 2 minutach:
-Tato,a po co nam to,jak my mieszkamy w zoo?

Posadzi艂 nied藕wied藕 w...

Posadzi艂 nied藕wied藕 w lesie poletko konopi. Kiedy ju偶 konopie obrodzi艂y, postanowi艂 je pilnowa膰 noc i dzie艅. Wlaz艂 na drzewo i czeka.
A tu szed艂 sobie po lesie je偶yk....
- Oczom nie wierz臋, uszom nie s艂ysz臋! - wykrzykn膮艂 uradowany gapi膮c si臋 na dorodne konopie. Zerwa艂 jedn膮, spr贸bowa艂. posmakowa艂o wi臋c zacz膮艂 zbiera膰 bukiecik. Nied藕wied藕 nie zdzier偶y艂. Zlaz艂 z drzewa, podszed艂 cichutko do je偶yka i waln膮艂 go 艂opat膮 przez 艂eb. Je偶yk upad艂 og艂uszony. Po chwili otrze藕wia艂, wsta艂, pokr臋ci艂 g艂ow膮 z niedowierzaniem:
- Co za konopia! Ale daje kopa!
I pobieg艂 do domu po kos臋.
Wraca szybko z kos膮 i dalej - tak szybko jak mo偶e, zaczyna kosi膰 nied藕wiedzie poletko. Nied藕wied藕 zg艂upia艂. Ale po chwili zlaz艂 z drzewa i potraktowa艂 je偶yka 艂opat膮. Ten zwali艂 si臋 na gleb臋, ale zaraz wstaje i kosi dalej. Nied藕wied藕 znowu go 艂opat膮! Je偶yk znowu poleg艂 ale jeszcze szybciej si臋 pozbiera艂 i dalej kosi. Znowu dosta艂 艂opat膮, znowu szybko wsta艂 i u艣miechni臋ty mruczy pod w膮sem:
- Nie spa膰! Nie spa膰! Kosimy, kosimy...

18 wiek, Ameryka p贸艂nocna....

18 wiek, Ameryka p贸艂nocna. Ulic膮 idzie Afroamerykanin z papug膮 na ramieniu. Jeden z przechodni贸w nie wytrzyma艂 i pyta:
- Gada?
A papuga na to:
- Nie wiem, tyle co kupi艂am.